Możesz kupić radziecki skuter. Znajomym powiesz, że to Vespa
Lato się kończy, tak więc sezon na jednoślady powoli również. Zaczyna się za to czas na projekty, jeżeli ktoś zatem ma taki kaprys, może sobie wyrychtować radziecką kopię włoskiej legendy.

Mowa tutaj o skuterze Wiatka WP-150, czyli wiernej, acz zrobionej zgodnie z radzieckimi standardami kopii legendarnego włoskiego skutera Piaggio Vespa. Chociaż wyprodukowano ich mnóstwo, to dzisiaj nie są już zbyt popularne. Ale raz na jakiś czas pojawia się ogłoszenie sprzedaży takowej.
Jedno z nich wisi od pewnego czasu na popularnym portalu sprzedażowym
Wiatka WP-150 to kserokopia Piaggio Vespy
Można powiedzieć, że radzieccy inżynierowie zrobili to, co im wychodziło zawsze najlepiej, czyli po prostu zgapili projekt od innych. W oparciu o rozkręcony na śrubki włoski skuter, który od samego początku okazał się rewelacją, w Wiatsko-Polańskiej Fabryce Maszyn zbudowano własny skuter, mający w założeniu wyglądać tak samo.

Owocem był skonstruowany w 1956 roku skuter o nazwie Wiatka, którego seryjną produkcję rozpoczęto w 1957 roku. Poziom odwzorowania oryginału był tak daleko posunięty, że nawet umieszczony z przodu napis "Wiatka" napisany był taką samą czcionką, co "Vespa".
Sama nazwa odnosiła się zaś do przepływającej nieopodal zakładów produkcyjnych rzeki o tej samej nazwie - niczym "Wołga", tylko w mniejszej skali i bez porywania dzieci.
Oczywiście kopia wyszła na tyle, na ile pozwalały radzieckie realia
Powiedzmy, że pojazd wyglądał jak Vespa, ale tylko do momentu, dopóki ktoś nie zajrzał pod spódnicę. Oryginalny silnik zastąpiła radziecka konstrukcja o pojemności 150 ccm, która może i była słabsza, ale za to większa i cięższa od włoskiej. Ponadto, cały układ napędowy zamontowano po prawej stronie skutera, co źle wpłynęło na jego wyważenie.

Wiatka ważyła więcej od Vespy również dlatego, że została wykonana z grubszej blachy - radziecki przemysł nie potrafił wyprodukować materiału odpowiednio cienkiego, który zapewniałby zarazem właściwą wytrzymałość.
Wiatka kosztowała 300 rubli i tak też jeździła
Radziecki skuter był wówczas zdecydowanie najtańszym pojazdem na lokalnym rynku - samochód dla ludu, czyli ZAZ 965 Zaporożec, pojawił się dopiero trzy lata później i kosztował kilka razy więcej. W tym przypadku inżynierowie stanęli na wysokości zadania - jest tanio? Jest tanio!

A czy jest dobrze? Jest tanio! Czytając wspomnienia użytkowników można wywnioskować, że jakość wykonania skuterów Wiatka była… taka sobie.
Mechanika była wykonana na tyle nieudolnie, że w pojeździe regularnie trzeba było dokręcać wszystkie śrubki, aby nie pogubić części. Tak, jak oryginalną Vespą można, a nawet trzeba było jeździć w koszuli czy zwiewnej sukience, tak na Wiatkę lepiej sprawdzał się warsztatowy kitel i grube rękawice.
Tego modelu wyprodukowano około ćwierć miliona egzemplarzy
Skutery Wiatka produkowano ogółem do 1979 roku, dokonując po drodze kilku modernizacji. Łącznie wszystkich modeli powstało ponad półtora miliona, tak że całkiem nieźle.
Wiatki WP-150 zbudowano około 250 tysięcy, a produkowano ją do 1965 roku, kiedy zastąpił ją model WP-150M o nieco innym wzornictwie nadwozia.
Pojazd na sprzedaż wymaga remontu i wyprostowania papierów
Skuter opisany jest jako kompletny, ale jednocześnie widać na załączonych zdjęciach, że wymaga poskładania do kupy. Osobliwie wygląda emblemat Volkswagena, pełniący rolę awaryjnej zaślepki. Pewien kłopot może stanowić brak dokumentów do wozu, przez co trzeba będzie nieco nachodzić się po urzędach.
Tak że tegoroczny sezon już się kończy, ale warto pomyśleć o projekcie na następny - czasu jest dużo.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.