REKLAMA

Wjedziesz na tory - stracisz prawo jazdy. Wiedziałem, że tak będzie

Czułem w kościach, że po tragedii z wykolejeniem pociągu, rządzący będą czuli presję, żeby coś zrobić. Na firmowym komunikatorze napisałem co pewnie zrobią i okazało się, że trafiłem w dziesiątkę. To było najłatwiejsze rozwiązanie, które nic nie zmieni.

Wjedziesz na tory – stracisz prawo jazdy. Wiedziałem, że tak będzie

9 września pociąg PKP Intercity relacji Lublin Główny - Szczecin Główny "Koziołek" uderzył w samochód ciężarowy. Do zderzenia doszło na przejeździe kolejowym z sygnalizacją świetlną. Pociąg się wykoleił, ponad 20 osób zostało rannych, a jedna z pasażerek zmarła w wyniku odniesionych obrażeń. Kierowca ciężarówki twierdził, że oślepiło go słońce i nie zauważył, że nie może wjechać za sygnalizator.

To kolejne zdarzenie z udziałem ciężarówki i pociągu w ciągu ostatnich dni. Do tej pory jednak cierpiała infrastruktura. Teraz ucierpieli ludzie. Kierowcy nagminnie wjeżdżają po zapaleniu się czerwonego światła na sygnalizatorze. Maszyniści mają dość i organizują w czwartek strajk ostrzegawczy. Żądają od rządu zmian w prawie i surowszego karania sprawców takich wypadków. W ramach protestu będą przejeżdżać przez przejazdy kolejowe z prędkością maksymalnie 20 km/h.

Nie muszą czekać do czwartku, bo już dzisiaj minister Dariusz Klimczak zapowiedział zmiany w prawie. To pójście na łatwiznę, ale może trzeba od tego zacząć?

Wjedziesz na przejazd po zapaleniu się sygnalizatora - stracisz prawo jazdy

Dariusz Klimczak powiedział, że koniec z ustępstwami. Zapowiedział zmiany, które radykalnie zaostrzą karę za wjazd za sygnalizator. Obecnie jest to 2000 zł mandatu i 15 punktów karnych. Będzie gorzej:

Chcemy wprowadzić przepis, na podstawie którego każdy kierowca, który wjedzie na przejazd drogowo-kolejowy kiedy jest zapalone czerwone światło, straci prawo jazdy, zostanie mu ono zatrzymane na trzy miesiące. Chcemy także zmienić kodeks karny we współpracy z ministrem sprawiedliwości - tego typu zachowania, które prowadzą do katastrofy, utraty życia, będą bardzo surowo karane i tutaj sąd będzie zobligowany do kary więzienia, ale także do zabrania uprawnień na określony czas.

Tak powiedział minister. Problem z tym, że nie potrafimy sobie radzić z kierowcami zawodowymi, ale i kierowcami osobówek, którzy nie rozumieją jak się zachować w obliczu czerwonego światła na sygnalizatorze. Instynkt każe się zatrzymać, ale niektórzy próbują przejechać. Może im się spieszy, może jak nie przejadą, to będą musieli robić pauzę. Powodów jest wiele. Sęk w tym, że nikogo powinny obchodzić. Jestem zwolennikiem trzymania kierowców za mordy, zwłaszcza zawodowych, bo wypadki z ich udziałem są zbyt niebezpieczne.

Zastanawia mnie jednak, jak państwo chce to wyegzekwować? Monitoringiem jest objęte około 25-30 proc. przejazdów kolejowych w kraju. Czy w związku z tym zamontujemy kamery na wszystkich? Kto będzie weryfikował nagrania? Wiem, że w dobie AI jest to możliwe do ogarnięcia, ale to Polska, tutaj trzeba wziąć pod uwagę fakt, że pieniądze publiczne są niczyje, więc można je wydawać w nieskończoność.

Co trzeba zrobić? Zastosować taktykę Giulianiego z czasów jego rządów w Nowym Jorku. Należy karać za najdrobniejsze przewinienie, tak żeby kierowca miał świadomość, że jak złamie przepis, to poniesie karę. Dzisiaj tego nie ma. Można przejechać pół Polski z butem w podłodze bez żadnego zatrzymania. Policja zajmuje się nieistotnymi rzeczami, jest jej za mało, a przepisy są tak skonstruowane, że łatwo wymigać się od kary. Gdyby każdy był łapany często, to najdalej po roku polskie drogi byłyby bezpieczne. Szkopuł w tym, że nikt nie pójdzie na otwartą wojnę z kierowcami, bo zbliżają się wybory. Jak zawsze.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.