Tor Poznań pójdzie do ubicia. Możecie się łudzić, ale minister wie co robi
Wraca sprawa Toru Poznań i wszystko wskazuje na to, że już jest martwy, tylko jeszcze o tym nie wie. Ministerstwo zaczęło grzebać przy wymogach środowiskowych.

Tor Poznań nie ma lekkiego życia. Na skutek rozdawania pozwoleń na budowę na lewo i prawo w jego sąsiedztwie wyrosło spore osiedle. W teorii mieszkańcy doskonale wiedzieli, gdzie kupują mieszkania, bo nie da się nie zauważyć ogromnego obiektu, po którym poruszają się samochody. Zapewne dzięki temu sąsiedztwu kupili taniej mieszkania, ale o tym niedobra mówić.
Podobno ci sami mieszkańcy walczą również z działającym nieopodal lotniskiem, ale nie ma co powtarzać plotek, na pewno nie byliby tak bezczelni, prawda?
Tor Poznań funkcjonuje od lat 70. Powstał na obrzeżach miasta, w bezpiecznej odległości, tak żeby nikomu nie wadzić. W pobliżu znajdowało się lotnisko, więc hałas nikomu nie przeszkadzał.
Z czasem miasto zaczęło się rozwijać, a tor trwał. Jest jedynym torem w Polsce, który ma akredytacją FIA, więc mogłyby na nim być organizowane zawody o randze międzynarodowej.
Jednak wszystko zaczęło się zmieniać w 2023 roku.
Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska wydał decyzję o zamknięciu Toru Poznań ze względu na długotrwałe przekraczanie norm hałasu. Automobilklub Wielkopolski, zarządzający torem, odwołał się od decyzji, natomiast Główny Inspektor Ochrony Środowiska potwierdził słuszność decyzji i tym samym tor miał zaprzestać działalności w dotychczasowej formie.
Całej pikanterii dodaje fakt, że kilka lat temu normy wokół toru zostały radykalnie obniżone - z 55 do 50 decybeli, co było trudne do osiągnięcia, bo to jest poziom rozmowy dwojga ludzi w mieszkaniu. Przeciętna ulica to około 80 dB, w samochodzie przy jeździe z prędkością 100 km/h macie jakieś 60-65 dB.
Zarządzający torem się nie poddawali, powstały hałdy ograniczające hałas, przeprojektowano kilka rzeczy, ale i tak się nie udawało spełnić norm. Poznań to najcichszy tor w Europie, a jednym z problemów jest sposób pomiaru głośności - nie mierzy się go w ujęciu średniorocznym, tylko w dni działalności toru, co jest swoistym kuriozum.
Co ciekawe - w momencie, gdy tor był zamknięty, to okazało się, że normy i tak są przekroczone. Magia, co nie?
Decyzja o zamknięciu toru w kwietniu tego roku oburzyła Polaków. I to tak naprawdę mocno, media zaangażowały się w temat i tym samym chwilę później ludzie, którzy się nienawidzą, zaczęli podawać sobie rękę, to było coś więcej niż ostatni sojusz ludzi, elfów i krasnoludów.
Politycy byli tak zgodni, że spodziewałem się wizyty na miejscu Donalda Tuska, który buldożerem likwidowałby osiedla wokół toru. Nie doszło do tego, ale i tak udało wznowić działalność toru. Okazuje się, że nie na długo, bo inny minister ma już plan na tor. Sprytny.
Minister Klimatu i Środowiska bierze się za Tor Poznań. Wycofuje własną ustawę
Na kanwie wydarzeń sprzed paru miesięcy, Ministerstwo Klimatu i Środowiska złożyło projekt ustawy, który miał wyłączyć obiekty sportowe spod norm emisji hałasu. I nagle w ostatnich dniach to samo ministerstwo stwierdziło, że tak być nie może, więc należy wycofać ten projekt.
Tak też zrobiono i nikt nie wie dlaczego, ale w zamian za to ministerstwo postanowiło złożyć nowy projekt. W myśl jego przepisów obiekty sportowe mają posiadać ważną decyzję środowiskową.
I tu jest trochę problem, bo uzyskanie takiej decyzji jest skomplikowane i wymaga czasu, w Poznaniu podobno trzeba czekać na nie od 3 do 6 lat. Zarządzający torem będą musieli złożyć wniosek o zbadanie wpływu toru na środowisko, skompletować raporty poszczególnych instytucji, co trwa, ale najgorsze jest co innego. Według obecnych przepisów do momentu wydania decyzji środowiskowej nie można podejmować działalności.
Jeżeli ministerstwo nie przewidziało przepisów przejściowych, to Tor Poznań może przestać działać, dopóki nie uzyska odpowiedniej decyzji. Tylko to zajmie sporo czasu, a po kilku latach nieużywania nawierzchni, ta będzie nadawać się wyłącznie do remontu.
Wymóg uzyskania decyzji środowiskowej w praktyce stawia działalność toru pod znakiem zapytania. Czy to przypadek? Sami sobie odpowiedzcie. Zwłaszcza że zamknięcie toru było konsekwencją decyzji środowiskowej.
Fajnie, co? Nie możemy mieć ładnych rzeczy w Sejmie.
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.