Dacia znalazła nową jednostkę zasięgu. Uruchamia wyobraźnię
Dacia postanowiła przestać opowiadać o spalaniu jak cała reszta motoryzacji. Zamiast litrów na 100 km pokazuje kalendarz. Jej samochodem można przejechać prawie 40 dni bez tankowania. Problem w tym, że samochód nie ma pojęcia, ile dni zostało do piątku.

Od września 2026 Dacia prowadzi we Francji nietypową kampanię. W spocie szkoła, piekarnia, kino i supermarket stoją najpierw pośrodku spektakularnego pustkowia, a potem w tym samym kadrze wracają jako kawałek zwyczajnego miasta. Morał jest prosty: jeździsz codziennie, ale nie na drugi koniec kraju.
Pod spodem producent dokłada liczbę, która odbiła się całkiem niezłym echem – w zależności od modelu do 1500 km zasięgu, co ma oznaczać prawie 40 dni bez tankowania. To nie jest moje wyliczenie ani luźna interpretacja reklamy. Dokładnie taki wydźwięk ma ta kampania. I wbrew pozorom jest to bardzo ciekawe.
1500 km to nadal 1500 km
Litry na sto kilometrów mają jedną zaletę, której nic nie zastąpi: są porównywalne. Można postawić obok siebie dowolne dwa samochody i od razu widać, który pali więcej. Dni porównać się nie da, bo dzień nie opisuje samochodu, tylko jego właściciela. Emeryt z jednym wypadem do marketu w tygodniu wyciągnie z tego samego baku pół roku. Handlowiec objeżdżający Mazowsze – kilka dni i resztę na oparach.
Wystarczy podzielić. 1500 km na 40 dni daje 37,5 km dziennie. Reklama nie mierzy więc oszczędności silnika, tylko zakłada, ile przejeżdżasz. To nie obietnica techniczna, tylko statystyczna. Problem pojawia się przy autach elektrycznych, bo zestawianie kilowatogodzin z litrami już tak oczywiste nie jest. Dlatego Dacia, chcąc ustawić się gdzieś w tym szeregu, wybrała jednostkę przemawiającą do wyobraźni. I to działa.
Matematyka się zgadza
Najciekawszy jest Duster Tribrid, czyli dawny hybrid-G 150 4x4. Dacia nie zmieniła tu napędu – producent sam przyznaje, że to po prostu nowa nazwa. Układ łączy silnik benzynowy, LPG i napęd elektryczny tylnej osi.

Sam Duster ma dwa zbiorniki po 50 litrów. Według aktualnych polskich danych producenta zużywa 6,0 l benzyny albo 7,3 l LPG na 100 km. Teoretycznie daje to odpowiednio około 833 i 685 km. Razem wychodzi około 1518 km. Czyli 1500 km nie wzięło się z kapelusza. Arytmetycznie jest poprawne.
Życiowo mniej, bo ta liczba zakłada, że oba paliwa nalewasz do pełna tego samego dnia i jeździsz potem jak robot z hali homologacyjnej. Bo przecież nie oznacza to, że ktoś zatankuje oba zbiorniki, ruszy z Warszawy i przez następne 40 dni będzie żył tak, jakby czas zatrzymał się w słusznie minionym ustroju. To wynik oparty na danych homologacyjnych.
A na dodatek sama Dacia potrafi podać tę liczbę na dwa sposoby.
Na polskiej stronie Tribrida w jednym miejscu pojawia się zasięg do 1500 km. W sekcji pytań i odpowiedzi ta sama strona podaje jednak do 1480 km. 20 km przy takim zasięgu nie zmienia oczywiście życia kierowcy ani sensu kampanii. Pokazuje jednak coś ważniejszego: kiedy samochód zaczyna być opisywany przede wszystkim przez marketing, liczby zaczynają żyć własnym życiem. A przecież 1480 km nadal brzmi bardzo dobrze.
Litry zeszły na drugi plan
Dacia zrobiła coś, czego trudno jej odmówić: znalazła bardzo dobry sposób na opowiedzenie o dobrze wszystkim znanej przewadze LPG. Litry na 100 km są techniczne. Kilometry są abstrakcyjne. Ale dni bez tankowania? To już coś, co każdy rozumie. Tak się uruchamia wyobraźnię.
„Spala 7,3 l LPG” brzmi jak tabelka w katalogu. „Przez 40 dni nie musisz tankować” brzmi jak obietnica spokojniejszego życia. To nie jest ukrywanie spalania, a co najwyżej przesuwanie go do tylnego rzędu. Muszę przyznać, że doceniam ten zabieg – sprawić, żeby klient najpierw zobaczył kalendarz, poczuł spokój, mniej zmartwień, rzadsze kolejki na stacji, a dopiero potem pomyślał o litrach.
Unijne przepisy przez lata wymagały podawania oficjalnego zużycia paliwa i emisji CO₂ w materiałach promocyjnych. Więc ono gdzieś tam siedzi. Sama dyrektywa 1999/94/WE przewidywała także, że takie informacje powinny być odpowiednio widoczne, i tu już mam wątpliwości. Jednocześnie trwają prace nad uchyleniem obecnych regulacji i zastąpieniem ich nowymi wymogami dotyczącymi informacji dla kupujących.
Czyli litry nie zniknęły. Po prostu przestały być gwiazdą reklamy.
Ile kosztuje bilet do tych 40 dni?
W Polsce Duster Tribrid zaczyna się od 119 900 zł w wersji Expression. Journey kosztuje 126 100 zł, a najtańsza wersja Essential nie jest dostępna z tym napędem. Jeżeli ktoś chce zejść z rozmiaru, hybrydowe Sandero startuje od 84 600 zł, a Sandero Stepway od 90 700 zł.

Dacia faktycznie oferuje samochody, które mogą długo jeździć między tankowaniami. 1500 km nie jest wyssane z palca, a dwa zbiorniki po 50 litrów robią swoje. Tyle że 40 dni nie jest cechą samochodu. To wynik oparty na cechach kierowcy.
Samochód może mieć zasięg 1500 km. Może nawet mieć dwa baki i świetny wynik WLTP. Ale tego, czy wystarczy ci na 40 dni, Dacia nijak zagwarantować nie może. Chyba że zacznie sprzedawać przebieg w pakiecie.
Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.