REKLAMA

Umorzyli mu 9 tys. zł kary za brak OC. Sposób ci się nie spodoba

Fundusz nałożył 9 tys. zł kary za auto, które zlicytowała niemiecka policja. Cofnął ją dopiero, gdy upomniał się Rzecznik Praw Obywatelskich. Inni mają mniej szczęścia i żadnego trybu odwołania. Na razie.

Umorzyli mu 9 tys. zł kary za brak OC. Sposób ci się nie spodoba
REKLAMA

W wojnie, w której jesteśmy z góry na przegranej pozycji, nawet małe zwycięstwa cieszą. I takie małe zwycięstwo zaliczył właśnie niesłusznie ukarany właściciel auta, za które UFG naliczył mu srogą karę. Dostał wezwanie do zapłaty za samochód, którego od dwóch lat fizycznie nie widział, bo siostra wyjechała nim do Niemiec, a tamtejsza policja sprzedała go na licytacji.

Brzmi jak czarna komedia? Trochę tak, ale dla wielu Polaków codzienność z Ubezpieczeniowym Funduszem Gwarancyjnym to raczej śmiech przez łzy.

Siostra na mandat

Sprawa jest tak absurdalna, że aż pouczająca. Wspomniane auto przywłaszczyła siostra wnioskodawcy – był nawet proces karny, ciągnący się w latach 2022–2024. W tak zwanym międzyczasie pojazd zatrzymała niemiecka policja podczas kontroli, odholowała na policyjny parking, a potem sprzedała w licytacji, żeby pokryć koszty przechowywania. Właściciel drugi raz stracił auto, tym razem bezpowrotnie. Mimo to UFG pozostawał dostojnie niewzruszony – i tak naliczył mu opłatę karną na ponad 9 tys. zł. Bo formalnie samochód był jego, a polisy nie było.

Tu dochodzimy do sedna, czyli do logiki stojącej za całym tym mechanizmem. Obowiązek OC nie zależy od tego, czy autem jeździsz. Zależy od tego, czy jest zarejestrowane. Wynika to wprost z ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, której art. 88 ust. 1 każe płacić za sam brak ciągłości polisy. Auto w częściach w garażu? Płać. Auto zlicytowane przez obcy rząd? Też płać. Fundusz przyznaje otwarcie, że nie interesuje go, czy pojazd był używany – liczy się wyłącznie polisa.

A stawki potrafią zaboleć. W 2026 r. podstawą jest płaca minimalna 4806 zł, a kara dla osobówki przy przerwie powyżej 14 dni to jej dwukrotność, czyli 9610 zł. Okresu łaski nie ma – pierwsza doba bez OC od razu wpada w pierwszy próg: 1920 zł nawet za jeden dzień i 4810 zł za zwłokę od 4 do 14 dni.

Loteria umorzeń

Ciekawie zaczyna się robić dopiero przy próbie wybłagania litości. Bo Fundusz litość owszem miewa – tylko bardzo wybiórczo. Wystarczy spojrzeć na trzy sprawy prowadzone przez Biuro RPO.

Panu z autem zlicytowanym w Niemczech finalnie się upiekło. Po piśmie Rzecznika UFG dopytał polski sąd, dostał dokument niemieckiej policji z marca 2024 r. i łaskawie uznał dochodzenie opłaty za niezasadne. Postępowanie zamknięto, dorzucając przeprosiny za zwłokę. Happy end.

Szczęście miał też kupujący wprowadzony w błąd, który nabył auto z certyfikatem polisy i SMS-em od ubezpieczyciela, że pojazd jest chroniony. Dopiero przy próbie dokupienia AC usłyszał, że OC nie ma. Natychmiast je wykupił, a Fundusz i tak naliczył karę za kilkanaście dni braku ciągłości. Po interwencji RPO zarząd UFG umorzył wierzytelność. Tu też dobrze się skończyło.

I sprawa trzecia. Kobieta, współwłaścicielka auta, które jej były mąż sprzedał bez jej wiedzy – nie zgłosił transakcji, nie dał kopii umowy, więc nie da się pojazdu wyrejestrować. Rachunek dla niej: blisko 7 tys. zł i ponad 9330 zł w dwóch odsłonach, choć faktycznym użytkownikiem był mąż, od którego – co ciekawe – Fundusz nic nie egzekwuje. Bezrobotna, samotnie wychowuje dziecko dostała „pomoc” w postaci rozłożenia kary na raty. Tyle. Sprawa wciąż jest w toku.

Ta sama instytucja, ta sama ustawa, ten sam paragraf o umorzeniu z § 54 Statutu UFG – a finały skrajnie różne. Definitywna utrata auta (licytacja) i wprowadzenie w błąd otwierają drzwi do umorzenia. Cudza sprzedaż za plecami współwłaścicielki – już nie, tu co najwyżej można liczyć na raty. Trudno oprzeć się wrażeniu, że granica między „umarzamy” a „proszę spłacać” bywa płynna i mętna jak poranna kawa na biurku urzędniczki.

Kara jest, odwołania nie ma

Te urzędnicze wahania nastrojów byłyby zabawne, gdyby dla wielu osób nie były tak dotkliwe finansowo. Opłata ma charakter, który prawnicy nazywają odpowiedzialnością absolutną – ponosisz ją zawsze, niezależnie od okoliczności. Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę, że w ustawie brakuje przesłanek łagodzących, znanych z ogólnego prawa administracyjnego. Obywatel nie uwolni się od kary, nawet powołując się na siłę wyższą. Pobyt w szpitalu, błąd ubezpieczyciela, oszustwo sprzedawcy – z punktu widzenia Funduszu to wszystko jeden wielki wzruszający drobiazg.

Najgorsze, że długo nie było gdzie z tym pójść. Fundusz twierdził, że nie jest organem administracji, więc jego wezwań nie da się zaskarżyć do sądu administracyjnego, a obywatelowi pozostawał co najwyżej pozew cywilny o ustalenie. Na szczęście zaczyna się to kruszyć: 25 marca 2026 r. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że człowiekowi poddanemu władztwu organu publicznego należą się gwarancje proceduralne, a opłata ma charakter publicznoprawny – i uchylił postanowienie odrzucające skargę. Mały krok dla NSA, całkiem spory dla kierowców.

Morał? Dopóki ustawodawca nie wpisze do przepisów normalnych przesłanek łagodzących, UFG nalicza srogie kary, a ty masz prawo grzecznie poprosić o łaskę. Czasem ją dostaniesz, czasem nie – zależnie od tego, jak wypadnie ocena „szczególnych okoliczności”. Jeśli trafisz źle, zostaje droga przez Rzecznika Praw Obywatelskich i, od niedawna, przez sąd. Smutna konkluzja jak na państwo prawa: najskuteczniejszym sposobem na walczenie o sprawiedliwość bywa nie paragraf, lecz pismo z Biura RPO.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-11T10:50:36+02:00
Aktualizacja: 2026-06-11T08:47:10+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T18:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T16:35:04+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T16:21:14+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T14:00:43+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T11:47:56+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T10:01:36+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T07:47:07+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T18:54:49+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T17:34:34+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T17:24:03+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T17:23:15+02:00