Strefa płatnego wjazdu obowiązuje tutaj od 30 lat. To jedyne takie miasto
Myśleliście, że opłaty za wjazd do miasta to tylko tutaj? Otóż, nie - od 30 lat opłaty za wjazd pobiera jedno z bardziej znanych miast na terenie Łotwy.

Nie, nie jest to Ryga. Nie jest to Dyneburg, ani nie jest to Lipawa. Miastem jest Jurmała, czyli dopiero piąte co do wielkości łotewskie miasto. Liczy sobie niewiele ponad 50 tysięcy mieszkańców, czyli jest mniejsze od np. Pruszkowa. To jednak wystarczyło, aby wprowadzić na jego terenie strefę płatnego wjazdu - i to już w 1996 roku.
Na obszarze części Jurmały obowiązuje strefa płatnego wjazdu, czyli Maksas Zona
Zaznaczmy od razu, że koncepcja nie ma nic wspólnego ze znanymi u nas od niedawna strefami środowiskowymi. Nie to było bowiem motywacją dla zarządzających miastem, a po prostu nadmiar samochodów, których liczbę postanowiono ograniczyć, ustanawiając strefę płatnego wjazdu. Jurmała, jako kurort turystyczny, była przesadnie zatłoczona samochodami, dlatego miasto postanowiono nieco przewietrzyć.

Strefa co do zasady obejmuje wszystkich przyjezdnych, aczkolwiek z obowiązku uiszczania opłaty zwolnieni są właściciele samochodów elektrycznych - tradycyjnie. Oprócz tego, przywilej dotyczy także przewozu osób niepełnosprawnych oraz, co zrozumiałe, ludzi mieszkających lub pracujących w Jurmale na etacie.
Wjazd do strefy wiąże się z opłatą 5 euro na cały dzień
Gdzie “na cały dzień” oznacza od momentu wniesienia opłaty do końca bieżącego dnia, czyli do godziny 23.59. Jest to zatem podobna formuła, co w ukochanej krakowskiej Strefie Czystego Transportu. Strefą objęty jest fragment miasta pomiędzy rzeką Lelupą a linią brzegową Morza Bałtyckiego.



Opłatę można wnieść zarówno zdalnie, jak i stacjonarnie, ponieważ na każdej drodze wjazdowej do płatnej strefy stoi urządzenie na wzór parkomatu, gdzie za opłatą 5 euro pobiera się bilecik. Ponadto, system umożliwia dokonanie opłaty w formie gotówkowej, w jednym z kilku punktów informacji turystycznej na terenie miasta.


Co ważne, na czas obowiązywania wejściówki ze strefy można wyjeżdżać i ponownie wjeżdżać nieograniczoną liczbę razy, natomiast po północy bilet wjazdowy jest ważny do momentu opuszczenia płatnej strefy - oznacza to, że w teorii mogę po Jurmale jeździć nawet miesiąc, tylko kiedy wyjadę poza granice strefy, wracając do niej będę musiał zakupić nowy bilecik.
Strefę ustanowiono w 1996 roku, przy początkowej opłacie wynoszącej 1 łata łotewskiego
Przy czym łat był walutą stosunkowo silną i w przeliczeniu na złotówki 1 łat miał wartość około polskiego “piątaka”, czyli mniej więcej tyle, ile aktualnie stoi 1 euro. Wówczas europejskiej waluty jeszcze nie było, zaś na Łotwie wprowadzono ją w 2014 roku - wtedy opłata za wjazd wynosiła 2 euro. Aktualna opłata 5 euro została ustanowiona w 2024 roku.
Przy okazji, w tym samym roku powrócono do koncepcji całorocznych opłat za wjazd do Jurmały. Przedtem, od 2013 roku, opłaty pobierano wyłącznie w sezonie letnim, natomiast w okresie zimowym wjazd był darmowy. Co ciekawe, od 1996 do 2013 roku strefa płatnego wjazdu również obowiązywała przez cały rok.
Jurmała to jedyne miasto na terenie Łotwy, w którym obowiązuje strefa płatnego wjazdu
Strefy takiej nie ma nawet w stolicy w Rydze, dlatego Jurmała, nota bene znajdująca się raptem kilkanaście kilometrów dalej na południowy-zachód, stanowi ewenement w skali kraju. Nie liczę oczywiście stref płatnego parkowania, ponieważ te co do zasady nie wymagają wniesienia opłaty z góry.
Najważniejsze dla mnie było wszakże to, że w ramach obowiązywania strefy płatnego wjazdu do Jurmały nikt nie dokonuje segregacji na lepszych i gorszych - mogę wjechać zarówno nowoczesnym SUV-em, jak i starym kopcącym Dieslem, jeżeli wrzucę 5 euro do skarbonki.
Można? Można.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.