REKLAMA

Kolejny Bałtyk w Polsce. Bezcenne znalezisko w ogrodzie

Temat odnalezienia istniejącego egzemplarza rzekomo wymarłego autobusu Bałtyk w ubiegłym roku grzał czołówki mediów motoryzacyjnych do czerwoności. Tymczasem, chociaż nikt o to nie prosił, odnalazł się drugi egzemplarz.

Kolejny Bałtyk w Polsce. Bezcenne znalezisko w ogrodzie

Pojazd ujawnił się w powiecie wągrowieckim, niedaleko Poznania. Na skrzynkę prowadzącego facebookową stronę Lubel trafiły zdjęcia, które przedstawiały najprawdziwszy autobus marki Bałtyk, stojący sobie bez żadnej napinki, otoczony zielenią, a nawet przykryty daszkiem. To na ten moment drugi znany istniejący Bałtyk - ten pierwszy jest aktualnie poddawany rekonstrukcji przez Muzeum Wena w Oławie.

"Nowy" Bałtyk zachował się w lepszym stanie niż ten pierwszy, ale został przekształcony na stacjonarny lokal kempingowy

W związku z tym wypatroszono z niego układ napędowy oraz całe wnętrze, a także zaślepiono większość okien. Ogólnie, Bałtyk w środku wygląda jak pokój w tanim hotelu robotniczym. Ewentualnie jak rozciągnięta przyczepa Niewiadów, przeznaczona dla całej rodziny.

fot. Lubel.pl

Co istotne, chociaż pozbawiony silnika i skrzyni biegów, Bałtyk stoi na własnych kołach. Dla przypomnienia, odnaleziony w ubiegłym roku egzemplarz leżał wbity w ziemię i pozbawiony większości elementów podwozia. Wygląda też na to, że "nowy" Bałtyk prezentuje się lepiej pod kątem blacharskim, bo przynajmniej idzie rozpoznać jego przód.

fot. Lubel.pl

Przyzwoity stan Bałtyk w dużym stopniu zawdzięcza zadaszeniu, które kryło go przed działaniem warunków atmosferycznych. Nie lała się na niego przez cały czas woda, dzięki czemu poszycie zupełnie nieźle zniosło kilka dekad postoju pod chmurką - kratownica nie zwinęła się w rulon.

Autobus pełnił służbę w poznańskiej Krajowej Spółdzielni Komunikacyjnej

Z tego, co ustalił prowadzący Lubel.pl, Bałtyk do samego końca był w pełni sprawny, a na miejsce aktualnego postoju dotarł o własnych siłach. Temat ma już długą brodę, ponieważ wszystko wydarzyło się w latach 80. Tak, Bałtyk stoi sobie tutaj od 40 lat i nikt do tej pory go nie odkrył.

fot. Lubel.pl

W przeciwieństwie do Bałtyku będącego obecnie pod opieką Muzeum Wena, ten nigdzie się nie wybiera

Wychodzi na to, że Bałtyk znajdował się przez tyle lat w ukryciu, ponieważ nikt nie miał parcia na jego ujawnienie. Pojazd został przekształcony w lokal mieszkalny i nic w tej kwestii nie ulegnie zmianie - właściciel nie zamierza się wozu się pozbywać. Będzie go nadal wykorzystywał tak, jak do tej pory - i bardzo dobrze.

fot. Lubel.pl

Przypomnijmy, że "pierwszy" Bałtyk aktualnie poddawany jest naprawie, a właściwie to rekonstrukcji. Skala zniszczeń była tak wielka, że szkielet autobusu spawany jest od podstaw na wzór starego, chociaż oryginał w swoim czasie również ma zostać odbudowany. Trochę to wszystko jeszcze potrwa, ale kiedy robota będzie skończona, Bałtyk będzie ozdobą każdej możliwej imprezy.

Ciekawe, ile jeszcze takich Bałtyków kryje się po stodołach

Jeszcze rok temu Bałtyk uznawany był za wymarły - żaden ocalały przedstawiciel nie był znany i wszyscy podkreślali, że do dzisiaj prawdopodobnie nie zachował się żaden autobus tej marki. Od tamtego momentu nastąpił plot twist, ponieważ aktualnie znamy już dwa egzemplarze.

Stare autobusy, wagony tramwajowe i kolejowe doskonale spisywały się jako altany, domki działkowe czy budynki gospodarcze - nie trzeba było ich już utrzymywać w sprawności, można było za to bez skrupułów wybebeszyć całe wnętrze i zaaranżować jako tancbudę. Jest wielce prawdopodobne, że dużo takich pojazdów jest jeszcze skitranych na różnych działkach, ale są na tyle daleko od szosy, że nikt tam z przypadku nie trafia.

Mnie się takie historie niestety nie zdarzają, ale to i tak jest świetna sprawa, że zdarzają się innym - mam później o czym pisać.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.