REKLAMA

Węgrzy uwielbiają te samochody. Jest ich mnóstwo nawet w stolicy

Podczas ostatniej wizyty na Węgrzech wysnułem tezę, że o ile stary model Suzuki Swift jest tutaj autem niezwykle popularnym, to w dużych miastach z pewnością już tak nie będzie. Wizyta w Budapeszcie pokazała mi, że bardzo się pomyliłem.

Węgrzy uwielbiają te samochody. Jest ich mnóstwo nawet w stolicy
REKLAMA

Ok, przyznaję, że samochodów tych było o wiele mniej, niż widziałem w mniejszych miastach. Zaobserwowałem to już wcześniej na przykładzie przygranicznego miasta Gyor, gdzie liczba Swiftów nie robiła na mnie takiego wrażenia, ale nadal spotkać je było łatwo.

REKLAMA

Zakładałem jednak, mając za przykład dla porównana czeską Pragę, że w takim Budapeszcie starych Swiftów spotkam może ze trzy. No i spotkałem, ale na jednym skrzyżowaniu podczas jednej zmiany świateł.

W stolicy Węgier również nadal jeździ ich pełno

Procentowo jest na pewno słabiej, bo ruch drogowy w Budapeszcie jest 10 razy większy niż chociażby we wspomnianym Gyor, ale liczbowo jest ich z kolei właśnie 10 razy więcej. Wystarczyło pół godziny spaceru bez celu, a gdyby człowiek liczył wszystkie Suzuki Swift, to doszedłby do co najmniej dwudziestu.

REKLAMA

I to nie tak, że trzeba udać się do jakiejś zapadłej dzielnicy - te samochody można łatwo spotkać nawet w części turystycznej, gdzie z reguły dominują nowocześniejsze i "bogatsze" fury. Tutaj nikt nie ma problemu z tym, żeby zaparkować rozklekotanego Swifta pomiędzy Bentleyem a Porsche na wysokości ekskluzywnego lokalu.

Podobnie jak w innych miejscach, Suzuki Swift występują we wszystkich możliwych wersjach

Czyli jako egzemplarze przedliftowe, poliftowe, trzydrzwiowe, pięciodrzwiowe, czterodrzwiowe, itp., itd. We wcześniejszym tekście poświęconym Suzuki Swift w przypadkowym mieście nad Balatonem zauważyłem, że znacznie dominujący był model 3- i 5-drzwiowy, podczas gdy 4-drzwiowy sedan był raczej rzadko spotykany.

REKLAMA

W Budapeszcie nie dość, że namierzyć można było go znacznie szybciej, to odniosłem w ogóle wrażenie, że ich populacja przeważała nad tą hatchbacków.

Oprócz Swiftów, sporo jeździ również także innych modeli Suzuki, w tym np. Wagon R+ drugiej generacji. To auto jednak nie było tutaj aż tak często spotykane, jak można byłoby się w porównaniu ze Swiftem spodziewać.

REKLAMA

Auto sprawia tutaj wrażenie najtańszego daily

W stolicy także nikt się nad Swiftami nie rozczula jak nad youngtimerami, a po prostu drze nimi na co dzień, mając w nosie to, że z wozu odpadają różne części.

Spektrum stanu utrzymania jest dosyć szerokie, ale w całym tym zalewie nie widziałem ani jednego egzemplarza, który byłby jakoś szczególnie zaopiekowany. Każdy, ale to dosłownie każdy był w jakimś stopniu porysowany, poobijany albo niekompletny i posklejany taśmą - jak w jakimś Neapolu.

REKLAMA
Ojojoj.

Wygląda to tak, jakby Suzuki Swift było traktowane jako najtańszy wybór na rynku używanych samochodów większych od rikszy rowerowej. Ludzie, którzy zasiadali za ich kierownicą, również byli, że tak powiem, dość zróżnicowani. Kiedy kluczowym kryterium jest cena, reszta nie ma znaczenia.

Węgrzy mają ogromny sentyment do tego samochodu

Przytaczając w skrócie własne słowa z innego tekstu, dla Węgrów ta generacja Suzuki Swift jest samochodem narodowym, ponieważ przez lata była produkowana w lokalnej fabryce w Esztergom. Swift, chociaż nie był autem rdzennie węgierskim, wpisał się na dobre w tutejszy krajobraz i raczej długo z niego nie zniknie.

REKLAMA

Ikarusów już nie ma, więc dobrze, że chociaż tacy przyszywani Węgrzy nadal mają się dobrze.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.

REKLAMA
REKLAMA