REKLAMA

Zabił człowiek, winien producent auta. Internet chce krwi

W weekend doszło do tragicznego wypadku, w którym życie straciły dwie niewinne osoby. Ustalono, że kierowca stracił panowanie nad autem, a że jechał zbyt szybko, to wypadł z drogi. Pojawiają się postulaty o odpowiedzialności producentów za szybkie auta, bo to ich wina, że człowiek za kierownicą włączył tryb Drift, a wyłączył myślenie.

Zabił człowiek, winien producent auta. Internet chce krwi

Kierowca rozpędzonego Volkswagena Golfa R stracił panowanie nad autem i zabił dwie osoby, które szły chodnikiem. Prowadziły wózek z 8-miesięcznym niemowlęciem, które na szczęście przeżyło, ale nigdy nie pozna swoich rodziców.

Ta ogromna tragedia od razu wywołała lawinę komentarzy o tym, że najwyższy czas zabronić cywilom kupowania tak szybkich aut. Dlaczego? Bo sprawca wypadku Hubert B. pracował w branży motoryzacyjnej (był fotografem) i miesiąc temu odebrał z salonu Volkswagena Golfa R o mocy 333 KM.

Sprawca cieszył się tym autem, mówił że to spełnienie jego marzeń. Ledwo miesiąc później brutalnie zakończył marzenia dwójki nieznanych mu osób.

Internet zalały teorie dotyczące wypadku, w tym jedna, która mówi, że kierowca jechał w trybach sportowych, przez co auto było trudne do opanowania. Trochę w tym racji jest.

Nowoczesne samochody są naszpikowane elektroniką, mają całą masę wspomagaczy - od alertów prekolizyjnych, po systemy awaryjnego hamowania i wydajną stabilizację toru jazdy. Ich prowadzenie jest dziecinnie proste, ale wyłączenie systemów powoduje, że rośnie poziom zaangażowania kierowcy.

Jednym z trybów jazdy dla Golfa R jest tryb Drift, w którym auto całkowicie zmienia swoją charakterystykę i wcale nie zdziwiłbym się, gdyby kierowca jechał na nim albo odrobinę mniej agresywnym Race.

Tryb Drift to puszczanie oczka

W przeciwieństwie do większości komentatorów jeździłem autem wyposażonym w tryb Drift, więc wiem, że nie da się go włączyć przypadkowo.

Po wybraniu tej opcji jesteście ostrzegani, że nie można go włączać na drodze publicznej. Musicie potwierdzić, że odczytaliście ten komunikat. Na desce rozdzielczej jesteście również informowani, że zostają wyłączone systemy bezpieczeństwa, w tym radar prekolizyjny i ochrona pieszych. Tego nie da się zrobić przypadkiem i bez świadomości.

Tryb Drift sprawia, że auto jest zupełnie inne. Sprawdziłem to na zamkniętym terenie i powiem tak - nie odważyłbym się tego włączać na mokrym asfalcie, bo wymaga naprawdę ogromnych umiejętności i skupienia. Zupełnie zmienia się charakterystyka auta i to może zaskoczyć.

Dlaczego w ogóle piszę o tym trybie? Bo pojawiają się zarzuty, że Volkswagen reklamował Golfa R tym trybem i że taki tryb był włączony w trakcie jazdy. Być może. Na ten zarzut odpowie analiza EDR, czyli czarnej skrzynki, w którą Golf R był wyposażony.

Jeżeli chodzi o te tryby, to faktycznie GPS w autach są na tyle dokładne, że producent byłby w stanie zablokować jego użycie poza torami. Tylko czy my naprawdę chcemy tego, żeby to producent decydował, kiedy możesz użyć swojego samochodu i jak to zrobić?

Łatwo jest wieszać psy na Volkswagenie i innych producentach szybkich aut, tylko później zajrzycie do statystyk wypadków i cała misterna narracja o oddawaniu w ręce użytkowników odbezpieczonego granatu się sypie.

Za większość wypadków śmiertelnych nie odpowiadają sportowe samochody, tylko zwykłe rodzinne auta. Kiedy oburzaliście się, że należy zdelegalizować Toyotę, bo ktoś zginął, wyprzedzając Corollą? Kiedy napisaliście, że koniec z Jeepem Compassem, bo jakaś dentystka zabiła trójkę motocyklistów?

Tymczasem jedno szybkie auto budzi potrzebę linczu producenta, stwierdzenia, że trzeba zakazać tak szybkich samochodów. Tak naprawdę należałoby zakazać wszystkich aut, bo przecież to właśnie zwykłe rodzinne samochody niosą śmierć. Nie trzeba ich reklamować trybem Drift, nie trzeba mówić o sportowych emocjach.

Te głosy krytyki to coś, co można porównać do krytykowania producentów noży, bo ktoś użył tego narzędzia do morderstwa. Zarówno w przypadku noża, jak i samochodu ostatecznie decyduje interfejs białkowy i to z nim jest problem, a nie z producentami. Zwłaszcza że auta są coraz szybsze i mocniejsze.

W dzisiejszych czasach rodzinne auta są szybkie

Zobaczcie sami - jeszcze dwie dekady temu rodzinne auto z czasem poniżej 10 sekund do setki było ewenementem albo zabawką dla bogatych. Dzisiaj byle kompakt ma lepsze osiągi, a moc poniżej 100 KM spotyka się niezwykle rzadko.

Rodzinne SUV-y z Chin kuszą mocą - tu 200 KM, tam 300 KM, a przecież i 400 KM się znajdzie bez problemu. Mój zwykły sedan ma 7,9 do setki i może polecieć 250 km/h. Może, ale nie musi, bo to wszystko jest w głowie.

Łatwo teraz zbierać kliki na tragedii, mówić, że należy zlikwidować szybkie auta, wprowadzić GPS, tempo 30 na obszarze całego kraju. Tylko to nic nie zmieni, bo problemem nie są sportowe auta, tylko użytkownicy, którzy nie radzą sobie z obsługą samochodu.

Nieważne, czy ma 100 KM, czy 333 KM. Uczymy kierowców zdawać egzamin, mało kto decyduje się na jazdy doszkalające, a później krajobraz na drogach mamy jaki mamy. Brak myślenia, umiejętności opanowania auta przy większych prędkościach i przy gorszej nawierzchni.

A do tego dochodzi infrastruktura, która nie powinna pozwalać na zbyt szybką jazdę w niebezpiecznych miejscach. Widziałem w internecie, że mieszkańcy od lat informowali władze, że w obszarze, na którym doszło do tragedii jest niebezpiecznie. Czy ktoś coś z tym zrobił?

Nie, bo i po co. Za to po tragedii zapewne lada moment powstaną tam progi zwalniające. Będą stały jako pomnik zbyt późnej rozwagi.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.

Tagi: