Niektóre media z godnym podziwu zapałem przypominają co jakiś czas, że Polska jest motoryzacyjnym skansenem Europy. Skoro tak, to bardzo jestem ciekaw, co napisałyby o Chorwacji.

W zeszłym miesiącu para moich znajomych poleciała na kilkudniowy wywczas do Chorwacji, a po powrocie zaserwowali mi solidną dawkę tamtejszego żelaza z południowej części tego położonego nad Adriatykiem kraju, od Splitu do Dubrownika. Dlatego zapraszam was na coś, czego dawno tutaj nie było – pełnoprawny miks przesycony malowniczo wrastającymi gratami.
Musicie przy tym wiedzieć, że nie są to zwykłe wakacyjne fotki zrobione telefonem czy lustrzanką. Myślę, że nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że sprzęt fotograficzny spokojnie stanowił połowę (jeśli nie więcej) bagażu podręcznego moich przyjaciół. Wszystkie zdjęcia, które zaraz obejrzycie, zostały wykonane na klasycznej kliszy przy pomocy klasycznych aparatów, co potęguje klimat.
Czarno-białe fotografie były robione Pentaxem Spotmatic F z 1973 roku, większość kolorowych pochodzi z Canona AE-1 z 1976 roku, a uzupełniają je jeszcze ujęcia z radzieckiego Zenita 12XP.
Autorem poniższych zdjęć jest Aleksander Kluszczyński, któremu na pewno będzie miło, jeśli odwiedzicie jego profil na Instagramie. A tymczasem, chorwacki miks czas zacząć!
Lokalny patriotyzm na drogach i poboczach
O tym, że na terenie byłej Jugosławii (konkretnie w Kragujevacu w obecnej Serbii) produkowano Zastavy na licencji Fiata oraz w późniejszym okresie Yugo, podejrzewam, że wszyscy raczej wiedzą. Spora część osób zainteresowanych graciarstwem z pewnością słyszało też o tworze pod nazwą TAS (Tvornica Automobila Sarajevo), który nieopodal stolicy dzisiejszej Bośni i Hercegowiny produkował licencyjne Garbusy oraz Golfy Mk1 i Mk2.
Mniej oczywistą informacją jest fakt, że w miejscowości Novo Mesto w Słowenii przez lata montowano Renault 4, a dziś powstają tam nowe Clio. Wspominam o tym nie bez przyczyny, bowiem te lokalne, wywodzące się z czasów Jugosławii uwarunkowania są nadal widoczne w krajobrazie motoryzacyjnym Chorwacji.










Pora na wagę ciężką
Chwilę temu było o TAS, to teraz będzie TAM.







Wszystkiego po trochu
Zróbmy sobie małą przerwę na porcję zdjęć, dla których nie mogłem znaleźć wspólnego motywu przewodniego.









Coś dla fanów Opli
O ile tacy ludzie faktycznie istnieją.




Moi znajomi odwiedzili też podwórko pewnego konesera
A działo się gniło tam naprawdę sporo.





Witamy w dziale samodziałów
Numer 3 was zaskoczy!



Powiew zachodu
Żeby nie było, że w kółko tylko lokalna produkcja albo demoludy. Młodsze, zachodnie wozy także potrafią przepięknie wrastać.






And the winner is...




















