REKLAMA

Ludzie bardzo obawiają się tego uczestnika ruchu. Często aż do przesady

Lewoskręty? Ronda? Parkowanie równoległe? Nie - największą grozę i totalny chaos w poczynaniach na drodze powoduje zupełnie inny element ruchu drogowego. Tramwaj, który warczy i pluje ogniem.

tramwaj kolizja

Do napisania tego tekstu skłonił mnie niedawny dzień w pracy, gdzie temat pojazdów szynowych musiałem przerabiać na każdych zajęciach i w każdym przypadku musiałem wyciągać się ze stworzonych przez siebie kłopotów. Po kilku godzinach miałem już tak sprany mózg, że miałem ochotę sam zostać motorniczym.

Wszystko przez to, że ludzie przeważnie patrzą na tramwaj jak na rozpędzony buldożer i w każdej sytuacji chcą mu zjechać z drogi. Bez względu na to, kto w danej sytuacji ma pierwszeństwo przejazdu.

Ludzie chcą przepuszczać tramwaj nawet wtedy, gdy ten stoi na czerwonym

Przypadki były różne, ale nie było sytuacji, która byłaby zbyt absurdalna, aby się wydarzyć. Kursant hamujący gwałtownie na środku skrzyżowania, bo na drodze poprzecznej na czerwonym stał tramwaj.

Inny, który przez kilkadziesiąt sekund gapił się na pusty przejazd tramwajowy, jakby ukrywający się tam snajper miał odstrzelić mu głowę. Czy jeszcze inny, który z kolei obawiał się wjechać na przejazd… na będącym w remoncie torowisku.

Konkluzja jest taka, że obecność pojazdu szynowego na skrzyżowaniu odcina ludziom myślenie, tak że ci dostają paraliżu mózgu i tracą zdolność logicznego myślenia. Oddzielną kwestią jest posiadana wiedza teoretyczna, ale temat pierwszeństwa tramwaju przerabiamy regularnie, a kursanci i tak kopią się po głowie, jakby byli w danej sytuacji pierwszy raz w życiu.

W ludzkiej świadomości dominuje przekonanie, że tramwaj zawsze ma pierwszeństwo

Nie ma przy tym znaczenia układ pierwszeństwa przejazdu na skrzyżowaniu - jest tramwaj, to na pewno jedzie jako pierwszy, bez względu na pozostałe okoliczności towarzyszące. Jest to oczywiście nieprawda, ponieważ tramwaj, podobnie jak każdy inny pojazd na drodze, obejmuje sygnalizacja świetlna i znaki pierwszeństwa pierwszeństwa przejazdu.

Owszem, tramwaju nie dotyczy tzw. reguła prawej ręki, ponieważ w sytuacji równorzędnej ma pierwszeństwo nad samochodami - ale wtedy i tylko wtedy. W pozostałych przypadkach jest takim samym uczestnikiem ruchu, jak każdy inny.

Jeżeli ma znak "ustąp pierwszeństwa przejazdu", to ma ustąpić pierwszeństwa przejazdu, a jeżeli ma czerwone światło, to ma czerwone światło. Nie jest żadnym pojazdem uprzywilejowanym.

Problem dotyczy nie tylko świeżaków, ale także doświadczonych kierowców bez styczności z infrastrukturą szynową

Naturalnie, najwięcej przypałów wynika po prostu z braku praktycznej wiedzy, co jest szczególnie zrozumiałe w przypadku tych dopiero uczących się. Zachowanie w odniesieniu do tramwaju jest tutaj oczywiście zarazem jednym z wielu problemów, ale często uporządkowanie akurat tego tematu w czyjejś głowie zajmuje bardzo dużo czasu.

Problem dotyczy jednak również bardziej doświadczonych, którzy trafiają do mnie na zajęcia dodatkowe, np. po długiej przerwie od prowadzenia samochodu albo aby właśnie oswoić się z dużym miastem, kiedy nabierali szlify w mniejszym, pozbawionym komunikacji szynowej.

Wówczas konfrontacja z przejazdem tramwajowym również często wygląda podobnie - choćby strzelały pioruny, tramwaj ma pierwszeństwo i koniec dyskusji. Ciężko to wyprostować.

Musiałem się po prostu uzewnętrznić, bo wszystko mi opadło - ręce też

Problem z interpretacją przejazdów tramwajowych był, jest i przez cały czas będzie, tak że mój wylew niczego w tym temacie nie zmieni. W ludziach po prostu głęboko zakorzenione jest błędne przekonanie, że tramwaj = bezwarunkowe pierwszeństwo przejazdu.

Zgodzić się muszę natomiast z tym, że tramwaj ma więcej masy, więc w przypadku konfrontacji z samochodem osobowym to on będzie zwycięzcą.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.