REKLAMA

Przestańcie szkalować krótkie tablice. Zobaczcie, jak to się kończy

Ze zmniejszonymi rejestracjami od samego początku jest ten problem, że biorą je głównie ludzie, którzy ich nie potrzebują, a nie ci, którzy faktycznie powinni, co doprowadza do absurdalnych sytuacji. Niedawno byłem świadkiem kolejnej.

Porsche Cayman

Zmniejszone tablice rejestracyjne to świetny przykład rozwiązania, które w pierwotnym zamyśle wydawało się słuszne i trafione, ale gdy przyszło do realizacji, to oczekiwania mocno rozminęły się z rzeczywistością. I chyba nikogo to specjalnie nie zaskoczyło.

Wszystko wyszło tu źle. Począwszy od samego projektu tablic, przez ograniczoną liczbę dostępnych kombinacji numerów (co teraz jest na szybko łatane), skończywszy na dziurawym jak sito systemie weryfikacji, na jakie auta te krótkie blachy trafiają.

Krótkie tablice są parodią tego, czym w założeniu miały być

Dyskusyjny wygląd małych tablic i fakt, że często można je spotkać na całkowicie zwyczajnych, przystosowanych do pełnowymiarowych rejestracji samochodach sprawiły, że szybko stały się one obiektem drwin ze strony internautów.

Mam wrażenie, że przez to wielu właścicieli aut sprowadzanych z USA wręcz wstydzi się poprosić w urzędzie o zmniejszone tablice, żeby przypadkiem później nie zostać wyśmianym na tej czy innej facebookowej grupie. Dlatego – jak dawniej – wybierają na tył kwadrat albo nawet próbują dopasować w wąski fabryczny otwór standardową rejestrację.

I właśnie z tym ostatnim przypadkiem niedawno się zetknąłem, stojąc na światłach w centrum Warszawy:

Porsche Cayman

Widoczne na zdjęciu Porsche 718 Cayman pochodzi z 2019 roku i ewidentnie przypłynęło do nas z Ameryki, o czym świadczy mała wnęka na tablicę rejestracyjną.

Zmniejszone rejestracje wprowadzono w 2018 roku, a więc zanim ten Cayman wyjechał z fabryki i trafił do Polski. Mimo to, rejestrując swoje zapewne wymarzone Porsche, właściciel nie zdecydował się na krótkie blachy, tylko postawił na metaloplastykę.

Przyznajcie sami, że tablica wygląda na bardzo profesjonalnie dogiętą:

Porsche Cayman

Jednak tu pojawia się problem natury prawnej, bowiem taki sposób montażu tablicy bez wątpienia nie jest prawidłowy, a do tego w jakimś stopniu ogranicza też czytelność numeru. A to zwiastuje problemy podczas ewentualnej kontroli drogowej.

W razie kontroli policjant ma spore pole do popisu. Może wręczyć kierującemu mandat za umieszczanie tablic w innym miejscu niż konstrukcyjnie do tego przeznaczone (500 zł) lub potraktować to jeszcze poważniej, jako zakrywanie tablic rejestracyjnych (500 zł i 8 pkt karnych).

Ale oczywiście równie dobrze może poprzestać na pouczeniu. Albo po prostu nawet nie zwróci uwagi, że z tą tablicą to tutaj coś nie gra.

Mateusz Łubiński
Redaktor

Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.