Duma rosyjskiej motoryzacji będzie chińska. Ale się w tym chlewie pozmieniało
Rosja wstała z kolan i przy okazji uderzyła się głową o parapet. Limuzyna Putina będzie chińska, ale to nie to jest najśmieszniejsze.

Podobno Rosja to wielki i dumny kraj, supermocarstwo, którym przypadkiem zarządza małpa z brzytwą, ale ostatnio jest wyłącznie obiektem drwin. I słusznie. Od 4 lat prowadzi specjalną operację wojskową, która jest tak zaawansowana, że na początku walki miały toczyć się o Kijów, a teraz toczą się o skrzyżowania na zapadłych dziurach gdzieś w okolicy Donbasu. Prężna rosyjska gospodarka raz po raz wywala się na głupi ryj, ale podobno jest dumna i niezależna. Gdyby nie pomoc ze strony Iranu i Chin, to już dawno mówilibyśmy o zmianie władzy w tym chlewie, ale najśmieszniejsza rzecz dopiero przed nami. Duma rosyjskiej motoryzacji - marka Aurus radzi sobie tak fantastycznie, że jej następna limuzyna przyjechała prosto z Chin.
Nowa limuzyna Putina będzie chińska. Motoryzacja wstała z kolan i wywróciła się na plecy
Marka Aurus miała być oczkiem w głowie Putina, dumą motoryzacji. Luksusowe auta miały przyciągnąć elity i przedstawicieli polityki, a prężenie muskułów trwało kilka lat. Jednak jak to w Rosji bywa, gdy przyszło co do czego, to okazało się, że marka Aurus jest tak pożądana, że fabryki musiały wstrzymać produkcję, bo nikt nie chciał kupować drogiego klocka w papierku. Oficjalnie mówiono o inwentaryzacji, ale tak naprawdę Aurus jest zacofany technologicznie, luksus może i jest, ale sama marka nie wywołuje ciarek u potencjalnych odbiorców, którzy wolą kupować szmuglowane przez Kazachstan zachodnie limuzyny i SUV-y.
Jednak w tym dziwnym kraju, jeżeli stoisz na czele dumy rosyjskiej gospodarki i nic nie produkujesz, to jesteś pierwszy w kolejce do spędzenia wakacji w łagrze, więc Aurus przedstawił swoją tańszą limuzynę, która ma dać mu nowego wiatru w żagle. Oto Aurus Senat 900, który możecie znać jako Hongqi H9.

Tak moi drodzy. Rosjanie wzięli chińskie auto, zmienili mu grill i światła i uznali, że gotowe, że świat klęknie przed ich majestatem. Kisnę z tego nieziemsko.

Nie jest to brzydki samochód, bo Chińczycy znają się na swojej robocie, ale litości - supermocarstwo, a nie może zbudować samochodu ku chwale swojego wodza.

Pod maską mamy chińskie trzylitrowe V6 o mocy 327 KM, do setki rozpędza się w jakieś 6,5 s i w sumie to tyle z ciekawostek. Kosztuje w przeliczeniu na polskie 600 tys. zł, więc jego rynkowe szanse na sukces oceniam mniej więcej na równe powodzeniu trzydniowej operacji specjalnej.

Żeby było śmieszniej - Hongqi H9 możecie kupić w Polsce z dwulitrową benzyną. Koszt tego samochodu to 284 900 zł, więc 2 razy mniej niż w Rosji. Nieźle im tam peron odjechał. Marka Aurus zaliczy spektakularną wtopę, więc wypada za nią wznieść toast, jak za rosyjską flotę: do dna! I tylko ten pan będzie smutny.

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.