Pisałem niedawno, że takiego grata w Polsce nie ma. Właśnie się pojawił
Niedawno pisałem TUTAJ tekst poświęcony nieznanemu u nas pojazdowi, jakim jest ZAZ 965 Zaporożec. Jak na zawołanie, Internet właśnie wypluł mi ogłoszenie sprzedaży takiego auta w Polsce.

Doprecyzujmy wszakże od razu w pierwszym akapicie, że samochód pojawił się w formie czegoś na wzór ogłoszenia na polskiej grupie facebookowej, zaanonsowany przez osobę obywatelstwa polskiego, niemniej pewne poszlaki nakazują domniemywać, iż może nie pochodzić on bezpośrednio z Polski. Nie zmienia to wszakże faktu, że taki wóz pojawił się w polskim Internecie w celu zainteresowania nim potencjalnych nabywców.
Od razu jest niewielki haczyk: ogłoszenie pojazdu zostało zamieszczone na łamach prywatnej grupy, dlatego na ewentualnym wejściu należy przejść twardą selekcję.

Zaporożec ma tablice rejestracyjne pochodzące z dawnej NRD
Szybkie śledztwo przeprowadzone podczas przerwy między pracą a pracą wykazało jednak, że o ile tablice wyglądają na wzór wschodnioniemiecki, o tyle do żadnego miasta nie pasuje wyróżnik ZMF. No nic, mniejsza o to.

ZAZ, jako produkt sowiecki, mógł oczywiście być tam eksportowany, podobnie jak i do pozostałych państw Bloku Wschodniego, dlatego jego ewentualna obecność na terenie dawnej NRD nie powinna dziwić. Mógł stanąć z Trabantem do pojedynku na patyki i kamienie.
Samochód przestał 20 lat w stodole, ale wygląda zupełnie nieźle
Z tego, co pisze o nim sprzedający, Zaporożec ostatnie dwie dekady spędził w zamknięciu. Wygląda na to, że wóz musiał być trzymany w hermetycznych warunkach, ponieważ uchował się w naprawdę przyzwoitym stanie. Owszem, jest tu i tam nieco pogryziony i pofałdowany, ale na pierwszy rzut oka nie widać żadnych braków.

Nieco niejasna jest póki co kwestia dowodu tożsamości tego auta - jak to napisał sprzedający w treści posta, dokumenty podobno są i mają się znaleźć. Lepiej by było, ale nie takie fikołki człowiek w życiu robił.
Przyszły sprzedający zaczął od subtelnego wybadania rynku
Na tzw. Zachodzie, wliczając w to obecne Niemcy, samochód jest właściwie nieznany. Co innego po wschodniej stronie Europy, gdzie byłych republikach Związku Radzieckiego auto jest nawet dość popularne - nie tak, jak inne pojazdy z radziecką metką, ale w państwach typu Litwa, Łotwa czy Estonia można bez problemu znaleźć pojedyncze oferty.

Co ciekawe, chociaż w przeszłości stary Zaporożec był autem pogardzanym, to dzisiaj okazuje się być pojazdem zaskakująco cenionym. Szybki przegląd pokazał, że nawet zdekompletowany egzemplarz z przeznaczeniem do grubego remontu to wydatek około 1500 euro. Odpicowane sztuki, na których mucha nie siada, bywają wycenione nawet na… kilkanaście tysięcy euro.
Czy w Polsce jest rynek na takie auto? Zdecydowanie i stanowczo raczej nie
Podaż na polskim rynku jest zerowa, dlatego też trudno wycenić wóz z uwzględnieniem naszych realiów. Wysokie ceny w Krajach Bałtyckich wynikają w dużym stopniu z sentymentu do tego samochodu - ojciec miał takiego i kiedy wiózł całą rodzinę na wczasy do Kłajpedy, to w silniku od przegrzania zaczął bulgotać olej. W Polsce nikt nie ma takich wspomnień ani żadnych innych, bo ZAZ 965 był u nas właściwie niespotykany.
Jako państwo, które wydało na świat Syrenę, możemy coś o tym powiedzieć. Nikt za granicą nie chce tego badziewia, ale u nas z jakiegoś powodu jej egzemplarze często kosztują absurdalne pieniądze.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.