REKLAMA

Przyjechałem na zlot Warszaw. Kilka pojazdów zwróciło moją większą uwagę

W przedostatni weekend sierpnia na Dolnym Śląsku hucznie świętowano 75-lecie powstania samochodu Warszawa. Na główną uroczystość niestety nie dotarłem, bo odbywała się w piątek, ale mogłem sobie popatrzeć na poustawiane pojazdy - kilka było innych niż wszystkie.

Przyjechałem na zlot Warszaw. Kilka pojazdów zwróciło moją większą uwagę

O samym samochodzie nie ma się co rozpisywać, ponieważ wiedza na jego temat jest powszechnie znana i kto jeszcze nie wie, ten może się dowiedzieć z 2137 niezależnych źródeł. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę tylko, że w weekend 21-23 sierpnia 2026 roku odbywała się w okolicy Wrocławia uroczystość obchodów wypadającego w tym roku 75-lecia uruchomienia produkcji Warszawy w Warszawie, a jednym z jej elementów była wystawa aut na terenie Zamku Topacz.

Dodajmy tylko dla porządku, że faktyczna rocznica przypada na 6 listopada 2026 roku - impreza we Wrocławiu i okolicach była z nią związana, ale nie wypadła idealnie tego samego dnia, co właściwa data początku produkcji.

Przyjechały przeróżne Warszawy, natomiast moją uwagę najbardziej zwróciły trzy pojazdy

W tłumie typowych modeli znalazły się trzy takie, przy których zatrzymałem się zdecydowanie na dłużej i to z różnych pobudek. Co ważne, żaden z nich nie był w istocie samochodem Warszawa w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale że pojazdy stanowiły integralny element ekspozycji tematycznej, to mogę zaliczyć je na poczet eksponatów.

GAZ M-72 Pobieda to wóz terenowy o napędzie 4x4

Ten niezwykle ciekawy pojazd produkowano w latach 1955-1958 w oparciu o nadwozie GAZ-a M-20 Pobieda, czyli po prostu naszej Warszawy Garbuski. Ekscentryzm tego auta polegał na tym, że owo nadwozie osadzono na podwoziu wojskowego GAZ-a 69. Powstały tym sposobem samochód miał pancerny napęd na cztery koła i prześwit wynoszący aż 20 centymetrów.

Jak nietrudno się domyślić, masa takiego pojazdu znacznie wzrosła, dlatego fabryczny silnik M20 niespecjalnie dawał sobie radę z dźwiganiem takiego kloca. No i dobrze - wóz miał wyrożniać się dzielnością terenową, a nie robić przeciągi na drogach. Inna sprawa, że w ZSRR dominowały wtedy drogi gruntowe o fakturze powierzchni Księżyca, dlatego taka konstrukcja podwozia miała większą wagę od osiągów.

Przedni most napędowy GAZ-a M72.

Według większości treści pierwszym w Europie uterenowionym samochodem osobowym był Volkswagen Golf Country. Hmmm… No nic, przejdźmy dalej, nie ma się co za bardzo interesować radzieckim przemysłem motoryzacyjnym.

Ta Warszawa to w istocie gołe nadwozie, które nigdy nie zostało praktycznie wykorzystane

W tym przypadku trudno jest mówić o samochodzie sensu stricto, ponieważ widoczny na zdjęciach przedmiot to po prostu nowa karoseria do Warszawy sedan. Co ciekawe, w tamtym czasie nadwozie normalnie figurowało na liście części zamiennych. Tak, można było kupić całą nową karoserię, wybebeszyć wszystko ze starej i zamontować do nowej - gdzie problem?

Aby dokonanie takiego interesu było możliwe, trzeba było się przedtem mocno nachodzić po gabinetach, aby wykazać przed decydentami, że nowe nadwozie do Warszawy sedan jest rzeczywiście komuś niezbędne. Jednym z kanałów było wykazanie, iż samochód uległ znacznej, zagrażającej bezpieczeństwu korozji - tak też było w przypadku tego egzemplarza.

Ciekawostką jest natomiast fakt, że widoczne nowe nadwozie zostało oficjalnie zakupione kilka dni po oficjalnym zakończeniu produkcji Warszawy w FSO. Koniec przypadł na 31 marca 1973 roku, zaś faktura została wystawiona na dzień 3 kwietnia 1973 roku. Jak widać na zdjęciach, historia nie znalazła szczęśliwego finału, ponieważ nadwozie nigdy nie zostało w pełni uzbrojone i nie wyjechało na drogi w roli samochodu.

Zanim wynaleziono Niewiadówkę, na wakacje jeździło się z Romi-23

Ten niezwykle ciekawy pojazd z Warszawą wspólną ma jedynie metrykę, natomiast zwrócił moją uwagę o tyle, że przez rozpoczęciem produkcji słynnej przyczepy Niewiadów n126, polski caravaning istniał właściwie wyłącznie w teorii. Przyczepa Romi-23 była produkowana bezpośrednio przed n-126, więc można ją uznać za jej bezpośrednią poprzedniczkę.

Ogólnie, w latach 1970-1972 wyprodukowano zaledwie niespełna 600 przyczep Romi-23, z czego do dzisiaj przetrwało może kilka, ewentualnie kilkanaście egzemplarzy. Ich konstrukcja opierała się na płytach pilśniowych, dlatego w porównaniu z następczynią ich żywotność była kiepska. Dla przypomnienia, n-126 odlewana była z żywicy, która zapewniała jej o wiele większą trwałość - dlatego do dzisiaj zachowało się ich mnóstwo, w przeciwieństwie do Romi-23.

Poza terenem wystawy stał jeszcze jeden ciekawy egzemplarz, zbudowany w zaledwie jednym egzemplarzu

Wymieniam go oddzielnie, ponieważ samochód ten nie został ustawiony na terenie przeznaczonym dla Warszaw, a był częścią indywidualnej ekspozycji. Niemniej, była to prawilna Warszawa, dlatego nieco na uboczu, ale również wypada o niej napisać kilka zdań.

Co to za ciekawy automobil? Jest to rzemieślniczo zbudowana Warszawa w wersji, powiedzmy, furgon. Albo kombi. Chociaż raczej coś pomiędzy jednym i drugim. W każdym razie, samochód powstał jako samodzielna konstrukcja, a jego rolą było sprzedawanie waty cukrowej w zamojskim ogrodzie zoologicznym. Specjalnie w tym celu wykonano zabudowę tylnej części auta. Muszę subiektywnie przyznać, że o ile jestem fanem wzornictwa Warszawy w wersji kombi, to ten projekt wygląda nawet lepiej, niż fabryczny oryginał.

Oprócz wyżej wymienionych, ekspozycję stanowiły różne Warszawy z praktycznie wszystkich lat produkcji

Ale o tym napisali pewnie już wszyscy.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.