REKLAMA

Legendarny Duży Fiat na sprzedaż. Kończy się pewna epoka

Śmierć, podatki, Duży Fiat na czarnych NSG wrastający w Zakopanem - to, zdawałoby się, trzy pewne rzeczy na świecie. Bardzo prawdopodobnie trzeba będzie niebawem z tej listy usunąć jedną pozycję.

Legendarny Duży Fiat na sprzedaż. Kończy się pewna epoka

Stało się to, co prędzej czy później stać się niestety musiało, czyli samochód pojawił się na popularnym portalu ogłoszeniowym, celem zmiany właściciela. Od razu powiem: nie, nie zadałem sobie trudu zadzwonić i o cokolwiek zapytać, ponieważ niniejszy tekst ma bardziej charakter wspominkowy, niż handlowy. Wóz w graciarskim środowisku jest doskonale znany, czego świadomość ma również sam właściciel, tytułując ogłoszenie sprzedaży.

Zrzut ekranu ze strony z ogłoszeniem.

Samochód stoi zaparkowany w tym miejscu od kilkunastu lat

Sam osobiście obserwuję go od lat kilku, niemniej niektórzy moi znajomi mają związane z nim wspomnienia sięgające nawet dekady wstecz. Stał się on pewnego rodzaju atrakcją Zakopanego - każda moja lub moich znajomych wizyta w tym mieście, jeżeli czas na to pozwolił, musiała zahaczyć o słynnego Dużego Fiata. Ostatnie zdjęcia z tej miejscówki popełnił redaktor Łubiński, a wydarzyło się to na początku lipca tego roku, czyli niewiele ponad tydzień przed napisaniem tego tekstu.

Fot. Mateusz Łubiński.

Wieść gminna głosi, że wóz parkuje w tym miejscu od kilkunastu, być może nawet i dwudziestu lat. Czy tak jest naprawdę, trudno mi powiedzieć, niemniej wywiad przeprowadzony z kilkoma lepiej znającymi temat osobami pozwalają sądzić, że może być to prawda.

Fiacior podobno jest, a przynajmniej był regularnie przepalany

Osobiście kojarzę ten samochód wyłącznie z jednego miejsca, natomiast podobno wóz co jakiś czas samodzielnie się poruszał. W ubiegłym roku zmienił nawet lokalizację, po czym wrócił w swoje docelowe miejsce postoju. Niemniej, jego stan z ostatnich kilku miesięcy wskazywał, że raczej na dłuższą chwilę zastygł w bezruchu. Na zdjęciach redaktora Łubińskiego widać to aż nadto, gdzie dookoła Fiata wyrosła już prawdziwa dżungla.

Fot. Mateusz Łubiński.

Co istotne, wóz ma ważne ubezpieczenie OC, a jego opiekun regularnie przeciera go szmatką i pompuje mu oponki. Tak że samochód nawet, jeżeli nie jeździ, to wygląda, jakby jeździł.

Jak na tak długi postój, trzyma się całkiem dobrze

Chociaż po Dużym Fiacie widać, że z roku na rok jego ogólny stan blacharski się pogarsza, to wszystko zaskakująco dobrze trzyma się kupy. Aczkolwiek, w newralgicznych miejscach widać już powiększające się dziury, a do wnętrza dostaje się woda. Pomimo tego, samochód nie wygląda na taki, z którego miałaby wypaść podłoga.

Fot. Mateusz Łubiński.

Podobno tak dobry, jak na okoliczności jego “eksploatacji”, stan blacharski tego wozu wynika z zaawansowanej konserwacji dokonanej przez właściciela. Fiat został zabalsamowany na tyle solidnie, aby dzielnie zniósł tak długi postój.

Wszystko wskazuje na to, że jest to późny rocznik 1973

Kłopot z prawidłowym określeniem rocznika polegał na tym, że samochód ma cechy zarówno rocznika 1973, jak i późniejszego 1974. Ogółem, jest to Polski Fiat 125p MR73, cechujący się m.in. czarną plastikową kratką osłony chłodnicy. Dalej zrobił się lekki bałagan, ponieważ wóz z jednej strony ma kasetowe klamki typowe dla późniejszych modeli, a z drugiej np. stacyjkę z lewej strony kolumny kierownicy typową dla starszych roczników.

Taka mikstura sugeruje, że egzemplarz pochodzi z drugiej połowy 1973 roku, kiedy wdrożono już niektóre zmiany charakterystyczne dla kolejnych roczników. Teoretycznie może być to wersja eksportowa, niemniej ogólne wyposażenie sugeruje, że raczej tak nie jest. Poprawcie mnie, jeżeli się mylę, bo pewnie w którymś momencie tak jest.

Zobaczymy, jaka będzie przyszłość tego samochodu

Tak, jak mówiłem, tekst nie będzie odnosił się do wątku handlowego, dlatego zostanie zwieńczony całkowicie neutralną pointą. Będzie, co będzie, ale pewna epoka dobiega chyba końca.

Ceny egzemplarza nie będę komentował, bo miało nic nie być o handlu. Nic, a nic. Zero.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.