REKLAMA

Zakładają blokady w Tatrach. Koniec darmowego parkowania

Wakacje oznaczają ogromne tłumy w Tatrach, a to wiąże się z problem z parkowaniem. Służby wzięły się za tych, którym nie chce parkować się dalej i bez żadnej litości zakładają blokady. Nurtuje mnie jedna kwestia: skąd mają ich aż tyle?

Zakładają blokady w Tatrach. Koniec darmowego parkowania

Parkowanie w Tatrach to droga przez mękę. W teorii nie możecie tego robić poza wyznaczonymi parkingami. Bilety uprawniające do parkowania możecie kupić online, ale nie macie gwarancji, że znajdziecie miejsce w pobliżu szlaku, który was interesuje. Wtedy możecie zrobić dwie rzeczy - pojechać kawałek dalej albo zaryzykować i zaparkowań na chama na poboczu.

Miałem taką sytuację w zeszłym roku. Podjechałem pod parking znajdujący się przy samym wejściu na szlak, ale że była już 10 rano, to nie miałem miejsca. Zapytałem się obsługującego parking czy mogę postawić na poboczu, a ten mi powiedział, że mogę, ale na własne ryzyko, bo to się skończy mandatem. Powiedział mi, że nie ma sensu tego robić, bo kawałek dalej jest kolejny parking, z którego mogę podjechać busem. Zrobiłem tak i nie miałem żadnych problemów z dostaniem się we właściwe miejsce.

Jednak część turystów dostaje spazmów na samą myśl, że miałoby zapłacić za parkowanie pod pięknymi Taterkami, więc woli parkować na poboczu za darmo, uznając, że może i będą musieli się trochę przejść, ale przynajmniej zaoszczędzą 30 zł, bo przecież i tak nie dostaną mandatu. Okazuje się, że można się nieźle zdziwić, bo służby w tym roku nie odpuszczają. Zobaczcie sami to nagranie z Tatrzańskiej Łomnicy.

Zakładają blokady w Tatrach. Nikt nie jest bezpieczny

Niektórzy mówią, że to zbrodnia i wyzysk, inni mają zaspokojone poczucie praworządności. Sami oceńcie, do jakiej grupy należycie:

Mówią, że to rozbój, że parking przy szlaku jest malutki, że Słowacy mają kubły na śmieci zamiast serca. Szkopuł w tym, że 3 kilometry dalej jest duży parking, z którego za 1,5 euro od osoby można zostać dowiezionym do wejścia na szlak, a później stamtąd zabranym. Tylko nie dość, że trzeba zapłacić, to jeszcze trzeba jechać busem, a tak można zaparkować na poboczu i liczyć na to, że się uda.

Kierowcy głównie na polskich tablicach rejestracyjnych myśleli, że będzie jak w Polsce - cisza, spokój, mandat 100 zł. Tymczasem Słowacy nie patyczkują się i zakładają hurtowo blokady. Jaki jest koszt takiego mandatu? Według internetu to do 50 do 200 euro, ale dużo zależy od funkcjonariusza. Jednak to nie kwota jest najgorsza, tylko konieczność czekania na przyjazd i zdjęcie blokady. Spędzasz kilka godzin na szlaku, a później kolejne w oczekiwaniu na zdjęcie blokady. Brzmi jak przepis na udane wakacje.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.