Roksana Węgiel pokazała, jak jeździ. Nie róbcie tak
Roxie Węgiel pochwaliła się swoim fanom, w jaki sposób podróżuje Porsche ze swoim mężem. Myślałem, że celebryci wolą świecić przykładem.

Sławne osoby lubią ocieplać swój wizerunek robieniem rzeczy społecznie uważanych za właściwe, by nie narażać się na krytykę ze strony fanów, ale jak widać, nie wszystkie. Popularna polska piosenkarka opublikowała zdjęcie, którym pokazała, że daleko jej do promowania bezpiecznego podróżowania samochodem.
roksana węgiel wrzuca na ig jak jedzie z nogami na kolanach kierowcy???? odkleiło kogoś??? https://t.co/4A4xveiqLe
— wercia loves darek (@THlOPENTAL) October 28, 2026
Roksana Węgiel trzyma nogi na kolanach kierowcy
Bezpieczeństwo na drogach to dla Polaków ważna sprawa, zwłaszcza w obliczu szokujących wypadków spowodowanych wjeżdżaniem na tory i szybką jazdą, o których głośno w ostatnich miesiącach. Nic więc dziwnego, że ludzie oczekują powszechnej świadomości i promowania prawidłowych zachowań na drodze, bo nikt nie chce słuchać o kolejnej tragedii.
Oczywiście o zachowaniu bezpieczeństwa nie ma pamiętać tylko i wyłącznie kierowca, bo równie istotne zasady dotyczą również pasażera, pieszego czy jakiegokolwiek innego uczestnika ruchu drogowego. Ale jak widać, nie wszyscy o tym pamiętają. Przeglądając serwis X natrafiłem na wpis użytkownika, który poruszył temat relacji opublikowanej przez Roksanę Węgiel na Instagramie.
Na pierwszy rzut oka to niewinna relacja, na której widać męża Roxie prowadzącego Porsche, a to wszystko zwieńczone utworem rockstar od Post Malone, wiecie, tak dla klimatu. Problem tkwi jednak w miejscu, w jakim Roksana Węgiel trzyma swoje nogi. Na zdjęciu dobrze widać, że znajdują się one na kolanach kierowcy, zamiast tam, gdzie przewidzieli wszyscy producenci samochodów.

Tu nie chodzi o przepisy, tylko o dawanie przykładu
Żeby była jasność, polskie przepisy nie zakazują pasażerowi trzymania nóg na kolanach kierowcy, więc teoretycznie Roksana Węgiel nie zrobiła niczego złego. Niektórzy jednak podciągnęliby takie zachowanie pod art. 3 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym, który mówi, że:
Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga – szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.
Pasażer oczywiście takim uczestnikiem ruchu jest, ponieważ art. 2 pkt 17 tej samej ustawy jasno definiuje, że:
Uczestnik ruchu – pieszy, osoba poruszająca się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch, kierujący, a także inne osoby przebywające w pojeździe lub na pojeździe znajdującym się na drodze.
Ale umówmy się, tu nie chodzi o przepisy i dogłębną analizę, tylko o to, że pokazywanie czegoś takiego szerokiej publiczności jest normalizowaniem niebezpiecznych zachowań. Bo póki nic się nie stanie, to wszystko jest fajnie, ale wystarczy pomyśleć, czym mogłoby to grozić podczas wypadku.
Do aktywacji poduszki powietrznej nie dochodzi tylko i wyłącznie przy wysokich prędkościach. W niektórych przypadkach wystarczy już zderzenie przy 30 km/h, by ją aktywować. I chyba nikomu nie trzeba obrazować, co poduszka wybuchająca z prędkością 300 km/h, by zdążyć się napełnić przed uderzeniem w nią głową, zrobi z nieprzewidzianym obiektem znajdującym się na jej drodze. W tym przypadku byłyby to nogi leżące na kolanach kierowcy.
Podobnie zresztą z trzymaniem nóg na desce rozdzielczej:
Czy można trzymać nogi na desce rozdzielczej? Tak, o ile chcesz ich potem szukać po całym aucie
Pamiętajcie, by absolutnie nie trzymać nóg w takich miejscach jak nogi kierowcy czy deska rozdzielcza, bo w trakcie zderzenia i wybuchu poduszek powietrznych można narobić sobie dużo więcej problemów niż gdyby nogi znajdowały się w miejscu do tego przeznaczonym.
Więcej o bezpieczeństwie przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.