REKLAMA

Na ulice Poznania wyjechały Ikarusy. Kiedyś tak było codziennie

W pierwszy weekend października w mieście Poznań zorganizowano nostalgiczny dzień, gdzie jak za dawnych lat na jednej z miejskich linii jeździły wyłącznie autobusy marki Ikarus. Wszystko za sprawą celebracji pewnej okrągłej rocznicy.

Na ulice Poznania wyjechały Ikarusy. Kiedyś tak było codziennie
REKLAMA

Tą rocznicą jest 45 lat od daty rozpoczęcia eksploatacji w Poznaniu pierwszego Ikarusa serii 200. Autobusów tych oczywiście już od kilkunastu lat nie używa się liniowo, natomiast z tej okazji Klub Pojazdów Szynowych w Poznaniu zaprosił do stolicy Wielkopolski zabytkowe Ikarusy z różnych regionów Polski, które następnie przez sobotę i niedzielę kursowały po specjalnych liniach miejskich.

REKLAMA

Oprócz dwóch pojazdów będących własnością poznańskiego MPK, na wydarzenie przybyło sześć innych maszyn

Były to przy tym wozy różne, nie tylko takie niegdyś używane w polskich przedsiębiorstwach, ale także i takie sprowadzone z zagranicy. Ikarusów w Polsce eksploatowano na przestrzeni lat mnóstwo, dlatego sporo z nich zachowało się w postaci pojazdów historycznych. Nie popełniono na szczęście tego samego błędu, co kiedyś z popularnymi Jelczami Ogórkami, gdzie po wycofaniu wszystkich egzemplarzy z ruchu, tych historycznych trzeba było później szukać po krzakach.

Mimo tego, że "naszych" Ikarusów nie brakuje w zbiorach, do Poznania przybyło kilka modeli podtypów nieeksploatowanych nigdy w Polsce. Poniżej krótki przegląd tego, co kursowało tego dnia po drogach.

REKLAMA
Ikarus 280.26 to typowy przegubowy model dla Polski. W Poznaniu miał przedstawicielstwo w postaci zabytku wprost z lokalnego MPK, a także przybysza z Warszawy, z ramienia stołecznego KMKM.
Harmonijkowe drzwi, mmm.
Ikarus 260.04, tak samo jak przegubowy 280.26, to model dedykowany dla Polski. Widoczny egzemplarz, również znajdujący się na stanie MPK Poznań, występował jako wóz rezerwowy, wyjeżdżający na trasę w zależności od chwilowych potrzeb.
Ikarus 280.70E to ostatni autobus węgierskiej marki zakupiony oficjalnie przez polskie przedsiębiorstwa komunikacyjne. Charakteryzował się nowocześniejszym napędem Raba, aczkolwiek produkowanym, tak jak i ten starszy, również na licencji niemieckiego MAN-a. Niestety, wozy tego podtypu pochodziły już z kryzysowych czasów Ikarusa, przez co ich kratownice wyprodukowano oszczędnościowo z półprofili otwartych - ich konstrukcja nie była już tak trwała i pojazdy te nie cechowały się już taką żywotnością, jak starsze modele.
Jeden egzemplarz 280.70E pochodzi z Wrocławia, drugi zaś z Bydgoszczy, acz rdzennie ze stolicy Polski, ponieważ kiedyś był żółto-czerwony i jeździł w barwach MZA Warszawa.
Ikarus 280.52 z Tarnowskich Gór to wersja węgierska, wyposażona w silnik Raba z turbodoładowaniem. Może to efekt placebo, ale podczas jazdy miałem wrażenie, że wóz przyspieszeniem wciągał nosem pozostałe Ikarusy.
Ikarus 280.33 z Łodzi i Ikarus 280.49 z Zielonej Góry to, podobnie jak wspomniany wcześniej tarnogórski egzemplarz, wozy sprowadzone z Węgier. Oba przemalowano w bardziej polskie barwy, z czego ten zielonogórski nawet w te bardziej współczesne.

Pierwszy dzień kursowania Ikarusów serii 200 w barwach poznańskiej komunikacji miejskiej przypadł na czerwiec 1981 roku

Przy czym autobus nie przybył prosto z fabryki, a z katowickiego WPK. Aglomeracja miała już kilkuletnie doświadczenie w eksploatacji Ikarusów serii 200, podczas gdy inne miasta zaczęły dołączać do tej listy na przełomie lat 70. i 80.

Wóz wyjechał wówczas na linię nr 82 - dlatego też numerek ten w odniesieniu do weekendowych wydarzeń nie był przypadkowy, a starannie dobrany, nawiązując właśnie do tamtego historycznego momentu. Jednego dnia zabytkowe autobusy jeździły na linii nr 82, drugiego na nr 85.

REKLAMA

Ostatniego Ikarusa w Poznaniu wycofano z ruchu w 2010 roku

Poznańskim zwyczajem, w ostatnich chwilach swojej służby Ikarusy kursowały już głównie na liniach nocnych - to typowa praktyka "ukrywania" przeznaczonych do rychłego wycofania modeli autobusów miejskich w tutejszym MPK.

Szczęśliwie, poznańskie MPK zachowało dwie sztuki węgierskich autobusów, z których oba pojawiły się w miniony weekend na mieście. Szkoda jedynie, że żadnego egzemplarza nie pomalowano w specyficzne, żółto-zielone barwy, w których Ikarusy jeździły po Poznaniu w latach 90. i 2000., aż do końca służby.

REKLAMA

Jestem nieco rozczarowany, że autobusami jeździło stosunkowo mało ludzi

Przy czym, podkreślę, spostrzeżenia opieram na sobocie, ponieważ drugiego dnia już mnie w Poznaniu nie było. Niemniej, rozbijałem się wszystkimi możliwymi wozami od pierwszego do ostatniego kursu i ani razu nie było tak, aby autobus był chociaż w ćwierci zapełniony.

Pamiętam, że kiedy trzy lata temu w Warszawie odbywały się obchody 10-lecia wycofania Ikarusów z miejskiej służby, to do niektórych kursów na linii specjalnej nie dało się wsiąść, zwłaszcza tych początkowych.

REKLAMA

Fajnie było wrócić do czasów, kiedy jeździłem takimi codziennie do szkoły i z powrotem

Z drugiej zaś strony, można było spokojnie się ponapawać i powspominać dzieciństwo, kiedy jeździło się "na przegubie", obserwowało przez otwarte okno łamiący się na skrzyżowaniu autobus albo kierowcę zamykającego drzwi prześlizgnięciem palca po wszystkich przyciskach.

Najlepsza miejscówka.
REKLAMA

To się nigdy nie znudzi.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.

REKLAMA
REKLAMA