Zabójstwo drogowe w Sejmie. Tak wygląda projekt
Cała Polska jest oburzona niskim wyrokiem dla Sebastiana M., który został skazany na 8 lat więzienia za spowodowanie wypadku, w którym zginęły 3 osoby. Na fali tego oburzenia do Sejmu wpłynął projekt, który wprowadza do przepisów zabójstwo drogowe.

Opinia publiczna była zadowolona, gdy na 20 lat więzienia został skazany sprawca wypadku na Łazienkowskiej w Warszawie. Łukasz Żak spowodował wypadek, w którym zginęła jedna osoba, a kilka zostało rannych. Tymczasem Sebastian M. otrzymał tylko 8 lat, co wywołało oburzenie. Skąd różnica w wyrokach? Żak był po alkoholu i uciekł, a M. nie.
Oba wypadki były jednak spowodowane tym samym, czyli rażącym naruszeniem przepisów. Od lat mówi się o potrzebie wprowadzenia zabójstwa drogowego do polskiego kodeksu. Takie rozwiązanie funkcjonuje w Niemczech, niedawno taki zarzut dostała Półka, która ścigała się z innym kierowcą i doprowadziła do wypadku śmiertelnego. Kara? Jedyna słuszna - dożywocie. Pojawił się projekt, który zakłada wprowadzenie takich przepisów do naszego systemu prawnego.
Zabójstwo drogowe w Sejmie. Piękny przepis, ale nie przejdzie
Projekt przewiduje zmianę art. 178d Kodeksu karnego na takie brzmienie:
§ 1. Kto prowadzi pojazd mechaniczny rażąco przekraczając prędkość oraz rażąco naruszając inne zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym i przez to naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego w art. 156 § 1 lub w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 jest śmierć innej osoby, a sprawca dopuścił się tego czynu, przekraczając dopuszczalną prędkość o co najmniej 100 km/h, podlega karze pozbawienia wolności od lat 8 do 25.
Paragraf drugi to nowość. Przeanalizujmy ją. Żeby była mowa o zabójstwie drogowym sprawca musi rażąco złamać przepisy i przekroczyć prędkość o 100 km/h. Jeżeli ktoś zginie w wyniku takiego wypadku, to kara jest naprawdę surowa od 8 do 25 lat. Zastanawia mnie dlaczego akurat 100 km/h więcej niż ograniczenie. Dlaczego nie 50 km/h? To też jest rażące naruszenie przepisów.
Szkopuł w tym, że polskie prawo i wykładnia zakładają, że wsiadając do samochodu, nawet będąc naprutym jak niemiecki myśliwiec, nie można przewidzieć wypadku, bo ten jest zdarzeniem losowym, które nikt się nie spodziewa. Już dawno toczyły się dyskusje o zamiarze ewentualnym i innych tego typu wykladniach, ale zawsze rozbija się o pewną taryfę ulgową dla sprawców. Wprowadzenie zabójstwa drogowego byłoby kompletną rewolucją. A może się mylę? Może właśnie na fali oburzenia musimy przeprowadzić rewolucję, żeby ograniczyć liczbę zabitych w wypadkach?
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.