REKLAMA

Tesla wróciła na szczyt. Odwołajcie ten pogrzeb

W styczniu 2026 r. Tesla Model Y nie zmieścił się w czołówce najchętniej kupowanych aut. Dopiero 42. miejsce na liście europejskich bestsellerów sprawiło, że media niemal jednogłośnie ogłosiły koniec pewnej epoki. Tymczasem w marcu Y znowu stanął na szczycie.

Tesla wróciła na szczyt. Odwołajcie ten pogrzeb
REKLAMA

Śmierć Tesli w Europie ogłaszano już tyle razy, że zaczyna to przypominać coroczny rytuał. Tym razem impulsem były dane za styczeń 2026: według ACEA cała marka zarejestrowała w Europie zaledwie 8075 samochodów – o 17 proc. mniej niż w słabym styczniu 2025 r. Modelowi Y przypadło 42. miejsce w europejskim rankingu modeli. Jednocześnie BYD zanotował 18 242 rejestracje ze wzrostem o 165 proc. rok do roku. Liczby wyglądały jak scenariusz thrillera z oczywistym zakończeniem, tyle że zakończenie nie było oczywiste.

REKLAMA

Norwegia: kac po własnym rekordzie

Żeby zrozumieć skalę stycznia, warto zacząć od Norwegii – kraju, który od lat wyznacza tempo elektromobilności i gdzie Tesla przez długi czas nie miała sobie równych. W tym miesiącu na tamtejsze drogi wyjechały w sumie zaledwie 83 nowe Tesle, z czego 62 egzemplarze Modelu Y. Brzmi katastrofalnie. Wyjaśnienie jest jednak prozaiczne.

Od 1 stycznia 2026 r. – zgodnie z norweskim budżetem krajowym – obniżono próg zwolnienia z VAT dla samochodów elektrycznych z 500 000 do 300 000 koron norweskich (NOK). Powyżej tej kwoty obowiązuje standardowy VAT w wysokości 25 proc. Ponieważ Tesla Model Y kosztuje w Norwegii wyraźnie powyżej progu 300 000 NOK, zmiana przekłada się na realny wzrost ceny zakupu. Efekt był do przewidzenia: kupujący masowo spieszyli się z rejestracjami w ostatnich tygodniach 2025 r. Sam grudzień przyniósł ponad 35 000 rejestracji aut w Norwegii (w tym 5679 Tesli), gdzie normalnie jest to między 10 000 a 15 000 nowych samochodów miesięcznie.

Nawet wersja Premium AWD sprzedawana była w zeszłym roku za 499 990 NOK, unikając dodatkowego obciążenia podatkowego. Dopiero w kwietniu 2026 Tesla podniosła ceny na kilku europejskich rynkach, w tym w Norwegii.

Norweska organizacja branżowa OFV, zajmująca się monitorowaniem rynku motoryzacyjnego, poniekąd to zapowiedziała: „Zmiany podatkowe przed przełomem roku tworzą sztuczne szczyty sprzedaży i gwałtowne spadki – to stop-and-go, a nie sygnał zapaści popytu”. Wygląda na to, że styczeń był kacem po grudniowej imprezie. Jeszcze za wcześnie na kupowanie znicza dla Tesli.

Kwartalny rytm dostaw

Poza Norwegią za efektownymi liczbami kryje się mechanizm doskonale znany analitykom branży: Tesla koncentruje dostawy w ostatnim miesiącu każdego kwartału. To wtedy statki z Gigafactory w Szanghaju dobijają do europejskich portów, a berlińska fabryka intensyfikuje wydania dla czekających klientów. To nie jest żadna tajemnica – badacze norweskich danych rejestracyjnych wprost piszą, że „dostawy Tesli do Norwegii odbywają się co trzeci miesiąc, co prowadzi do bardzo nierównych statystyk sprzedaży”. W całym pierwszym kwartale 2025 – uznawanym powszechnie za fatalny dla marki – sam marzec odpowiadał za ponad połowę łącznego wolumenu kwartału. Styczeń i luty są z zasady słabe każdego roku.

Dokładnie ten sam wzorzec powtórzył się w 2026 r. Luty przyniósł wzrost rejestracji o ok. 10 proc. rok do roku, do 17 425 aut – i był to pierwszy wzrost po 13 miesiącach spadków. Model Y wrócił też na pierwsze miejsce w Norwegii z 1073 rejestracjami. A marzec? W samej Norwegii 5148 sztuk, a w Europie 33 723 rejestracje Modelu Y – wzrost o 117 proc. rok do roku i pierwsze miejsce w rankingu modeli na Starym Kontynencie.

Zmiany w ofercie wstrzymały klientów

Do tej układanki doszedł jeszcze jeden element. 9 stycznia Tesla zapowiedziała w Europie nowy wariant – Model Y Standard Long Range – tańszy niż dotychczasowa oferta. Jednak dostawy tej wersji miały ruszyć dopiero od lutego. Część kupujących, szczególnie tych wrażliwszych na cenę, wstrzymało się z decyzją zakupową na te kilka tygodni.

To też nie jest nic nowego. Kiedy Tesla ogłasza nową konfigurację, część popytu zwyczajnie zamiera w oczekiwaniu. A że ogłoszenie padło dosłownie na początku kwartału, niemal całe to wstrzymanie przypadło na styczeń. Jeden z naszych redaktorów zresztą pisał już o polskiej cenie Junipera w momencie startu – i nie brakowało wtedy komentarzy w stylu „poczekam na tanią wersję”.

REKLAMA

Kwartał w całości: przyzwoite drugie miejsce

Jeśli zsumować Q1 2026, Model Y zamknął go z wynikiem 51 468 rejestracji i zajął drugie miejsce w rankingu europejskich bestsellerów – za Renault Clio (55 763 sztuki), które wygrało dzięki równomiernej sprzedaży przez wszystkie trzy miesiące. Clio jest jak student, który na każde kolokwium przychodzi przygotowany. Tesla z kolei śpi do egzaminu, a potem pisze w trzy godziny pracę na najwyższą ocenę.

Strukturalne wyzwania Tesli nie znikły: rosnąca chińska konkurencja, starzejąca się gama bez planowanych dużych premier, kontrowersyjny szef. Ale styczeń 2026 r. miał bardziej prozaiczne przyczyny: norweski rekord z grudnia spowodowany zmianą przepisów, kwartalna logistyka dostaw i kilkutygodniowe oczekiwanie na nową wersję. Trzy osobne powody, które nałożyły się na jeden miesiąc i razem wyglądały jak katastrofa. To nie był moment na pisanie testamentu. Przynajmniej jeszcze nie tym razem.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-23T17:17:31+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T16:04:33+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T15:22:32+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T09:36:49+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T08:56:28+02:00
Aktualizacja: 2026-04-22T19:07:53+02:00
Aktualizacja: 2026-04-22T18:12:36+02:00
Aktualizacja: 2026-04-22T16:30:09+02:00
Aktualizacja: 2026-04-22T13:38:33+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA