REKLAMA

Czy człowiek może zajmować miejsce parkingowe? Też się zdziwiłem

Polacy lubią walczyć o swoje, ale mam nadzieję, że chociaż na przycmentarnym parkingu zachowają klasę. Powstrzymajcie się od zajmowania miejsca postojowego bez samochodu, bo dużo ryzykujecie.

Czy człowiek może zajmować miejsce parkingowe? Też się zdziwiłem
REKLAMA

W najbliższy weekend Polacy odwiedzą cmentarze. Nie wszystkie znajdują się blisko miejsca zamieszkania. Niektóre wymagają długiego dojazdu, dlatego nikomu nie chce się tracić nerwów na słowne przepychanki z tymi, którzy myślą, że wszystko im wolno. Mam na myśli blokowanie miejsca parkingowego dla kogoś innego przez uparcie stojącego człowieka.

REKLAMA

Cóż, pewnie też będziecie zaskoczeni, gdy dowiecie się, która strona ma rację.

REKLAMA

Chyba każdy był świadkiem takiej sytuacji

Wszystkich Świętych, poranek, mglista, deszczowa aura na drogach, a na was i waszą rodzinę czeka kilkugodzinna trasa na cmentarz, by odwiedzić groby najbliższych. Już niedługo ten scenariusz będzie aktualny dla milionów Polaków.

Monotonna jazda, stanie w korkach, kłótnie dzieciaków i narzekania małżonki mogą łatwo sprawić, że marzenia o powrocie do domu zaczną się tuż po wyjechaniu z garażu. A co, jeśli przed wami kilka godzin jazdy w takich warunkach?

REKLAMA

Ale załóżmy, że dojechaliście – wystaliście swoje w korku przed wjazdem na cmentarz, szukacie wolnego miejsca parkingowego i nareszcie jakieś znajdujecie, tylko że… stoi na nim czyjaś żona, która twierdzi, że to ona była tu pierwsza i jej mąż już jedzie.

Choć brzmi to absurdalnie, zajmowanie miejsc parkingowych przez ludzi, którzy na nich stoją i blokują je do przyjazdu swojego partnera czy znajomego to niestety realny scenariusz. W sieci nie brakuje nagrań pokazujących „starcia” kierowców z upartymi trzymaczami, którzy choć stoją tylko na dwóch nogach, często czują się pewniej niż ktoś, kto stoi przed nimi samochodem.

REKLAMA

Sami wielokrotnie opisywaliśmy takie przypadki

Warto jednak odświeżyć temat przed nadchodzącym weekendem, bo na przycmentarnych parkingach będzie z pewnością dość tłoczno. Oczywiście to problem aktualny nie tylko przy okazji dnia Wszystkich Świętych, tylko taki, którego można doświadczyć wszędzie tam, gdzie miejsc parkingowych jest mniej niż kierowców chcących na nich zaparkować. Czy to na starówce, czy na stadionie przed meczem.

Czy człowiek może zająć miejsce parkingowe?

Chyba wszyscy wiedzą jak to działa. Kierowcy stojący w korku wysadzają pasażera, który idzie na parking i szuka wolnego miejsca. A jeśli mu się uda, po prostu przytrzyma je przez te kilka minut. Tylko co mają zrobić kierowcy, którzy wystali swoje w kolejce, chcą zaparkować, a na wolnym miejscu parkingowym widzą delikwenta, który dumnie się szczerzy, bo myśli, że oszukał system. Pytanie tylko, który z nich ma rację. Sam mocno się zdziwiłem, gdy dowiedziałem się, jak to działa w praktyce.

REKLAMA

W polskich przepisach brakuje bowiem jasnej wzmianki mówiącej o tym, że nie można zajmować dla kogoś miejsca parkingowego, stojąc na nim i czekając aż ta osoba przyjedzie. Na szczęście nie oznacza to od razu, że takie osoby mogą czuć się bezkarne. Ich zachowanie można podciągnąć pod art. 90. § 1. Kodeksu wykroczeń, który mówi, że:

Kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

REKLAMA

Kierowca jest na wygranej pozycji, ale tylko na pierwszy rzut oka

W praktyce wszystko zależy od tego, jak kierowca się zachowa. Bo jeśli da się ponieść emocjom i spróbuje nawet delikatnie przepychać osobę blokującą miejsce parkingowe, nie robiąc jej krzywdy, to on może skończyć z przykrymi konsekwencjami.

Zdarzały się bowiem sytuacje, gdy sąd orzekał w takich sprawach na korzyść blokującego, twierdząc że kierowca nie zachował wymaganej ostrożności. Wiadomo, przypadek przypadkowi nierówny i pewnie znajdzie się sędzia, który uzna, że to blokujący nie powinien stać na miejscu parkingowym, bo utrudnia ruch.

REKLAMA

Obawiam się jednak, że w dzień Wszystkich Świętych służby będą miały ważniejsze zadania do roboty niż rozstrzyganie, kto był na tym miejscu pierwszy. Poza tym, zanim się w ogóle zjawią się na parkingu, samochód osoby blokującej zdąży już tam zaparkować i czy w takiej sytuacji naprawdę będziecie chcieli ganiać się po sądach, żeby udowodnić, że mieliście rację?

Szkoda, że w Polsce nie ma bardziej stanowczych przepisów, które skutecznie zniechęciłyby do takiego zachowania. Dopóki blokujący będą czuć się bezkarni, dopóty podobnie sytuacje pewnie będą się powtarzać. Pamiętajcie, że na drodze wszyscy kierowcy są równi i żadne rezerwowanie i zapieranie się „już jadącym mężem” nie przejdzie.

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.

REKLAMA
REKLAMA