Ten znak wskazuje daleką drogę. Takie zasady są od dawna nieaktualne
Jak nie stare zdjęcia, to stare polskie filmy - zawsze jest gdzie prześledzić postępy na naszych drogach. Podczas oglądania filmu “Skradziona kolekcja” rzucił mi się w oczy pewien znak drogowy.

Sytuacja ma miejsce pod koniec filmu, w trakcie słynnej sceny pościgu dwóch Dużych Fiatów za Małym Fiatem. Kiedy samochody przemierzają warszawską ulicę Trakt Brzeski, w tle pojawia się tablica szlaku drogowego, na której rzuca się w oczy miejscowość docelowa i dzieląca od niej odległość: Moskwa i 1237 kilometrów.
W taki sposób kiedyś znakowano szlaki międzynarodowe
Akcja filmu dzieje się w 1979 roku, kiedy w Polsce obowiązywały inne przepisy dotyczące znakowania dróg. W 1975 roku wprowadzono nowe wzornictwo znaków kierunku i miejscowości, ustalając znane dzisiaj zielone tablice drogowe. Co ciekawe, stary wzór oznakowania nadal można spotkać tu i tam, o czym pisałem kiedyś TUTAJ.

Uwieczniona na taśmie filmowej droga była wówczas fragmentem międzynarodowego szlaku E8, który prowadził z Londynu właśnie do Moskwy, po drodze przecinając m.in. Polskę. Moskwa była więc jednym z jej kierunków docelowych.
Dlaczego na tablicy jest Moskwa, a nie Terespol albo Brześć?
Z prostej przyczyny: ponieważ w tamtym momencie tablica wskazywała stolicę kraju sąsiadującego, do którego rzeczona droga prowadziła. Ponieważ Białoruś nie istniała wówczas jako samodzielne państwo, punktem odniesienia była Moskwa, jako stolica Związku Radzieckiego. Inna sprawa, że po przekroczeniu granicy w Terespolu szlak międzynarodowy formalnie się urywał, ponieważ ZSRR nie podpisał umowy dotyczącej europejskich tras międzynarodowych.
Na tej samej zasadzie, w przeciwnym kierunku kierunkiem docelowym był Berlin, czyli stolica NRD. Dlaczego Berlin, a nie np. Bonn, Paryż albo Londyn? A co Was tak interesuje, co jest za Żelazną Kurtyną? Do roboty!, a nie.
Droga E8 to dzisiejsza droga krajowa 92 i międzynarodowa E30
Warto zauważyć, że widoczne na filmie oznakowanie nie przetrwało zbyt długo, bo już w połowie lat 80. zostało zmienione na E30 - to za sprawą przeprowadzonej reformy oznakowania międzynarodowego, które przy okazji zbiegło się z modyfikacją wewnętrznego oznakowania w Polsce.

Przedtem drogi międzynarodowe przebiegające przez Polskę miały wyłącznie takie oznakowanie - nie nadawano im numeru krajowego. Po reformie oznakowanie szlaków międzynarodowych uzupełniono również o lokalną numerację, tak że niegdysiejsza droga E8 stała się drogą krajową nr 2. Dzisiaj, wraz z rozbudową biegnącej równolegle autostrady A2, “dwójka” jest sukcesywnie zmieniana na 92.
Moskwa, podobnie jak i inne zagraniczne miasta, zaczęła znikać ze znaków w latach 90.
Fakt wynikał z kolejnej zmiany polskich przepisów, które od teraz wyeliminowały ze tablic szlaków drogowych miasta poza granicami państwa. Teraz punktem docelowym zawsze było miasto, w którym znajdowało się przejście graniczne, np. Zgorzelec, Chyżne czy Świecko. Stare znaki zastępowano nowymi, ale nikogo nie dziwi, że jeszcze po 2000. roku te według starego systemu były wciąż spotykane na drogach.
Do tematu oznaczania zagranicznych miast państw sąsiadujących, w tym i samych stolic, powrócono dopiero w 2019 roku. Dla uzupełnienia, oprócz polskiej pisowni dodawano również oryginalną, tak że przykładowo stolica Litwy opisana jest zarówno jako Wilno, jak i jako Vilnius. Niemniej, żaden zmierzony dystans nawet nie zbliżył się do tego liczonego do Moskwy.
Moskwa to bodaj jedyny na polskich drogach przypadek czterocyfrowej odległości do innego miasta
Za młody jestem, aby pamiętać to z doświadczenia, ale po przewertowaniu różnych źródeł wychodzi na to, że Moskwa jest rekordzistką pod względem zmierzonej na znaku odległości, przy czym 1237 kilometrów to i tak nie był najwyższy wynik - wszak znak widoczny na filmie stał już niewiele poniżej 200 kilometrów od polsko-radzieckiej granicy.
Starsi zapewne pamiętają takie oznakowanie znacznie lepiej, natomiast dla ludzi mojego pokolenia, czyli urodzonych i wychowanych w latach 90. widok znaku drogowego prowadzącego bezpośrednio do Moskwy wydał się bardzo niecodzienny.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.