Chiński SUV pojechał 135, km/h w teście łosia. Nie możecie tego zobaczyć
Jeśli wierzyć producentowi, to Li Auto L8 Livis potrafi wykonać tzw. test łosia z prędkością 135,5 km/h. To wynik, który wywracałby do góry nogami wszystko, co dotąd wiedzieliśmy o prowadzeniu samochodów. Tyle że rekord jest, ale filmu z rekordem nie ma.

Podwójna zmiana pasa, czyli tak zwany „test łosia”, od lat jest jednym z najprostszych sposobów sprawdzenia, jak samochód zachowuje się w sytuacji awaryjnej. Kierowca musi gwałtownie ominąć przeszkodę i wrócić na swój pas – co symuluje nagłe pojawienie się np. łosia, sarny albo innego auta na drodze.
Test zakłada ominięcie przeszkody i powrót na pierwotny tor jazdy bez utraty kontroli nad autem. Wynik podaje się jako maksymalną prędkość, przy której samochód się nie złamie ani nie zrobi piruetu.
Przez blisko trzy dekady bohaterem tej konkurencji pozostawał Citroen Xantia Activa. Dzięki hydropneumatycznemu zawieszeniu osiągnął wynik 85 km/h, zostawiając w tyle wiele samochodów sportowych, które teoretycznie powinny być znacznie zwinniejsze.

Co ciekawe, rekord Citroena z 1999 roku nie był wykonany według powszechnie stosowanej dziś normy ISO 3888-2. W ponownym teście według współczesnej procedury Xantia uzyskała 73 km/h, co tylko pokazuje, jak „czynniki trzecie”, takie jak szerokość toru, rozstawienie pachołków, długość każdej sekcji itd. mogą wpłynąć na wynik. Do tego jeszcze wrócimy.
Tymczasem chińskie Li Auto twierdzi, że nowy model L8 Livis osiągnął w podobnym teście aż 135,5 km/h. To wynik o 50 km/h lepszy od tego, co przez lata uznawano za absolutny szczyt możliwości samochodów osobowych.
Dla porównania – kilka potwierdzonych wyników w teście łosia:
- Volkswagen Tiguan – ok. 77 km/h,
- Porsche Macan – ok. 78 km/h,
- Skoda Karoq – ok. 80 km/h,
- Audi Q5 – ok. 82 km/h,
- Tesla Model X – ok. 83 km/h,
- Citroën Xantia Activa – 85 km/h.
W 2025 roku Porsche wystawiło na spotkanie z wyimaginowanym łosiem model 718 Cayman GT4 RS Manthey, który ustanowił dotychczasowy rekord na poziomie 86 km/h.
Wielki jak słoń, gibki jak gepard
Najciekawsze jest to, że ów nowy rekord miał ustanowić nie lekki samochód sportowy, ale ogromny rodzinny SUV. Li Auto L8 Livis ma ponad 5,1 m długości, 2 m szerokości i waży około 2,5 tony. To tzw. EREV (Extended-Range Electric Vehicle), czyli ma popularny w Chinach napęd elektryczny wspomagany silnikiem spalinowym pełniącym funkcję generatora.
Kluczową rolę ma odgrywać nowe aktywne zawieszenie – sterowane elektronicznie i wykorzystujące architekturę 800 V. Producent chwali się także systemem steer-by-wire, skrętną tylną osią oraz zaawansowanymi komputerami sterującymi pracą podwozia. Wszystko to w teorii brzmi bardzo pięknie.
Według materiałów promocyjnych nadwozie praktycznie się nie przechyla, nie występuje kołysanie, a przyczepność pozostaje wzorowa nawet podczas bardzo agresywnej zmiany kierunku jazdy.

Jeśli przyjąć za punkt odniesienia najwyższy powszechnie uznawany wynik 86 km/h, deklarowane wyniki na poziomie 125 km/h dla L9 Livis i 135,5 km/h dla L8 Livis oznaczałyby poprawę o odpowiednio 39 i 49,5 km/h. W świecie testów łosia, gdzie różnice między czołowymi samochodami zwykle wynoszą 1-3 km/h, byłby to przeskok bez precedensu i wręcz zaprzeczenie prawom fizyki.
Trochę to wszystko dziwne, ale to dopiero początek.
Rekord jak yeti
Tutaj zaczynają się schody. O wyniku 135,5 km/h napisały media motoryzacyjne w Europie i Chinach. Problem polega na tym, że niemal wszystkie powołują się na informacje pochodzące bezpośrednio od producenta.
Przeszukanie chińskich platform wideo prowadzi... donikąd. Można znaleźć filmy prezentujące model L8 Livis, można znaleźć materiały pokazujące działanie jego aktywnego zawieszenia, a nawet nagrania z podobnych prób wykonywanych przez większy model L9 Livis. Natomiast pełnego filmu dokumentującego przejazd L8 z prędkością 135,5 km/h nie ma nigdzie.
I to akurat wtedy, kiedy ktoś pobił wieloletni rekord testu łosia o ponad 50 km/h. Internet takich rzeczy nie przepuszcza. Film z tego wyczynu powinien być wszędzie. Tymczasem dziś nie ma go na YouTube, Weibo, Douyin czy Bilibili. Krąży przede wszystkim sama liczba, a dowodów brak.
L9 też bił rekordy
Li Auto już wcześniej chwaliło się podobnym osiągnięciem. Według relacji z chińskich mediów model L9 Livis miał uzyskać około 125 km/h w teście podwójnej zmiany pasa. W tym przypadku przynajmniej istnieją filmy pokazujące publiczne prezentacje i przejazdy demonstracyjne.
Nie oznacza to jednak, że rekord został zweryfikowany. Podobnie jak z wideo w przypadku L8, tak tutaj nie udało się znaleźć dokumentacji potwierdzającej przeprowadzenie próby zgodnie z normą ISO 3888-2, czyli współczesnym standardem dla „testów łosia”. Nie ma też powszechnie dostępnych danych telemetrycznych, zapisu z GPS-a czy wystarczającego opisu konfiguracji toru.
Najbardziej podejrzana wydaje się jeszcze jedna liczba. Według informacji publikowanych przez Li Auto wcześniejsza wersja L8 osiągała około 77,5 km/h. To wynik jak najbardziej wiarygodny i porównywalny z rezultatami Porsche Macana, Volkswagena Tiguana czy Tesli Model X.
I tu akurat dziwnym trafem film jest i łatwo można do niego dotrzeć.

Nagle jednak nowa wersja z aktywnym zawieszeniem ma być szybsza o ponad 55 km/h od swojego poprzednika. To nie jest zwykły postęp technologiczny, tylko przeskok, który sugerowałby rewolucję większą niż wszystko, co wydarzyło się w tej dziedzinie przez ostatnie trzy dekady.
Przypadki nie istnieją
Trudno też nie zwrócić uwagi na moment, w którym producent pochwalił się rekordem. Nowy L8 Livis został zaprezentowany dzień wcześniej. To bardzo wygodny moment na opublikowanie spektakularnego wyniku.
Z kolei poprzednia odsłona modelu L8 wyraźnie traciła zainteresowanie klientów. W maju 2025 roku Li Auto dostarczyło 5312 egzemplarzy, a rok później, w maju 2026 roku, było to już zaledwie 421 sztuk. To spadek o 92,1 proc. rok do roku, który producent tłumaczy oczekiwaniem klientów na premierę nowej generacji.
W takiej sytuacji spektakularny rekord w teście łosia jest znakomitym narzędziem marketingowym – nawet jeśli wokół samego wyniku pozostaje więcej pytań niż odpowiedzi.
Być może Li Auto rzeczywiście stworzyło zawieszenie zmieniające zasady gry. Być może zastosowany test różnił się od klasycznej próby łosia. A być może marketing przeholował i „nieco” wyprzedził inżynierię.
Na razie wiadomo jedno: rekord 135,5 km/h istnieje głównie w komunikatach producenta. Film, który powinien uciszyć wszystkich sceptyków, wciąż pozostaje zaskakująco trudny do znalezienia.
Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.