Nie martwiły mnie ceny na stacjach. Toyota zużywała mi 3 litry paliwa
Od kilku dni jeżdżę hybrydową Toyotą Aygo X i bez trwogi w sercu patrzę na ceny paliw. Szokują mnie za to wskazania komputera pokładowego.

W ubiegłym roku miejska Toyota została poddana gruntownej metamorfozie, w wyniku której zyskała nie tylko zupełnie nową „twarz”, ale i znany z większego Yarisa napęd hybrydowy o mocy 116 KM. Akurat w momencie, gdy odbierałem kluczyki od prasowego egzemplarza, ceny na stacjach poszybowały w górę, przez co w pierwszej chwili podczas jazdy zacząłem mimowolnie zerkać na wskaźnik poziomu paliwa.

Szybko jednak przestałem
Już pierwsza podróż przez zakorkowaną Warszawę udowodniła mi, że nie mam jakichkolwiek powodów do obaw i nawet pomimo niewielkiego, 30-litrowego zbiornika raczej nieprędko czeka mnie tankowanie. Na koniec 20-kilometrowej trasy w godzinach popołudniowego szczytu średnie zużycie paliwa wynosiło 3,7 l/100 km, a komputer pokładowy wskazywał, że aż 82% tego dystansu przejechałem w trybie elektrycznym. Świetny wynik, zwłaszcza że jakoś specjalnie się nie starałem.

Mimo wszystko jednak niskie zużycie paliwa w mieście to coś, czego po hybrydzie należy się spodziewać, a wręcz się tego od niej oczekuje. Dlatego następnego dnia postanowiłem sprawić, żeby małe Aygo X wyszło ze swojej strefy komfortu i zabrałem je na autostradę.
Zadbałem rzecz jasna o to, żeby pomiar był jak najbardziej miarodajny, więc nie ograniczyłem się jedynie do przejechania krótkiego odcinka do najbliższego zjazdu, ale wybrałem się na 140-kilometrową pętlę na A2 z Warszawy do węzła Skierniewice i z powrotem. No i oczywiście zrobiłem to w godzinach wieczornych, żeby uniknąć nadmiernego ruchu.
Zaskoczenie na autostradzie
Jeśli ktoś liczył, że w tym miejscu napiszę, że po wjechaniu na autostradę i rozpędzeniu się do przepisowych 140 km/h pojawił się słynny wir w baku, to niestety muszę go rozczarować. Po ustabilizowaniu prędkości i włączeniu tempomatu średnie spalanie cały czas oscylowało wokół 6,5 l/100 km. Aby zobaczyć 7 z przodu trzeba by było pewnie jechać jeszcze szybciej. Szczerze jednak mówiąc, nie zależało mi na tym aż tak, żeby w imię nauki ryzykować potencjalnym mandatem.
Zamiast więc przyspieszyć, postanowiłem zwolnić i przekonać się, ile paliwa hybrydowe Aygo X będzie zużywało podczas jazdy drogą ekspresową. Po ustawieniu tempomatu na 120 km/h wskazania komputera spadły w okolice 5,0 l/100 km, co przekłada się na ok. 600 km na pełnym baku. Pod warunkiem, że ma się na tyle silne nerwy, żeby wyjeździć zbiornik do ostatniej kropli.

Na koniec pojechałem Aygo X do lasu
Ostatni pomiar zużycia paliwa przeprowadziłem na drogach lokalnych, gdzie niewielki ruch i stale przeplatające się obszar zabudowany z terenem niezabudowanym pomogły odtworzyć typową weekendową wycieczkę na działkę czy też do lasu na grzyby. W takich warunkach Toyota Aygo X Hybrid wypadła jeszcze lepiej niż w mieście. potrzebowała zaledwie 3,0 l/100 km i przez prawie 2/3 czasu przemieszczała się na samym prądzie. Podkreślę, że nie jest to wynik przypadkowy ani uzyskany jedynie na krótkim odcinku – to średnia z dwóch tras na dystansie ok. 40 km każda.

A jakie wyszło średnie zużycie paliwa z całego testu? O tym przekonam się dopiero, gdy będę oddawał auto, ale już teraz mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że jazda hybrydową Toyotą Aygo X sprawia, że można nie przejmować się ostatnimi podwyżkami cen na stacjach paliw. I przy okazji pozwala zapomnieć o kilku niedoskonałościach tego japońskiego malucha, ale szerzej na ten temat napiszę już w pełnej recenzji, która niedługo pojawi się na łamach Autobloga.



















