W Warszawie stanęła nowa wiata przystankowa. To legendarny wzór po odrestaurowaniu
Zabytki związane z komunikacją miejską to nie tylko stare autobusy i tramwaje, ale również towarzysząca im infrastruktura. Warszawa w samym centrum postawiła w pełni funkcjonalną zabytkową wiatę przystankową.

Temat jest o tyle przyjemny i warty odnotowania, że mało kiedy i mało gdzie przywiązuje się wagę do takich detali. W przypadku Warszawy ten rodzaj przystanku, tzw. wiata typu Ł, ma status legendy, a starsi pasażerowie wspominają ją jako znacznie lepsze rozwiązanie od tego stosowanego obecnie. Od niedawna taki obiekt wrócił na stołeczne ulice, a stanął w bardzo gustownym plenerze, na tle niedawno wyremontowanej Cepelii.
Wiata typu Ł była nieodłącznym elementem warszawskich dróg przez pół wieku
Mówi się, że na przestrzeni lat takich obiektów ustawiono niemal 1000, a ich charakterystyczna sylwetka widoczna jest na niemal wszystkich ujęciach stołecznej komunikacji miejskiej ustrzelonych w latach 80., 90. i wczesnych 2000. Sam “wychowałem się” na takich przystankach, bo skądkolwiek dokądkolwiek nie jeździłbym autobusem lub tramwajem, to nieodłącznym elementem każdej podróży było oczekiwanie pod daszkiem charakterystycznej wiaty.
Nazwa pochodzi od Trasy Łazienkowskiej, gdzie wykorzystano je po raz pierwszy
Określenie “Ł” pochodzi właśnie od rzeczonej trasy, oddanej do użytku w 1974 roku. To właśnie tam po raz pierwszy wykorzystano nowy projekt wiaty przystankowej, zastępujący dotychczasowy model stosowany od lat 50. Od tego momentu rozpoczęto sukcesywną wymianę starych wiat na nowe, tak że od końca lat 70. ich liczba zaczęła robić się dominująca.

Było kilka wariantów takich wiat, np. wersje z przejściem lub bez przejścia
Podstawowy typ wiaty typu Ł był zamknięty, tzn. posiadał pełną tylną ścianę. Jednocześnie istniał drugi wariant, gdzie tylna ściana posiadała przejście, a boczne ściany były zarazem wydłużone. Kojarzę takie wiaty stojące w miejscach, gdzie do przystanku można było dojść również od tyłu, a nie tylko idąc wzdłuż ulicy.

Ten drugi wariant nie rozpowszechnił się wszakże aż tak bardzo - pamiętam o nim głównie dlatego, że taka wiata stała przez lata na przystanku pod moim blokiem. Nie byłem jeszcze wtedy zbyt kumaty w takie tematy, ale już moją uwagę zwróciło to, że była nieco inna od pozostałych.
Ostatnią wiatę typu Ł usunięto w 2025 roku
Ich masowy demontaż przeprowadzany był latami, niemniej dwie wiaty typu Ł przetrwały aż do 2025 roku. Co ważne, obie do samego końca pełniły czynną służbę, a nie stały bezczynnie jako “pustostany”. Niestety, ostatnią z nich usunięto latem 2025 roku, zamykając klamrą 50 lat ich obecności na warszawskich ulicach
Od samego początku zapowiadano jednak, że obie wiaty posłużą jako materiał do odrestaurowania jednej, tak aby następnie przywrócić ją do naturalnego środowiska. Jak widać, słowa nie były rzucone na wiatr.
Pasażerowie chwalą sobie znacznie bardziej stare wiaty, niż te obecne
Najważniejszy zarzut dotyczy ochrony przed wiatrem i deszczem - czyli w sumie tego, do czego wiata przystankowa przede wszystkim ma służyć. Wiata typu Ł zapewniała w takich realiach lepsze warunki do przetrwania. Ponadto, stary model wiaty wykazywał się również większą odpornością na wandalizm, co w weekendowe wieczory nie było bez znaczenia.
Zabytkowa wiata typu Ł na tle Cepelii i z podjeżdżającym do krawężnika czerwonym Ikarusem na linii turystycznej będzie zapewne jednym z popularniejszych motywów fotograficznych w 2027 roku.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.