Test Chery Tiggo 4. Toyotę aż zabolało nadkole
Chery Tiggo 4 ma w teorii wszystkie argumenty, żeby być rynkowym hitem w segmencie B SUV. Mamy hybrydę, niskie spalanie, świetne wyposażenie i modny wygląd. A wisienką na torcie jest cena, która wręcz zwala z nóg. Czy ma jednak szansę z Toyotą lub koreańskimi markami? Pojeździłem nim dwa tygodnie i już wiem.

Chery Tiggo 4 ma 4320 mm długości, rozstaw osi to 2610 mm, a pod maską znajdziemy układ hybrydowy składający się z silnika spalinowego o pojemności 1,5 l i mocy 95 KM oraz silnika elektrycznego o mocy 204 KM. Łączna moc układu hybrydowego wynosi 163 KM, a moment obrotowy wynosi 260 Nm. Jak te parametry przekładają się na osiągi? Do setki ten samochód rozpędzi się w 8,9 s, ale drugiej nigdy nie zobaczy, bo prędkość została ograniczona do zaledwie 150 km/h.
Ten drugi parametr najmocniej zdradza charakter Chery Tiggo 4. To miejski crossover, na który decydują się aktywne kobiety, bez względu na swój wiek. Chociaż niektórzy mówią, że jeżeli jest to atak na Toyotę Yaris Cross (Tiggo jest od niej odrobinę większe), to prawdziwym celem są kobiety po 50. Mają pieniądze, sprecyzowany gust, który nakazywał im kupno Yaris Cross, a teraz przy swoich wyborach mają wziąć pod uwagę nowego konkurenta.









Nowe Chery Tiggo 4 - co widzi oko?
Całkiem atrakcyjnego crossovera, który może się podobać i zdecydowanie wyróżnia się na ulicy. Ma zgrabne kształty, kilka fantazyjnych przetłoczeń, masywny grill, szeroką blendę na tylnej klapie. Zdecydowanie może się podobać. Może te koła są tylko zbyt małe, bo mają zaledwie 17 cali, a nadkola są tak duże, że wyglądają jakby bez trudu przyjęły i 20 cali. Po zakupie pierwsze co zrobiłbym, to zmienił koła na większe.













Wnętrze testowanej odmiany Prestige rozpieszcza. Mamy tutaj skórzaną tapicerkę, sterowane elektrycznie fotele, duży wyświetlacz 12,3 cala i mniejszy wyświetlacz kierowcy. Znajdziemy tu całą masę schowków, a całokształt wnętrza jest wykonany dobrze. Fotele są dobrze wyprofilowane, trzymają w zakrętach, a miejsca jest odpowiednio dużo.
Znalazło się również miejsce dla kilku fizycznych przycisków dla najważniejszych funkcji, a całą resztę operacji wykonuje się z poziomu ekranu. Mnie to nie przeszkadza, ale wiem, że są wśród was tradycjonaliści, którzy zatrzymali się na panelu obsługi Volvo S80 pierwszej generacji, tutaj jest zdecydowanie mniej przycisków. Chińskie marki konsekwentnie udowadniają, że wyposażeniem zjadają konkurencję.













Trudno się do czegokolwiek przyczepić. System multimedialny jest czytelny, kamery świetnej jakości, może lekko wkurza włączanie się widoku bocznej kamery przy każdym mocniejszym skręcie kierownicą - ostry zakręt, skrzyżowanie, ale potrafię zrozumieć cel, który temu przyświecał. To jedno z najlepszych wnętrz segmentu B i nie potrafię sobie wyobrazić, żeby ktoś się rozczarował.









Nowe Chery Tiggo 4 - słuchaj bracie, bo robimy to tak
Jedną z największych wad Toyoty Yaris Cross jest jej wygłuszenie, a raczej właściwym słowem byłoby brak wygłuszenia. Yaris Cross nie ma pianki w nadkolach, które radośnie szumią, warstwa gąbki w okolicach deski rozdzielczej jest minimalna, więc w środku słychać dużo. Jak jest w Chery Tiggo 4? Lepiej, ale nadal słychać silnik na wysokich obrotach. Ostatnio jeden youtuber motoryzacyjny za bardzo nie chciał obrazić chińskiego samochodu wypożyczonego do testu, więc zamiast powiedzieć, że jest głośny, to powiedział, że obcuje z motoryzacją, która nie izoluje od bodźców i daje poczuć dźwięk silnika. To powiem, że Chery Tiggo 4 da się poczuć sporo tych bodźców. Silnik słychać podczas gwałtownego przyspieszania oraz podczas zbliżania się do maksymalnej prędkości, wtedy robi się głośno i nieprzyjemnie i żadne zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni.

Niektórzy powiedzą, że to auto, które należy testować wyłącznie w warunkach miejskich, bo do takich został stworzony. Jednak tu jest Polska i odsetek mieszkańców, którzy posiadają auto segmentu B wyłącznie do miejskiej jazdy, a na trasy mają samochody z segmentu D, jest na niskim poziomie. Jeżeli jednak nie ciśniecie samochodu jakby jutra miało nie być i nie czujecie presji na jazdę z prędkościami powyżej 120 km/h, to Chery Tiggo 4 zapewni akceptowalny poziom doznań słuchowych i na pewno lepszy niż Yaris Cross. Ma po prostu więcej wyciszenia w newralgicznych miejscach i lepiej sprawdza się na co dzień. Tak naprawdę to tylko ciśnięcie go pod maksymalne obroty i prędkość powoduje, że w kabinie nie da się rozmawiać na normalnym poziomie.







Test Chery Tiggo 4 - a jak się prowadzi ten chiński pogromca japońskich uśmiechów?
I tu mam pewien problem. Jeżeli jedziecie z normalną prędkością, nie atakujecie zakrętów, jesteście spokojnymi, rozważnymi kierowcami, to Chery Tiggo 4 będzie wydawać się dobrze prowadzącym się SUV-em. Może nie budzi emocji, ale jest w stanie bezpiecznie i komfortowo dowieźć do celu podróży. Dobrze wybiera nierówności, nie ma nieprzyjemnych dźwięków podczas pokonywania progów zwalniających i innych takich przeszkód. Jest poprawnie, nie jest to poziom europejskich aut, bo Chińczycy mają inne podejście do zawieszenia samochodów, więc jest bardziej miękko.
Problem pojawia się, gdy chcecie pojechać szybciej albo traficie na bardziej krętą drogę. Wtedy brutalnie dowiecie się, że wasz samochód lubi wpadać w podsterowność. Nie powiem, pierwszy raz mnie to zaskoczyło, ale bez problemu opanowałem auto. Kilkadziesiąt kilometrów później obejrzałem opony - zimówki, Nokian, nówki sztuki, więc to nie wina opon, tylko tego, że Chińczycy jeszcze nie odkryli, że w Europie jeździ się inaczej, jest więcej krętych dróg, a i kierowcy mają większą świadomość auta. To jest zdecydowanie do poprawy i jest to piętą achillesową praktycznie każdego nowego auta z Chin.

Oczywiście, ktoś może mi powiedzieć, że nie potrafię jeździć, że nie dostosowałem prędkości do warunków na drodze, że nikt tak nie jeździ, ale to akurat guzik prawda. Nie musisz jechać szybko - jak masz ciasny zakręt, to poczujesz o co mi chodzi. Spokojna jazda zmniejsza liczbę sytuacji, w których będzie to problemem, ale jakbyście chcieli kupować ten samochód, to koniecznie się nim przejedźcie.
Samochód ma naprawdę dobre przyspieszenie, 8,9 s do setki to już nie w kij dmuchał i można zaskoczyć niejednego kierowcę. Tu trudno mieć coś do zarzucenia Tiggo 4. Przy czym charakter auta mocno zależy od trybu, w którym jeździcie. W Eco mamy leniwca, który ospale reaguje na pedał gazu, nawet przy pełnym wciśnięciu nie wyrywa się do jazdy. Układ kierowniczy też jest luźniejszy. Takie połączenie sprawdza się dobrze przy niespiesznej jeździe po mieście, w której priorytetem jest niskie spalanie, nigdzie się nie spieszymy, chcemy uzyskać wynik w okolicach 5, a nawet 4,5 l. I to wbrew pozorom nie jest wada, ten tryb jest domyślny i auto w nim czuje się najlepiej.







Natomiast tryb Sport sprawia, że auto jest głośniejsze, bardziej narowiste, powiedziałbym, że wręcz nerwowe. Lekkie muśnięcie pedału gazu sprawia, że auto wyrywa się do przodu (oczywiście jest to wyrywanie adekwatne do 8,9 s do setki, chociaż moje niezależne pomiary dokonane za pomocą stopera sugerują, że tak naprawdę mamy bliżej 8 niż 9 sekund). Układ kierowniczy ma dużo mniejszy luz, całe auto wydaje się wyrywać do jazdy. I tu też jest dobrze jeżeli chodzi o dynamikę jazdy. Auto puchnie dopiero od 130 km/h, wtedy widać, że to nie jest jego żywioł.
Test Chery Tiggo 4 - co jeszcze warto powiedzieć?
A teraz zdradzę wam sekret - część rozwiązań w samochodzie to wynik tego, że de facto mówimy o konstrukcji z 2018 r., która przeszła facelifting i unowocześnienie do europejskich standardów. Nie była od początku planowana pod hybrydę, tylko Chery zdecydowało się na ten krok po kilku latach obecności SUV-a na rynku. Widać to w bagażniku, który ma wypukłość na akumulator, ale jakoś tak wyszło, że zaginęło mi zdjęcie, na którym chciałem to zaprezentować. Nie żeby to przeszkadzało, bo pojemność bagażnika i jego ustawność stoją na wysokim poziomie.

Pod maską zauważycie rzecz, której brakuje w wielu droższych autach - siłowniki od maski. Może nie jest to jakiś must have, ale miło wiedzieć, że producent miał rozum i godność człowieka. Podobnie postąpił w przypadku poszycia nadwozia - blacha jest ocynkowana, więc ruda nie zatańczy na waszym SUV-ie.
Test Chery Tiggo 4 - a zapomniałeś powiedzieć o wadach?
Oprócz tych wspomnianych w tekście, to nieustannie narzekam na brak trybu Comfort w ustawieniach samochodu. W trybie Eco auto jest zbyt ospałe, ma słabą reakcję kierownicy i na gaz, natomiast w trybie Sport jest bardzo narowiste, wręcz wyrywa się do akcji. Dlatego brakuje mi czegoś pośredniego, czegoś do codziennej jazdy. Takim czymś byłby tryb wspomniany tryb Comfort, ale na ten temat poświęciłem cały artykuł, który znajdziesz tutaj:
Mam lekkie zastrzeżenia do pracy skrzyni biegów, a raczej wybieraka. Otóż prosta sytuacja - parkowanie w garażu, trzeba trochę podjechać do przodu, trochę cofnąć, poprawić się i znów podjechać. I w trakcie takiego parkowania odkryłem, że Chery Tiggo 4 ma dziwną przypadłość - raz przejście z D na R i z R na D jest płynne, innym razem zatrzymuje się na N i trzeba jeszcze raz pociągnąć wybierak (lub pchnąć). Czemu? Nie udało mi się rozwikłać tej zagadki, po prostu tak było w kompletnie losowych sytuacjach.

To jakie to jest auto? Dobre czy niedobre
Musicie wybrać, któremu rabinowi uwierzycie. Chery Tiggo 4 w wersji hybrydowej ma bajeczną cenę. Podstawowa odmiana kosztuje 95 000 zł, testowany Prestige to koszt 105 000 zł. Yaris Cross jest dużo droższy, a żeby mieć podobny poziom wyposażenia to trzeba wyskoczyć ze 130 tys. zł na wyprzedaży rocznika. W tym segmencie to dużo.
Często takie samochody są kupowane za odprawy emerytalne czy inne nagrody jubileuszowe i za gotówkę, więc każda złotówka się liczy. Owszem, utrata wartości Toyoty Yaris Cross będzie w okolicach zera, a do tego mamy firmę o większej renomie, która w naszym kraju jest symbolem niezawodności. Jeżeli uwierzycie rabinowi od niższej ceny, to dostaniecie dobrze wyglądające auto, świetnie wyposażone z niskim spalaniem, które może nie jest stworzone do dynamicznego pokonywania zakrętów.

Drugi rabin powie wam, że to wszystko marność, że tapicerka przeminie, że kamery 540 stopni to chwilowa moda, że te wszystkie przewagi wyposażenia rozpłyną się jak łzy na deszczu, a tylko Toyota będzie wiecznie trwać. Kwestia, któremu rabinowi uwierzycie. Wiem jedno - dawno już żaden samochód w moim garażu nie budził tyle emocji, pytań, próśb o przejażdżkę itd. Chińczycy już tu są i nikogo nie dziwią.







































