Bolid F1 w cywilizowanych warunkach. Jak technologie z królowej motosportu przenikają do cywilnej motoryzacji
Formuła 1 dała światu motoryzacji wiele technologii, których używamy po dziś dzień. Ale czy zastanawialiście się, ile jest jej w samochodzie stworzonym do jazdy po cywilnych drogach? Wytłumaczę to na przykładzie Alpine A390.

Dla większości z nas F1 jest wspaniałą rozrywką, która pozwala z zapartym tchem obserwować zmagania najlepszych kierowców na świecie. Dla niektórych to tylko rywalizacja, ale tak naprawdę tory Formuły 1 są bezlitosnym i rygorystycznym laboratorium badawczo-rozwojowym. Marki takie jak Alpine wydają w nich miliony euro, żeby wygrywać, rozwijać technologię, a zdobytą wiedzę przetransferować z toru prosto na publiczne drogi. Jak magia z padoku trafia do aut cywilnych? Opowiem wam na przykładzie Alpine A390.

Magia rekuperacji
Dzisiaj nie wyobrażamy sobie nowoczesnej motoryzacji w wydaniu elektrycznym bez wydajnego systemu odzyskiwania i zarządzania energią. Zbiorczo nazywamy to rekuperacją i jeżeli śledzicie rozwój technologii, to wiecie, że przyszła do nas prosto z bolidów F1. To właśnie w nich zadebiutował system KERS, który odzyskiwał energię z hamowania, magazynował ją i oddawał kierowcy w postaci zastrzyku mocy.
To, co kilkanaście lat temu było technologią rodem z kosmosu, dzisiaj znajduje się w każdym samochodzie elektrycznym. Kiedy zdejmiesz nogę z pedału przyspieszenia w Alpine A390, to silniki elektryczne zamienią się w generatory energii. Zbiorą ją i ładują nią akumulator. W przypadku sportów motorowych odzyskana energia zwiększyłaby przyspieszenie, a w aucie elektrycznym wydłuża zasięg. Wydajny system rekuperacji sprawia, że Alpine A390 jest wydajne i może pokonywać dłuższe odległości na jednym ładowaniu.
Kierownica, która staje się centrum dowodzenia
W bolidzie F1 kierownica to komputer z dziesiątkami pokręteł, przełączników i przycisków. W trakcie wyścigu kierowca bez odrywania rąk musi zmieniać ustawienia pracy silnika, hamulców czy aktywować poszczególne funkcje. Wszystko musi być łatwo dostępne, żeby błyskawicznie pomóc kierowcy. Z takich rozwiązań korzysta również francuska marka.
Alpine A390 posiada przyciski pochodzące rodem z Formuły 1. Niebieski przełącznik odpowiedzialny za sterowanie rekuperacją jest wprost wyjęty z królowej motosportu. Wygląda świetnie i sprawia, że auto jest niebanalne. Pozwala dynamicznie zarządzać stopniem odzyskiwania energii, a nawet przejść w tzw. tryb One-Pedal, w którym nie dotykamy pedału hamulca, bo prędkość wytracamy hamowaniem silników. Ten tryb uzależnia i sprawia, że chce się bić kolejne rekordy dystansu przejechanego bez tradycyjnego hamowania.

Na kierownicy Alpine A390 znajduje się również kuszący czerwony przycisk z napisem OV. To skrót od Overtake. Dumnie nawiązuje do bolidów F1, w których mamy tryby wyprzedzania. W Alpine odpowiada za chwilowy zastrzyk mocy potrzebny w wymagających warunkach. Wystarczy go wcisnąć, żeby przez 10 sekund sekund mieć pełną moc wszystkich silników elektrycznych. Nie ma potrzeby przeklikiwania się przez menu pokładowe, wystarczy instynktownie wcisnąć przycisk, a samochód wręcz katapultuje się kilkaset metrów dalej. Czysta radość.

Alpine A390 korzysta z dobrodziejstw aerodynamiki
Powietrze w F1 jest jednocześnie największą przeszkodą i największym sprzymierzeńcem. Inżynierowie spędzają wiele godzin w tunelach aerodynamicznych, projektując skomplikowane przednie skrzydła, dyfuzory, sekcje boczne. Każdy wystający szczegół karoserii ma za zadanie odpowiednio przecinać powietrze i kierować je tak, żeby bolid był jak najszybszy.

W świecie samochodów elektrycznych jest podobnie. Zbyt duży opór aerodynamiczny ma wpływ nie tylko na osiągi, ale i na zasięg. Alpine A390 nie jest po prostu świetnie narysowanym fastbackiem. To narzędzie do błyskawicznego przecinania powietrza. Posiada aktywne wloty powietrza, kurtyny powietrzne i odpowiednio ukształtowane elementy zderzaków. Nawet kształty lamp nie są przypadkowe. Nadkola mają specjalne kanały, żeby lepiej kierować powietrze. Z Formuły 1 przyszło również płaskie podwozie, które ma za zadanie zminimalizować opór. Na torze taka aerodynamika pozwala urwać ułamki sekund na każdym okrążeniu, a w samochodzie elektrycznym zwiększa zasięg.
Włókno węglowe w hołdzie lekkości
Masa jest wrogiem przyspieszenia. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Każdy zbędny kilogram przekłada się na czasy okrążeń i na szybsze zużywanie opon. Dlatego inżynierowie budujący bolidy F1 walczą o jak najmniejszą masę.

Jean Rédélé, zakładając Alpine, marzył o lekkim samochodzie. Zaczynał od aluminium, później stosował plastik i włókno szklane. Dzisiaj inżynierowie wykorzystują aluminium oraz niezwykle lekkie i wytrzymałe włókno węglowe. W Alpine karbon wykorzystywany jest powszechnie, możemy zamówić fotele Sabelt z tyłem wykonanym z tego materiału. Do tego dochodzą kute felgi i aluminiowe elementy zawieszenia. To wszystko sprawia, że nawet w samochodzie elektrycznym udaje się zaoszczędzić kilkanaście zbędnych kilogramów.
Telemetria w służbie poprawiania swoich osiągów
Dzisiejsze wyścigi F1 to ogromna ilość danych, które są później analizowane i używane do poprawy ustawień bolidu, czy zmiany zachowań kierowcy. Każdy ruch kierownicą jest rejestrowany, każde przyspieszenie zapisuje się w pamięci komputerów.

Współczesne Alpine A390 również korzysta z zebranych w czasie jazdy danych. System Alpine Telemetrics pozwala na wyświetlanie kilkunastu parametrów samochodu. Możemy obserwować system rozdzielania momentu obrotowego na poszczególnych kołach (Alpine Active Torque Vectoring), przeciążenie w zakrętach, czasy okrążeń, zanotowane przyspieszenia, rozdział mocy czy temperaturę elementów napędowych. System nie tylko zbiera dane, ale również potrafi pełnić funkcję cyfrowego trenera, który podpowiada jak lepiej wykorzystać możliwości samochodu.
Alpine A390 to cywilny samochód, który ma pełno rozwiązań z bolidu F1
Francuski samochód na potęgę wykorzystuje lata doświadczeń konstruktorów F1. Mimo że jest całkowicie cywilny, to jadąc nim mamy pewność, że czuwa nad nami technologia, która narodziła się na najbardziej znanych torach. Dodajmy do tego niesamowite osiągi (nawet 3,9 s do setki w najmocniejszej odmianie) i otrzymujemy maszynę do wyścigów z codziennością.



















