REKLAMA

Wydziały komunikacji się korkują. Odezwali się pokrzywdzeni

Związek Dealerów Samochodów chce więcej pieniędzy dla wydziałów komunikacji, bo na tablice trzeba już czekać tygodniami. Do apelu wepchnął straszaka: rychły obowiązek rejestracji elektrycznych hulajnóg. Jest z nim tylko jeden kłopot – nikt niczego takiego nie zapowiedział.

Wydziały komunikacji się korkują. Odezwali się pokrzywdzeni
REKLAMA

Informacja prasowa ZDS wyszła 30 września i ma prosty postulat: więcej pieniędzy i więcej etatów w urzędach komunikacji, bo kolejka po tablice robi się nieprzyzwoicie długa. Pierwsza część argumentacji – ta oparta na liczbach – jest mocna.

W 2025 roku z polskich salonów wyjechało 667 578 nowych aut osobowych i dostawczych do 3,5 t, o blisko 8 proc. więcej niż rok wcześniej. Statystycznie to najlepszy roczny wynik w historii notowań. A w tym roku jest jeszcze lepiej: od stycznia do sierpnia 2026 PZPM naliczył 463 411 rejestracji, czyli o 9,9 proc. więcej niż w tym samym okresie poprzedniego roku.

REKLAMA

Dealerzy zwracają przy tym uwagę na rzecz, o której mało kto myśli. Z perspektywy urzędnika nowe auto to problem, bo wymaga złożenia i analizy dokumentów homologacyjnych. A struktura rynku zmienia się szybciej niż procedury. W sierpniu udział chińskich producentów w rejestracjach osobówek sięgnął rekordowych 15,9 proc. Zdaniem ZDS część tych marek korzysta z innych metod homologacji niż najpopularniejsza do tej pory europejska homologacja typu, a wtedy urzędnik musi rozgryźć papiery sam.

Rejestracja UTO?

Najwyraźniej Związek uznał, że te argumenty nie mają wystarczającej siły przebicia. Postanowił więc postraszyć nadchodzącym Armagedonem. Zdaniem ZDS „w perspektywie najbliższych miesięcy planowane jest wdrożenie w naszym kraju obowiązku rejestracji hulajnóg elektrycznych oraz innych urządzeń transportu osobistego (UTO)”. Gdy to nastąpi, praca wydziałów komunikacji „może zostać całkowicie sparaliżowana”. Mocne. Szkoda tylko, że rząd niczego podobnego nie zapowiedział.

REKLAMA

Stanowisko resortu leży na piśmie od listopada 2025 roku. Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec, odpowiadając na interpelację posłanki Henryki Krzywonos-Strycharskiej, napisał wprost, że ministerstwo nie planuje rejestracji hulajnóg i rowerów. Uzasadnienie jest systemowe: rejestracji podlegają pojazdy objęte unijnymi procedurami homologacji typu, a hulajnóg takie procedury nie obejmują.

Co rząd faktycznie szykuje?

10 lipca minister Dariusz Klimczak przedstawił pakiet, w którym o rejestracji nie ma ani słowa. Jest nadzór Transportowego Dozoru Technicznego nad rynkiem, są kary administracyjne dla firm wprowadzających do obrotu hulajnogi z możliwością zdjęcia blokady, są uprawnienia straży miejskiej do kontroli mocy i prędkości, jest obowiązek parkowania sprzętu z wypożyczalni w miejscach wyznaczonych. Projekt nie przewiduje obowiązku rejestracji ani utworzenia rejestru dopuszczonych hulajnóg.

REKLAMA
przekroczenie prędkości na hulajnodze
Źródło: policja z Grudziądza

Projekt nowelizacji ustawy o systemach homologacji pojazdów co prawda wspomina o rejestracji, ale w odniesieniu do aut z państw trzecich stojących w Polsce dłużej niż rok. A w oficjalnym komunikacie o starcie konsultacji ministerstwo obiecuje coś odwrotnego niż paraliż: uproszczenie i przyspieszenie rejestracji dzięki elektronicznym świadectwom zgodności dla nowych pojazdów. Czyli dokładnie to, o co dealerzy proszą.

REKLAMA

W lipcu 2026 r. w Sejmie pojawiło się zapytanie dotyczące projektu. W opisie sprawy wskazano, że nie został on jeszcze przyjęty przez Radę Ministrów, a termin wejścia w życie projektowanych przepisów pozostawał nieznany. ZDS mówi więc: „za kilka miesięcy będzie obowiązek rejestracji”. Oficjalne materiały ministerialne mówią jedynie: „pracujemy nad regulacją rynku hulajnóg”. A dokumenty dotyczące projektu nie zawierają obowiązku rejestracji hulajnóg czy UTO.

O ile więc ZDS nie wie czegoś, co nie trafiło jeszcze w żadnej formie do informacji publicznej, bomba z informacji prasowej okazuje się być namokniętym kapiszonem.

REKLAMA

Skąd więc hulajnogi? Prawdopodobnie z czerwcowej odpowiedzi Klimczaka na pytania o rozwiązania niemieckie: OC, rejestrację, homologację. Minister przyznał, że jest „cięty na hulajnogi”, i dodał, że resort zastanawia się, w jaki sposób uregulować te kwestie. Mimo to część mediów zrobiła z tego nagłówek o obowiązkowej rejestracji, który zaczął żyć własnym życiem. Tłumaczyliśmy to zresztą już jesienią 2025 roku, gdy minister zapowiadał bat na elektryczne eksperymenty.

Ach, ci biedni dealerzy

Warto przy tym przyjrzeć się tym kolejkom w urzędach. Bo dealer nie jest przypadkowym petentem z teczką. Od 2021 roku kupujący może upoważnić salon do złożenia wniosku i odbioru tablic. Przedsiębiorca prowadzący obrót pojazdami ma na złożenie wniosku 90 dni, nie standardowe 30. Dokument o zapłacie akcyzy wyspecjalizowany salon może zastąpić własnym oświadczeniem, a jeśli wozi auta na tablicach profesjonalnych, obowiązku rejestracji nie ma wcale.

W praktyce dealerzy mają wydzielone okienka w urzędach, gdzie przychodzą z całym naręczem papierów, rzucają je na blat i wychodzą. Co prawda rejestracji dokonuje starosta właściwy dla miejsca zamieszkania właściciela, więc salon z Warszawy, który sprzedał auto klientowi spod Zamościa, składa papiery pod Zamościem. Ale to może co najwyżej zmienić wydeptaną ścieżkę, a nie ogólną procedurę.

REKLAMA

I właśnie to jest najmocniejszy punkt apelu ZDS. Branża, która ma ustawowe skróty, komplet papierów przygotowany u siebie i etatowych ludzi od chodzenia po urzędach, uznała, że jest na tyle źle, że trzeba pisać do rządu. To co ma powiedzieć „zwykły Kowalski”?

REKLAMA

Jest i druga strona medalu

Sporą część rekordu, do którego odwołuje się Związek, wygenerowali sami dealerzy. Według szacunków na początku tego roku na placach stało co najmniej 100 tys. samochodów z rocznika 2025, w tym takich, które salony zarejestrowały na siebie, żeby domknąć cele kwartalne i zgarnąć bonusy od importerów. W styczniu rejestracje osobówek spadły o 9 proc. rok do roku, m.in. w wyniku wyjątkowo wysokich grudniowych liczb. Każda taka sztuka to jeden wniosek w okienku.

Dealerzy mają więc rację co do diagnozy: rejestracji przybywa, etatów nie. Projekt budżetu na 2027 rok rząd przyjął 29 września, więc moment na upomnienie się o pieniądze jest wyjątkowo dobrze wybrany. Szkoda tylko, że w sam środek argumentów wrzucono potwora, którego nikt nie wypuścił. Wydziały komunikacji nie potrzebują straszenia hulajnogami – wystarczy, że pokażą kolejki.

REKLAMA
Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.

REKLAMA
REKLAMA