REKLAMA

Duże pojemności na kategorię B. Powstał nowy plan

Nawet 27 KM mocy w motocyklu i brak ograniczeń związanych z pojemnością skokową silnika, a wszystko to nadal wyłącznie z prawem jazdy kategorii B. Tak przedstawia się plan grupy posłów.

Duże pojemności na kategorię B. Powstał nowy plan

Grupa posłów zwróciła się z interpelacją poselską do ministra infrastruktury. Ich zdaniem należy rozpocząć prace nad rozszerzeniem uprawnień kierowców dysponujących wyłącznie prawem jazdy kategorii B. Robią to, bo "pojawiły się postulaty".

Ze 125 jest dobrze

Od kilkunastu już lat cieszymy się przywilejem jeżdżenia motocyklami o pojemności skokowej silnika nieprzekraczającej 125 ccm. Żeby poruszać się takim jednośladem, należy mieć prawo jazdy kategorii B od co najmniej 3 lat. I to jest dobre.

Stosunek mocy motocykla do jego masy nie może przekraczać 0,1 kW/kg, a jednocześnie pojazd nie może być mocniejszy niż 15 KM (w przepisach jest to 11 kW). Takie ograniczenia mają zapobiegać dosiadaniu zbyt mocnych maszyn przez niedoświadczonych kierowców.

Jest to kompromis udanie łączący zachętę do korzystania z jednośladu z poglądem, że jazda motocyklem to coś zupełnie innego niż jazda samochodem. Towarzyszy temu ślepa wiara w to, że wypadki powoduje brak manualnych umiejętności kręcenia kierownicą, a nie niedostatki w obszarze między uszami kierowcy.

Kierowcy bez kategorii A mogą dzięki temu efektywnie i dla przyjemności poruszać się motocyklem. Przestali być skazani na motorowery. Widocznie jednak czują niedosyt, ponieważ o ich potrzeby upomnieli się parlamentarzyści.

27 KM bez kategorii A

Parlamentarzyści chcą, żeby osoby dysponujące prawem jazdy kategorii B od co najmniej 3 lat mogły poruszać się motocyklami o mocy maksymalnej 20 kW i stosunku mocy do masy własnej maszyny nieprzekraczającym 0,15 kW/kg. Nie byłoby przy tym ograniczeń dotyczących pojemności skokowej silnika.

Warunkiem skorzystania z tej możliwości miałby być udział w szkoleniu praktycznym, na przykład w wymiarze 10 godzin. Obecnie nie trzeba przechodzić dodatkowego szkolenia, żeby wsiąść na motocykl o pojemności 125 ccm.

Dlaczego więcej?

Wnioskujący o zmiany widzą w tym szansę na poprawę możliwości transportowych i dostosowanie regulacji do współczesnych parametrów technicznych. Dodatkowe szkolenie ma w dodatku poprawić bezpieczeństwo.

W interpelacji użyli ciekawych sformułowań. Podobno istnieje jakaś dyskusja na temat tych uprawnień. W piśmie padają więc stwierdzenia takie jak: „pojawiają się postulaty” oraz „jednym z podnoszonych problemów”.

Bardzo mnie ciekawi, gdzie dokładnie pojawiają się te postulaty i kto podnosi te problemy.

Do pół litra to nie motocykl

Motocykle w Polsce sprzedają się znakomicie. Świetnie sprzedają się również motocykle o pojemności 125 ccm, które stanowią olbrzymi segment rynku. W tym roku jest to aż 47 proc. Niewątpliwie stworzyły nowy, atrakcyjny rynek, a jednocześnie rozbudzają apetyt na motocykle o większych pojemnościach i napędzają ich sprzedaż.

Źródło: PZM

Istnieje jednak rynkowa luka obejmująca motocykle, które znajdują niewielu nabywców. Maszyny o pojemności niewiele większej niż 125 cm³ sprzedają się bardzo słabo. Dla klientów motocykl praktycznie zaczyna się od pół litra, co widać w statystykach sprzedaży.

Motocykle o pojemności do 125 ccm oraz motocykle o pojemności większej lub równej 500 ccm odpowiadają w tym roku za 84,6 proc. rynku. Pozostała jego część przypada na jednoślady o pojemności do 250 ccm (0,9 proc. rynku), jednoślady o pojemności od 251 do 499 ccm (12,5 proc.) oraz jednoślady elektryczne (1,9 proc.). W przedziale pojemności od 251 do 499 cm³ dwie japońskie marki – Yamaha i Honda – opanowały połowę rynku.

Wprawdzie autorzy interpelacji nie odnoszą się do pojemności skokowej, ale to motocykle o pojemności do 250 ccm i nieco większej najbardziej zyskałyby na takiej zmianie. Pozostałym maszynom do 500 ccm również na pewno by ona nie zaszkodziła. Da się na nich żwawo rozpędzić, a nie trzeba byłoby robić drogiej kategorii A.

Wystarczyłby niewielki przepływ klientów z segmentu 125 ccm, w którym jest już bardzo ciasno, a te nierozpieszczane dotychczas pojemności zaliczyłyby kilkusetprocentowe wzrosty.

Nic dziwnego, że „pojawiają się postulaty”, żeby coś z tym zrobić.

Grzegorz Karczmarz
Redaktor

Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.