Z garażu wyjechał stary Mercedes. Jest od nowości w Polsce i ma niezwykłą historię
Rzeczywistość pokazuje, że polskie garaże nadal są pełne jeszcze nieodnalezionych skarbów. Tym razem zza kurtyny wyłonił się piękny Mercedes, o bardzo interesującej przeszłości.

Światu objawił się kolejny stary Mercedes, ale tym razem nie chodzi o dobrze już znane czytelnikom Autobloga W115 red. Łubińskiego, lecz inny, jeszcze starszy egzemplarz. Jest to mianowicie bezpośredni poprzednik W115, Mercedes typu W110, który w Polsce przebywa od niemal 60 lat, czyli praktycznie od swojej nowości.
Samochód pojawił się niedawno w ogłoszeniu sprzedaży, po czym zniknął i pojawił się ponownie, acz bez wielokrotnej przebitki cenowej. Mój kolega, prowadzący stronę Czarna Warszawa na Facebooku, postanowił zwęszyć temat z bliska i podzielić się swoimi ustaleniami.

Aby kupić wtedy takie auto, trzeba było mieć albo bardzo szerokie plecy, albo być dyplomatą
Zacznijmy od faktów, czyli informacji, które widać gołym okiem. Do dokumentacji zdjęciowej dołączona została faktura zakupu wystawiona w 1967 roku na polskie nazwisko, wszakże z adresem mieszczącym się w stolicy Grecji. Ówczesny nabywca przebywał na placówce dyplomatycznej w Atenach, zaś auto zostało zamówione "z wysyłką" pod wskazane miejsce, konkretnie transportem kolejowym.

Dokładny model to 200D, czyli dwulitrowy dieselek
Konfiguracja podstawowego wyposażenia, tapicerki z MB-Texu i najsłabszego Diesla brzmi jak doskonały przepis na taksówkę - brakuje tylko koloru kości słoniowej. Zamiast niego jest smutny odcień szarości.
Ze wspomnianej faktury wynika również, że kupujący nie zaszalał jakoś szczególnie z wyposażeniem - zasadniczo, najdroższa pozycja z listy opcji to… ubezpieczenie transportu od niemieckiej granicy do Aten. Samo wyposażenie było raczej podstawowe, włącznie z długą lagą manualnej skrzyni biegów umieszczoną przy kierownicy.

Mercedes po kilku miesiącach przyjechał do Polski na własnych kołach
Gdzie też został zarejestrowany. Niemniej, polskie tablice WUF, które wóz dzierży aktualnie, pochodzą najprawdopodobniej z początku lat 80. Jeżeli to prawda, to zmiana mogła wynikać z obowiązku przerejestrowania samochodu na nowy wzór tablic rejestracyjnych - stary, dwuliterowy, oficjalnie obowiązywał do 1983 roku. Same blachy wskazują zaś na warszawski Mokotów.

Samochód podobno jeszcze kilka lat temu był w ruchu i zrobił do tego czasu 2 miliony kilometrów
Brzmi to nieprawdopodobnie, ale jeżeli jego właściciel jeździł nim regularnie na trasie z Polski do Grecji i z powrotem, może być to prawda. Jednak nie ma to jak trwały i oszczędny dieselek. Historia napraw i ewentualnych awarii nie jest mi znana, niemniej wydaje się wielce prawdopodobne, że Mercedes zaparkował w garażu o własnych siłach.

Chociaż rzekomo jeszcze kilka lat temu auto było odpalane i przetaczane, to według systemu jest ono wyrejestrowane z urzędu. Kiedy to się wydarzyło? Nie wiadomo - ostatni ślad pochodzi z 1996 roku, ale mógł on wynikać z np. wydania wtórnika dowodu rejestracyjnego. Co do informacji, do kiedy samochód pozostawał w użytku, nie ma niestety jasności.
Mercedes obecnie jest niesprawny i raczej w kiepskim stanie
Wbrew temu, co mogły sugerować fotografie zamieszczone w pierwszym ogłoszeniu, samochód wygląda raczej słabo. Podłoga jest dziurawa, jedno z kół zapieczone, silnik nie pracuje, a wszystko jest, najogólniej rzecz ujmując, bardzo mocno zastane. W celu wydłubania auta z garażu potrzebny był ciężki sprzęt, a podczas akcji ze zmęczenia pękła jedna z opon.
Wóz wystawiony jest po znajomości przez zaufanego człowieka, nie trafi więc być może do handlarza
Rokuje to nadzieje, że wóz trafi w dobre ręce i nie skończy wystawiony powtórnie, tyle że za jakieś 150 tysięcy złotych. Liczę na to, że nie skończy także jako przedstawiciel branży ślubnej, po uprzednim wytapetowaniu kilkoma wiadrami szpachli.

Jeżeli o mnie chodzi, najchętniej jeździłbym nim tak, jak stoi - wyrychtował jedynie podłogę i motor, aby wóz latał dalej. Oprócz tego, niczego bym nie dotykał, aby nie naruszyć autentyczności samochodu. Zwyczajnych wypolerowanych Mercedesów "na żółtych" jest u nas bardzo dużo, a nawet jeszcze więcej.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.