75 lat temu ruszyła produkcja Warszaw. Tak wyglądają teraz
75 lat temu rozpoczęła się w Polsce produkcja samochodu FSO Warszawa - wszyscy o tym wiedzą, bo wszyscy o tym trąbią, dlatego nie będę wnosił drewna do lasu i pisał o tym samym. Dostaniecie z tej okazji miks porzuconych i gnijących Warszaw.

Warszawy zniknęły z dróg już dawno, nawet w postaci parkingowych wrostów - pojedyncze sztuki, tak jak np. TA z warszawskiej dzielnicy Włochy, jeszcze się ekstremalnie rzadko mogą zdarzyć, niemniej jesienią 2026 roku temat zdecydowanie należy uznać jako przeszły.
Co innego zaś na prowincji, gdzie jak się dobrze poszuka, zwłoki porzuconej Warszawy idzie jeszcze zauważyć. Mało tego - zdarzały się nawet egzemplarze stojące w miastach, aczkolwiek przeważnie gdzieś głęboko na prywatnych posesjach, tak że jak ktoś nie wiedział, to nawet nie sprawdzał.
Oto miks wybranych Warszaw w roli wrostów
Żeby nie było, że jest aż tak dobrze, to zdjęcia pochodzą z ostatnich 5 lat. Odnośnie do niektórych nie mam zatem pewności, czy nadal tam są, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak.

To ostatnia Warszawa "Garbuska", jaką spotkałem gnijącą gdzieś w naturze. Nie wiem, czy jeszcze istnieje, bo nie pamiętam też dokładnie, gdzie ją zauważyłem, ale znajdowała się w granicach Łodzi, na terenie jednego z tamtejszych warsztatów. Detale pasa przedniego wskazują pewne skrzyżowanie z wersją sedan, ponieważ starsze garbate Warszawy nigdy nie miały takiego grilla i dużych kierunkowskazów.

Tym razem inne miasto wojewódzkie - Gdańsk. Temat już raczej nieaktualny, bo zdjęcie wykonałem, z tego co pamiętam, najdawniej z całej listy. Warszawa M20 lub późniejsze 200, 201 i 202 w tamtym momencie jako wrosty już właściwie nie występowały, dlatego nawet tak zdekompletowany egzemplarz stojący gdzieś na podwórku/w warsztacie zwrócił moją uwagę.

Znana Warszawa z Zakopanego - nie tak znana, jak TEN Duży Fiat, ale widziałem ją wielokrotnie na graciarskich zdjęciach. Stała tam od wielu lat, przedtem będąc nawet przykryta plandeką, ale w momencie wykonania tych zdjęć nie było już po niej śladu - plandece, nie Warszawie.

Z tego, co wiem, wozu w tej postaci już nie ma - jest pocięty na kawałki i schowany pod wiatą na tej samej posesji. Akcja miała miejsce we Włocławku, a właściciel ewidentnie nie był zainteresowany turystami robiącymi zdjęcia - stąd piramida z palet ustawionych przed autem.

Malowniczo wrastająca Warszawa, stojąca gdzieś pośrodku podlaskiego pustkowia. Pamiętam, że zdjęcie robiłem już na oparach baterii w aparacie i niedługo po tym pstryknięciu się rozładował. Szczęśliwie, zdążył jeszcze sportretować tę piękną Warszawę na polskiej wsi.

Ujęcie najświeższe, bo jakoś sprzed roku. Warszawa w stanie sugerującym gotowość do podjęcia remontu, gdzieś wzdłuż drogi krajowej pomiędzy Nysą a Kłodzkiem.

Ten temat też jest już niestety nieaktualny, ale jeszcze do niedawna na warszawskim Mokotowie, na starym osiedlu domków jednorodzinnych stała sobie taka oto Warszawa przykryta plandeką. Stała tam dość długo i, nie licząc sztuki wymienionej na początku tekstu, była to ostatnia publicznie stojąca w stolicy nieużywana Warszawa - obecnie już jej tam nie ma.
Warszawy wyginęły, ale można jeszcze w takiej roli spotkać Duże Fiaty i Polonezy
Dzisiaj Warszawy to już poważane auta zabytkowe, które nawet jeżeli spatynowane, to używane są odświętnie. Epoka wrastających na publicznych parkingach Warszaw już przeminęła, a i tych na prywatnych posesjach pozostało już niewiele.
Co innego jednak z jej kolejnymi następcami - Duże Fiaty i Polonezy zalegają jeszcze na niektórych osiedlowych parkingach nawet w dużych miastach.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.