Oto nowe Suzuki. Najgroźniejszy rywal to kawalerka w Sopocie
Nowy SUV Suzuki wylądował oficjalnie w Polsce. Lista bezpośrednich rywali cenowych obejmuje BMW, Volvo, Alfę Romeo i nieruchomości w mniejszych miejscowościach.

Istnieje przy tym spora szansa, że nawet ponad 300 KM i napęd na obie osie niespecjalnie mu w tej walce pomogą.
Suzuki Across już w Polsce. Cena? Ręka i noga.
Dokładniej - jak informuje Samar - 229 900 zł. Jeśli zdziwieni tą kwotą wejdziemy na stronę Suzuki, żeby sprawdzić, czy na pewno, dowiemy się, że a) na pewno oraz b) to i tak jest cena promocyjna, bo regularna cena to 249 900 zł.
Co ciekawe, bliźniaczy model, czyli Toyotę RAV4 2.5 Plug-in Hybrid można - uwzględniając z kolei promocję Toyoty - kupić taniej niemal w każdej wersji. Przy 4x2 (niedostępne w Suzuki) ceny startują od 207 600 zł, natomiast przy 4x4 - od 219 700 zł. Dopiero od 4x4 i wersji wyposażenia Style różnica wypada korzystniej dla Suzuki (Toyota - 237 300 zł).

Suzuki ma zresztą nad Toyotą taką przewagę, że konfiguracja samochodu zajmie nam jakieś 14 sekund. O ile cennik Toyoty obejmuje w sumie 4 wersje napędowe (hybryda zwykła i plug-in, do tego 4x2 i 4x4) oraz 4 wersje wyposażenia plus pakiety, o tyle Suzuki pozwala nam wybrać kolor. I to nawet nie tapicerki, a lakieru nadwozia - jeśli nie chcemy białego (za darmo), to mamy jeszcze do wyboru szary, czarny i zielony (wszystkie za darmo).
Na tym opcje właściwie się kończą. W sumie to ktoś chyba uznał, że konfigurator w takie formie jest trochę zbyt pusty, więc można w nim wybrać m.in. to, jak chcemy za auto zapłacić albo kiedy chcemy to zrobić. Wisienką na torcie jest jednak przycisk porównania wersji wyposażenia, szczególnie, że do wyboru jest tylko jedna.
Trzeba przy tym uczciwie przyznać, że ta jedna wersja jest już przygotowana na bogato. Dwustrefowa klimatyzacja automatyczna, podgrzewane fotele z przodu, elektrycznie regulowane przednie fotele, HUD, ładowarka bezprzewodowa, wentylowanie foteli, pamięć fotela kierowcy, podgrzewana kierownica, 18-calowe felgi, relingi dachowe, elektrycznie otwierana klapa bagażnika, przyciemniane tylne szyby i tak dalej, i tak dalej.
Do tego 309 KM, przekładnia E-CVT, 5,8 s do setki (!) i akumulator 22,7 kWh, który ma pozwolić przejechać nawet prawie 130 km "na prądzie".
Ale 230 tys. zł? Za to można kupić przecież...
BMW serii 5

Teoretycznie można nawet taniej, ale jakoś tak się trafiło w identycznej cenie. Zamiast dużego, ale niepotrzebnie szybkiego SUV-a z podwójnym napędem dostajemy wielką, fantastycznie komfortową limuzynę, z benzynowym, 2-litrowym silnikiem o mocy trochę ponad 200 KM i z napędem na tył.
I to jeszcze na 19-calowych felgach!
Alfę Romeo Stelvio

Lata mijają, a Alfa Romeo dalej radośnie klepie Stelvio, rok po roku podnosząc ceny, jednocześnie niewiele w zamian za te podwyżki dodając. Z drugiej strony - to nadal jeden z najlepiej jeżdżących SUV-ów, do tego egzotyczny w sposób trochę bardziej porywający od egzotyczności Suzuki na naszych drogach.
Do tego ma 280 KM, więc do setki rozpędzi się w 5,7 s. Szach mat.
Audi Q5

Z zewnątrz wprawdzie trudno uznać ten egzemplarz za porywający, ale wyposażeniowo zapowiada się naprawdę dobrze. 19-calowe felgi, fotel kierowcy z pamięcią, a oba przednie - z elektryczną regulacją. Do tego 3-strefowa klimatyzacja automatyczna, sportowe fotele z podgrzewaniem i jeszcze kilka innych pakietów.
Jasne, okolice 200 KM to nie ponad 300, ale istnieje spora szansa, że jest ograniczona liczba klientów chcących kupić Q5, którzy jednak pójdą po Suzuki, bo ma mocniejszy napęd.
BMW X3

Trochę jak Audi, bo też na 19-calowych felgach i z elektrycznymi, podgrzewanymi fotelami, ale z jednym bonusem - fotele przednie są nie tylko podgrzewane, ale i wentylowane. Do tego dochodzi obowiązkowy pakiet M (razem z zawieszeniem M), automatyczna klimatyzacja, komfortowy dostęp i rolety przeciwsłoneczne.
Teslę Model Y Premium

Skoro i tak planujemy ładować auto z gniazdka, to dlaczego nie. 224 990 zł daje nam wersję Premium RWD z dużym zasięgiem (609 km, 5,6 s do setki), 234 990 zł daje nam wersję Premium AWD (622 km, 4,8 s do setki).
Na plus - konfigurator jest właściwie tak prosty, jak w przypadku Suzuki. Na minus - za lakiery w kolorze innym niż białym trzeba dopłacać. Za to przynajmniej można zmienić kolor tapicerki.
Redaktor prowadzący Spider’s Web i autor tekstów na Autoblogu. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od ponad 10 lat na stałe związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.