Robot naładuje ci auto. Fizjonomowie by tego nie wymyślili
Jeżeli nie masz ładowarki w podziemnym garażu, to nic nie szkodzi, bo już niedługo po prostu zawołasz do siebie robota, który naładuje ci auto. Żyję w czasach, które nie śniły się filozofom.

Ładowanie samochodu elektrycznego jest jedną z największych bolączek tych wspaniałych pojazdów. Infrastruktura czasem kuleje, musicie zaznajomić się z takimi pojęciami jak krzywa ładowania, zapamiętacie na zawsze numer na infolinię operatora ładowarek. Możecie również zamontować ładowarkę w swoim miejscu zamieszkania. W przypadku domu jednorodzinnego jest to względnie proste, ale w przypadku wspólnot robi się z tego poważny problem logistyczno-finansowo-sąsiedzki.
Wyobraźcie sobie, że życie mogłoby być prostsze, że zamiast kłócić się o ładowarkę, albo szukać jej na mieście, zamawialibyście prąd prosto na parking. W Chinach już to robią i jestem zachwycony.
Robot naładuje ci auto. Wystarczy go zawołać
Zobaczcie na tego słodziaka:
To jeden z przedstawicieli coraz szybciej rozwijającej się w Chinach branży robotów, które są bankami energii dla samochodów elektrycznych. Idea jest prosta - nie masz dostępnej ładowarki, to bierzesz w rękę telefon i zamawiasz robota pod swój samochód. Ten dojeżdża autonomicznie, a ty jedyne co musisz zrobić, to podłączyć kabel. Robot jest elektryczny, więc korzysta również z baterii, której pojemności użycza.

Roboty mają różne pojemności baterii - są takie z 65 kWh, inne potrafią mieć do 100 kWh, a ich realna moc ładowania to maksymalnie 50 kWh, więc nie tak źle. Skąd robot bierze prąd? Ze stacji ładowania. Gdy jest bezczynny lub rozładowany, to podjeżdża na taką stację, tam pracownik wpina robota do sieci i po pewnym czasie jest znów gotowy do akcji.
A czy jest to drogie? Otóż nie. Według źródeł ładowanie kupujecie paczkami - 10 kWh kosztuje 19 juanów, czyli 9,50 zł, a 20 kWh 38 - czyli 19 zł. Jak za darmo.
Oczywiście są pewne problemy logistyczne, bo stacja ładowania nadal musi być w pobliżu obszaru działalności robota, a do tego potrzebuje człowieka do wpięcia i wypięcia z prądu, ale i tak zmienia sposób myślenia o ładowaniu samochodu elektrycznego. Można to robić praktycznie wszędzie.

Urzekły mnie te roboty. Znacząco upraszczają życie
Widzicie, bardzo lubię proces uzupełniania energii w samochodzie elektrycznym. Jest coś wspaniałego w tym, że parkujesz auto w garażu, podpinasz do ładowarki i rano znów masz pełny zasięg. Zero wizyt na stacjach paliw, tylko tej przyjemności nie mogą dostąpić wszyscy, bo nie mają do tego odpowiedniej infrastruktury. Robot ładujący rozwiązuje ten problem. Dajcie to do Polski, będzie cudownie.
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.