REKLAMA

Volkswagen Golf nieźle się spoci. 6 Chińczyków chce mu spuścić łomot

Nowy Golf w nowej, czystej wersji ma kusić ceną. Chińczycy na to: dawaj, sprawdźmy. No to sprawdzamy.

Volkswagen Golf nieźle się spoci. 6 Chińczyków chce mu spuścić łomot
REKLAMA

Dla szybkiego przypomnienia - Volkswagen wprowadził na rynek nową, uproszczoną wersję Golfa o nazwie Pure. Pod maską - 116-konne 1.5 eTSI mHEV. W kabinie - przełącznik 7-stopniowego DSG, automatyczna klimatyzacja, 10,3-calowy ekran multimedialny z CarPlay i Android Auto oraz cyfrowe zegary. Na zewnątrz - aluminiowe "szesnastki" oraz czujniki parkowania z przodu i z tyłu.

Cena? 119 900 zł według zapowiedzi, 102 990 zł według cennika. Mówimy przy tym cały czas o podstawowym wariancie nadwoziowym, czyli hatchbacku o długości 4,28 m, rozstawie osi 2,62 m i z bagażnikiem o pojemności 381-1237 l.

I choć jeszcze jakiś czas temu pewnie szalelibyśmy z radości na wieść o tym, że Golf znowu kosztuje "około 100 tys. zł", to możliwe, że czasy się zmieniły, od kiedy do gry weszła chińska konkurencja. Zresztą zobaczmy, co można kupić z Azji w tej cenie - nawet ograniczając się do tych 103 tys. zł.

MG HS

W teorii benzynową wersję z rocznika 2025 można kupić już za - uwaga - 99 900 zł, ale nie udało mi się znaleźć takich "gotowców", więc możliwe, że nie istnieją. Ale patrząc na Otomoto, wystarczy podnieść budżet do 105 tys. zł - co uznaję za akceptowalne - i gotowe.

Wady? W tej cenie raczej możemy liczyć na manualną przekładnię - automatyczna jest raczej w okolicach 118 tys. zł. Do tego 1.5 turbo o mocy 170 KM raczej nie będzie demonem prędkości ani bogiem oszczędności w aucie takich rozmiarów.

No i właśnie - jeśli zależy nam na rozmiarach auta, i to jak największych, to MG HS absolutnie nie gra w tej samej lidze co Golf. Długość? 4,66 m. Rozstaw osi - 2,77 m. Bagażnik? Od 507 l do 1484 l.

O liście wyposażenia nawet nie wspominam, bo HS zaoferuje nam nawet elektrycznie regulowany fotel kierowcy i pasażera.

MG ZS Hybrid+

Rozmiar mniejszy niż HS, ale dalej rozmiar większy niż Golf (4,43 m), choć z nieco krótszym rozstawem osi (2,61 m). Ale za to z modnym nadwoziem i z pełnoprawną hybrydą, z systemową mocą na poziomie niemal 200 KM.

Cena? Od 93 900 zł, ale za 102 800 zł - katalogowe - możemy mieć już trochę lepiej wyposażony wariant i chyba lepiej dopłacić. Podstawowy ZS Hybrid+ stoi na stalowych felgach i nawet nie ma kierownicy obszytej skórą. Przy czym cennik jest o tyle zabawny, że jeśli dopłacimy do najwyższej wersji (111 700 zł), to za śmieszne 1000 zł możemy mieć dodatkowo nawet okno panoramiczne, o kamerze 360 stopni nie wspominając, podobnie jak o elektrycznej regulacji fotela kierowcy czy podgrzewanej kierownicy.

I teoretycznie dalej jesteśmy - nawet w tej najdroższej wersji z dachem panoramicznym - wyraźnie poniżej standardowej ceny Golfa Pure. Ała.

Jaecoo 5

Jaecoo 5 - przód

Czyli "to mniejsze", w odróżnieniu od Jaecoo 7. Ale i tak całkiem sensowne (4,38 m, a 2,62 m między osiami), wyglądające jednocześnie na dużo większe, a ludziom najczęściej o to właśnie chodzi.

Cena? Teoretycznie 115 500 zł, ale według promocji - 104 900 zł. Do wyboru jest cały jeden silnik (1.6 turbo, 147 KM), łączony z jedną przekładnią (DCT7), rozpędzający auto do setki w 10,2 s. Szału nie ma, ale miało być tanio. Za to w bagażniku jest 480 l na start i 1284 l maksymalnie.

Wersje wyposażenia - całe dwie, różniące się od siebie o 12 tys. zł. Przy czym bez żadnych dopłat dostaniemy m.in. reflektory LED, 18-calowe felgi, 13,2-calowy ekran systemu multimedialnego, Android Auto i CarPlay w wersji bezprzewodowej, gniazdo USB dla drugiego rzędu, kamerę cofania i masę innych dodatków.

Żeby jednak nie było tak pięknie - klimatyzacja w wersji podstawowej jest manualna, a relingi - uwaga - mają charakter jedynie dekoracyjny. Tak, takie z opcją przewożenia bagażu są tylko w wyższej wersji.

Omoda 5

Auto jeszcze większe niż Jaecoo 5, bo mierzące 4,45 m, choć między osiami zmierzono 2,61 m. O dziwo Piątka od Omody może się pochwalić mniej pojemnym bagażnikiem - 442 l do dachu i 1079 l do dachu ze złożoną kanapą. Najwyraźniej ścięty dach ma swoje konsekwencje.

Pod maską - bez zaskoczeń. 1.6 turbo o mocy 147 KM, łączone z DCT7. Aczkolwiek można uznać za pewne zaskoczenie cenę drugiego wariantu napędowego. Hybryda o mocy 224 KM kosztuje bowiem promocyjnie 116 500 zł, czyli mniej niż "oficjalnie" Golf Pure. W standardowym wyposażeniu hybrydy dostaniemy też m.in. adaptacyjny tempomat, dwustrefową klimatyzację automatyczną, sportowe fotele przednie czy przygotowanie do montażu haka.

BYD SEAL 5 DM-i

Nazwa tak wspaniała, że trzeba ją sobie zapisać, żeby nie zapomnieć w drodze do salonu, ale jednak nie ma co się aż tak bardzo śmiać.

Przynajmniej na miejscu niemieckich producentów, bo w cenie ok. 104 tys. zł można kupić auto z ponad 200-konnym napędem hybrydowym plug-in, rozmiarami atakujące raczej segment D (4,78 m, a 2,72 m między osiami) niż segment kompaktowych hatchbacków.

Przy czym trzeba uczciwie przyznać, że normalny cennik tego modelu otwiera kwota 129 900 zł, a okolice "setki" to promocja na rocznik 2025. Co nie zmienia faktu, że takie egzemplarze są jak najbardziej dostępne.

I to niestety nie koniec problemów Golfa

Lista chińskich aut w cenie poniżej 103 tys. czy 120 tys. zł ciągnie się i ciągnie. Tiggo 7? Proszę bardzo, za promocyjne 106 900 zł. Tiggo 4 HEV - w promocji od 95 900 zł. Leapmotor za 109 900 zł poczęstuje nas B10 Hybrid, który nie dość, że jest SUV-em, to jeszcze z tych większawych (ponad 4,5 m).

Oczywiście Golf ma mocny argument - jest Golfem. Jest też spora szansa, że za kilka lat będzie nam łatwiej sprzedać takiego Golfa niż auto, którego nazwa wygląda jak zlepek losowych liter. Aczkolwiek kto wie - jeśli będziemy chcieli sprzedać go bez większej straty, to czy klienci nie pobiegną jednak po coś nowego, tańszego i chińskiego do salonów?

Oczywiście, o ile Chińczycy nie poczują się u nas za pewnie i nie uznają, że można już przestać walczyć o klienta cenami i można zacząć je podnosić. Bo chyba w ostatecznym rozrachunku nie powinno to nikogo zdziwić.

Piotr Barycki
Redaktor

Redaktor prowadzący Spider’s Web i autor tekstów na Autoblogu. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od ponad 10 lat na stałe związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.