Chciałem awaryjnie zahamować chińskim SUV-em. Trochę umiem, a trochę nie
Chińskie samochody potrafią zaskoczyć niecodziennymi rozwiązaniami. Jednym z nich jest brak tradycyjnego hamulca ręcznego oraz niekoniecznie trafne instrukcje jak użyć jego substytutu w sytuacji krytycznej.

Chińskie auta budzą zrozumiałe zainteresowanie. Oferują dobrze wyposażone auta w niskich cenach, tak w uproszczeniu. Sprawiają też wrażenie ultra nowoczesnych, oferując czasami cudaczne rozwiązania, a co najmniej nieoczywiste. Próbowaliście kiedyś zahamować awaryjnie autem, w którym hamulec "ręczny" obsługuje się z poziomu z ekranu? Chciałem się przygotować na taki wariant i wyszło delikatnie mówiąc różnie.
Ukryte klamki, ukryte hamulce
Chińskie SUV-y potrafią ukrywać klamki, nie tylko te zewnętrzne. Przy niektórych rozwiązaniach osoby małoodoporne na nowinki, zwane grzybami, mogą doznać małego szoku. Nie potrafią wsiąść, nie wiedzą jak wysiąść, wszystko trzeba zrobić za nie.
Albo nie ma kluczyka, wsadzasz pilota do kieszeni i nigdy nie wyjmujesz (jeśli nie pierzesz spodni). Nawet nie wciskasz przycisku Start&stop, bo auto włącza zapłon po naciśnięciu hamulca. Ale tym to, może zajmiemy się w innym wpisie. Samochodu nie wyłączasz, tylko wysiadasz i sobie idziesz, nic nie musisz wciskać. To jest trochę szok.
Ale mam lepszy. Jak zahamować awaryjnie hamulcem ręcznym, jeśli go nie ma? To skomplikowane.
Numery w Chery
Ten brak konieczności dotykania kluczyka i wciskania przycisku to domena koncernu Chery. Wygodne to jest, nie powiem. Potrafi w niektórych sytuacjach wprawić w konfuzję, ale ograniczanie czynności wykonywanych siedemdziesiąt razy dziennie jest zawsze na tzw. propsie.
Nieco bardziej niezdatny do przełknięcia może być inny ficzur. W autach tego koncernu, niezależnie, czy mówimy o Chery, Omodzie, czy Jaecoo, nie ruszymy autem, jeśli nie mamy zapiętych pasów bezpieczeństwa. Pierwszy raz zetknąłem się z tym w Jaecoo 7. I to jest mini początek historii z hamulcem ręcznym.
Pasy - to się da obejść
To jest irytujące, gdy auto nie rusza, bo nie zapiąłeś pasów. W większości codziennych scenariuszy to nie jest wielka przeszkoda i nawet mądre rozwiązanie, ale jest też sporo sytuacji, gdy to drażni. Gdy robię zdjęcia testowanym samochodom, siwieję od tego i rwę włosy z głowy, bo jest to sytuacja wymagająca ciągłe przestawiania auta o jeden metr, dwa.

W Jaecoo 7 w wersji spalinowej dawało się to jednak obejść. Należało odchylić dźwigienkę elektronicznego hamulca ręcznego i zwalniała się blokada. Nie było to najwygodniejsze rozwiązanie, prościej chyba zapiąć pas, ale było i było to rozwiązanie fizyczne.
Zniknął "hamulec ręczny"
A potem pojawiły się schody. W Jaecoo 7 w wersji plug-in, którym jeździłem niedawno, zniknęła ta dźwigienka. I nie było jej też zapewne w innych SUV-ach tego koncernu, ale przyznaję się, nie przyglądałem się temu w każdym, którym jeździłem.
Nie skłamię, jak powiem, że w większości aut koncernu Chery nie dość, że nie ma dźwigni hamulca ręcznego, to jeszcze nie ma dźwigienki od elektronicznego hamulca ręcznego. Możliwość wyłączenia systemu EPB przeniesiono na ekran środkowy pojazdu. Trzeba ściągnąć menu od góry i ekranu i go wyłączyć. O ile oczywiście ustawiliśmy sobie tam taki skrót, bo w części systemów ten skrót nie jest obowiązkowy.
Elektryczny hamulec postojowy (EPB) to technologia, która integruje tymczasowe hamowanie podczas jazdy i długotrwałe hamowanie po zatrzymaniu oraz uruchamia hamulec postojowy za pomocą elektronicznego sterowania. Technologia ta zastępuje tradycyjny hamulec ręczny. - fragment instrukcji Jaecoo 7
Problem ruszania bez zapiętych pasów bezpieczeństwa robi się trochę wtórny, bo hamulec ręczny zazwyczaj był hamulcem awaryjnym. Jak go zaciągnąć, skoro go nie ma?

Przypadek elektrycznych Volkswagenów
Brak dźwigni hamulca ręcznego to już standard w nowych samochodach. Znalezienie auta z "wajchą" to już spore wyzwanie. Dźwigienka od elektrycznie obsługiwanego "ręcznego" to norma. Ale całkowity zanik tego rozwiązania jednak jeszcze nie jest powszechny. I tu pojawia się pole do interpretacji.
O prawo do regulacji siły hamowania awaryjnego upominał się nawet pewien poseł. W przepisach stoi, że siła z jaką z niego korzystamy ma być regulowana. Ministerstwo odpisało mu mniej więcej tyle, że ABS reguluje siłę lepiej niż ludzka ręka i niech nie drąży. Ciekawe, co odpisaliby na brak dźwigienki.

Podobny przypadek braku dźwigenki przypadek napotkałem w elektrycznym Volkswagenie. Tam sprawa była prosta (w miarę), awaryjne hamowanie, realizuje się przez przytrzymanie przycisku P na selektorze zmiany kierunków jazdy. Nie jest to przesadnie intuicyjne, a raczej w ogóle nie, ale tak to ktoś wymyślił i tak jest. Da się to przynajmniej wyczytać w instrukcji, o ile ktoś do niej zajrzał.
W przypadku niektórych chińskich SUV-ów nie do końca da się taką informację uzyskać. Jeśli chcecie doczytać, jak się awaryjnie hamuje w chińskim SUV-ie może powstać pewien problem.
Jak zaciągnąć przycisk, którego nie ma?
Fizyczną dźwigienkę do zwalniania ręcznego napotkałem w Jaecoo 7 w wersji wyłącznie spalinowej. W kilku innych autach koncernu, którymi jeździłem, już jej nie było. Był skrót do systemu EPB na ekranie, w górnym menu. Nie da się awaryjnie zahamować wywołując to menu, a potem wybierając skrót EPB. Nawet Chińczycy nie daliby rady tego tak wymyślić. Nie daliby?
Sprawdziłem kilka instrukcji obsługi chińskich SUV-ów, którymi jeździłem, a które fizycznej dźwigienki nie miały. Chciałem się dowiedzieć, jak się hamuje awaryjnie. I nie powiem, by został w tę wiedzę 100-proc. wyposażony.
W spalinowym Jaecoo 7 było prosto i przejrzyście. Jest fizyczna dźwigienka i ją się ciągnie. Nie ma co nawet zastanawiać się, czy da się "ciągnąć przycisk".
Jeżeli hamulec nożny ulegnie awarii, należy w sposób ciągły pociągnąć przycisk elektrycznego hamulca postojowego, aby wymusić zaciągnięcie hamulca postojowego.
Potem się go zwalnia i git. Nie przesadnie wierzę, że ktoś to będzie pamiętał i da radę w trudnej sytuacji sięgnąć lewą ręką za lewe kolano. Ale też umówmy się, że szansa na zaistnienie takiej sytuacji życiowo-drogowej jest nikła. Bardziej chodzi mi o zasadę. Jest zasada, że musisz mieć opcję awaryjnego hamowania, jak wysiądzie nożny hamulec, to masz chociaż wyjaśnione, jak to zrobić.
A potem sprawdziłem jak się awaryjnie hamuje w Jaecoo 7 Super Hybrid, czyli w wersji plug-in, która fizycznej dźwigienki nie ma. I czytam tu, że:
Jeżeli hamulec nożny ulegnie awarii, należy w sposób ciągły pociągnąć przy-cisk elektrycznego hamulca postojowego, aby wymusić zaciągnięcie hamulca postojowego.
Oczywiście musimy tu poczynić pewne założenie, że ja się pomyliłem i tam jest ta dźwigienka, fizycznie. Wprawdzie istnieje ten Niemiec, który mi wszystko chowa, ale jej nie było. Domyślam się, jak się hamuje awaryjnie w tym aucie, ale instrukcja obsługi mi tego nie wyjaśnia. No to sprawdzam innego SUV-a, takiego premium, czyli Jaecoo 8, występującego tylko w wariancie hybrydowym plug-in. Tu też nie ma przycisku, jest skrót z ekranu, który musiałem dodać sobie sam.
W przypadku awarii hamulca nożnego naciśnij i przytrzymaj dźwignię zmiany biegów (P) lub dźwignię zmiany biegów na kolumnie kierownicy, aby wymusić hamowanie pojazdu za pomocą hamulca postojowego.
I tu teoria zgadza się z praktyką. Jest jak napisano, czyli jak w Volkswagenie. Wciska się P z boku selektora i auto hamuje, ale nie sprawdzałem. Nikt nie twierdzi, że istnieje nieistniejący przycisk. Ale to nie koniec.
Sprawdziłem jeszcze Omodę 7, w której stanowczo nie ma przycisku i niestety instrukcja (w języku angielskim, bo taką udało mi się znaleźć) nakazuje go ciągnąć. W systemie pojazdu jest tylko elektroniczny poradnik, z opisem obsługi wybranych funkcji pojazdu i tam opisu, jak awaryjnie hamować, nie ma. Zakładam, że jest to problem modeli z wersją benzynową i plug-in, nawet jeśli obie nie są u nas oferowane. I jeszcze jedna mini ciekawostka. W instrukcji Omody 9 strony z opisem awaryjnego hamowania akurat brakowało.
Jest to wszystko może tylko mały chochlik edytorsko-drukarski, że instrukcje obsługi modeli plug-in nie zauważają, że nie ma w nich dźwigienki nazywanej przyciskiem. W dodatku ta funkcja, choć wydaje się kluczowa, faktycznie nie ma szans zaistnieć w życiu. Nowoczesne auto prędzej nie ruszy, niż zmusi nas do ciągnięcia czegokolwiek w czasie jazdy. Ale mam pytanie: jak wjeżdżając na kanał u mechanika SUV-em bez "ręcznego" zrealizujecie polecenie: proszę nie zostawiać na biegu i bez ręcznego.
Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.