REKLAMA

Jazda dieslem dwa razy droższa od prądu. Twierdzą propagandziści z Brukseli

Organizacja, która ma kluczowy wpływ na europejską motoryzację, twierdzi, że jeżdżenie na prądzie jest dwa razy tańsze od jeżdżenia dieslem. Organizacja potrzebuje lepszego kalkulatora.

Jazda dieslem dwa razy droższa od prądu. Twierdzą propagandziści z Brukseli
REKLAMA

Te wyliczenia trochę bolą, bo Transport&Environment jest organizacją, która ma olbrzymi wpływ na europejskie prawodawstwo związane z kierunkiem, w jakim podąża nasza motoryzacja. Sami nawet twierdzą, że od ponad 30 lat kształtują europejskie przepisy dotyczące ochrony środowiska.

To jak tak zawzięcie je kształtują, to mogliby jeszcze sobie kalkulator ukształtować, bo poprzedni chyba zjadł im pies. Twierdzą, że jeżdżenie dieslem jest obecnie dwa razy droższe od jeżdżenia na prądzie. Mini problem: to nieprawda.

REKLAMA

Wysokie ceny paliwa

Ceny paliwa skłaniają do takich porównań, szczególnie oleju napędowego. ON jest droższy od benzyny Pb 95, a w dodatku jest paliwem znienawidzonym przez organizacje lobbujące za jeżdżeniem na prąd. Aż kusi, żeby pokazać, jak źle nam z tym dieslem jest.

T&E twierdzi, że jeżdżenie dieslem jest obecnie dwa razy droższe od jeżdżenia na prąd. Przyjęli, że diesel zużywa średnio 6,9 litra oleju napędowego na setkę, a auto elektryczne 20,2 kWh. Za cenę prądu przyjęli 0,343 euro (około 1,50 zł) za kWh i tak jakoś im wyszło. Nieśmiało pragnę zauważyć, że zmuszenie diesla do zużycia 6,9 l wymagałoby zawrotnych prędkości, przy których auto elektryczne nie jest w stanie zużywać 20,2 kWh.

Zużycie zmyślono, a zastosowane ceny spotkać jest trudno. Istnieją oczywiście życiowe sytuacje, w których ktoś za prąd nie płaci nic, ale niech te rzadkie przypadki nie przesłonią nam prawdziwych liczb.

REKLAMA
Volkswagen Passat B9

Olej napędowy wciąż tańszy od prądu

Z tym wyliczeniem problemów jest kilka. Po pierwsze, zużycie paliwa i prądu są wzięte z księżyca. Po drugie, cena prądu jest zależna od możliwości zakupu. Może wynosić 0 albo 3 zł. Urealnijmy to trochę.

REKLAMA

Skoro biorą pod uwagę diesla, to znaczy, że myślą o aucie nadającym się do jazdy w trasie. I tak trudno jest kupić auto niewielkich rozmiarów z silnikiem wysokoprężnym. Weźmy więc do porównania Volkswageny: Passata i ID.7.

Passat z dieslem, przemieszczający się po autostradach i drogach ekspresowych z przepisowymi prędkościami powinien zmieścić się w 5 litrach na setkę. Myślę, że bylibyśmy szczęśliwi, gdyby ID.7 Tourer przy tej samej prędkości zużywało 26 kWh i chyba jesteśmy tu bardzo uprzejmi.

REKLAMA
Volkswagen ID.7

Nawet nie poruszam tego wątku, czy jedziemy latem, czy przy ujemnej temperaturze. Dieslowi zużycie paliwa w trasie za dużo nie drgnie, a w aucie elektrycznym, wiadomo. Nie tykamy również tego, ilu pasażerów i bagażu umieściliśmy w aucie. Ponownie, na dieslu liczba kilogramów wywrze mniejsze wrażenie.

REKLAMA

To teraz policzymy. Przy cenie 9 zł za litr ON i zużyciu 5 l/100 km, koszt przejechania stu kilometrów to 45 zł. W aucie elektrycznym biorę pod uwagę to, ile zapłaciłbym za 1 kWh na szybkiej ładowarce w trasie, czyli koło 3, dam nawet 2,99 zł. To powoduje, że koszt przejechania stu kilometrów wyniósłby 77,74 zł. Możecie zwiększyć dieslowi spalanie, i tak wygra.

Nawet gdybym tą setkę przejechał wcześniej ładując się prądem przemiennym pod pobliskim sklepem (około 1,89 zł/kWh), wciąż zapłaciłbym więcej niż za diesla, bo 49,14 zł. To są realne ceny, które napotkałbym wychodząc teraz z domu i ładując samochód. Realne jest też zużycie energii, ale jeśli bardzo chcecie, weźmy coś z katalogów.

Passat z dieslem w katalogu zużywa nawet 4,7 l, a ID.7 17,3 kWh. Przy takich wartościach, dość nierealnych w przypadku wariantu elektrycznego, szczególnie w trasie, i tak wygrywa diesel. Wyjdzie taniej prawie o 10 zł. Przegra dopiero, gdy cena 1 kWh spadnie trochę poniżej 2,50 zł.

Taką cenę trudno jest znaleźć na stacjach szybkiego ładowania prądem stałym, nawet posiadając abonament. Nie jest to niemożliwe, ale nawet ładowanie prądem przemiennym potrafi mieć wyższą cenę.

REKLAMA

Oczywiście auto elektryczne ma tę przewagę, że cenę energii da się obniżyć. Można w celu posiadania samochodu elektrycznego i jeżdżenia za darmo wybudować dom i zainstalować fotowoltaikę, albo polować na promocje i wykupić abonament którejś z sieci. Z dieslem nie bardzo da się stosować tego typu sztuczki, jest się skazanym na przepustowość Cieśniny Ormuz.

Ale jeżdżenie autem na prąd nie jest ciągle tańsze od jeżdżenia dieslem, ono może tylko takie być, gdy w życiu sprzyja nam wiatr.

REKLAMA
Grzegorz Karczmarz
Redaktor

Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.

Tagi:
REKLAMA
REKLAMA