To już dwa lata bez kultowego tunelu. Kontrowersje są wciąż żywe

Facebook raczył mi przypomnieć, że dwa lata temu dokonano gwałtu na drogowej infrastrukturze Warszawy i zamknięto słynny tunel w ciągu ulicy Złotej. Przypomnijmy w pigułce tamte wydarzenia.

To już dwa lata bez kultowego tunelu. Kontrowersje są wciąż żywe

Rzecz wydarzyła się dokładnie w nocy z 28 na 29 czerwca 2024 roku - wtedy to oficjalnie zamknięto dla ruchu drogowego tunel na ulicy Złotej pod ulicą Marszałkowską. W kolejnych miesiącach zaczął być sukcesywnie likwidowany, a dzisiaj nie ma po nim żadnego śladu.

Decyzja o jego zamknięciu i zasypaniu budziła w tamtym czasie ogromne kontrowersje, a i teraz, kiedy temat pojawia się w towarzystwie, wzbudza ogromne emocje. Wśród graciarzy zdania są podzielone: jedni są zbulwersowani, inni jedynie oburzeni, a jeszcze inni zaledwie zdegustowani jego usunięciem.

Zacznijmy od końca, czyli od nieoficjalnego pożegnania tunelu na Złotej

Rzecz odbyła się zupełnie spontanicznie, bez oficjalnego ogłoszenia z wyprzedzeniem, bo i dość spontanicznie podjęto decyzję o zamknięciu tunelu. Teoretycznie mówiło się o tym od dawna, ale o wielu rzeczach się mówi, a potem się ich nie robi. Tunel miał być wielokrotnie zamykany, ale czas upływał i nic się nie działo - aż w końcu się wydarzyło, w nocy z 28 na 29 czerwca.

Pamiętam, że Stado Baranów, czyli można powiedzieć, że latarnia morska dla wszystkich graciarzy, wrzuciło lakoniczny komunikat, że kto chętny, niech odpala silnik w klasyku czy w czym tam ma ochotę i pedałuje czym prędzej na ulicę Złotą, przejechać tunelem po raz ostatni.

Chociaż w teorii to tylko kawałek infrastruktury, ludzi przyjechały dziesiątki

Nie wszyscy jednocześnie, ale na przestrzeni całego dnia przez tunel przejechał jakiś kwadrylion samochodów. Pamiętam, że sam pojechałem symbolicznie pożegnać miejscówkę, ale bardziej na zasadzie, że i tak nie mam niczego ciekawszego do roboty, a do tunelu mam ogromny sentyment, bo wielokrotnie z niego korzystałem.

Po przyjechaniu na miejsce okazało się, że oprócz mnie, nic ciekawszego do roboty nie ma jakieś kilkadziesiąt innych osób. Spotkałem mnóstwo znajomych, poznałem mnóstwo nowych ludzi, a spontaniczny wieczorny kruzing przerodził się w kilkugodzinne spotkanie towarzyskie.

Okoliczni mieszkańcy byli przeciwni zamykaniu tunelu

Na "wydarzenie" przybyli nie tylko graciarze, ale zjawili się tam licznie również tubylcy, widząc postępujące zamieszanie w tunelu. Korzystając z okazji, nie omieszkaliśmy podjąć kontrowersyjnego tematu: czy ludzie mieszkający w okolicy naprawdę chcą usunięcia tunelu?

Wszyscy jednomyślnie stwierdzili: NIE! Likwidacji tunelu nikt tutaj nie chciał, bo pełnił on ważną rolę komunikacyjną. Samochody z ulicy Złotej i jej bezpośredniego otoczenia mogły bezproblemowo skręcić na południe, w ulicę Marszałkowską, a po jego zamknięciu możliwość tę utracono. Nadal można skręcić na południe, ale w o wiele większych mękach.

Tyle, że tych ludzi nikt nie słuchał, bo to nie ich pytano o zdanie. Decyzja zapadła, ponieważ planowano "uwolnić centrum Warszawy od samochodów" czy jak to tam zostało sformułowane. W skrócie, miejsce postanowiono zabrać mieszkańcom i ludziom w potrzebie, a oddać turystom i ludziom mającym za dużo wolnego czasu.

Około północy z 28 na 29 czerwca 2024 roku wjazd do tunelu został ostatecznie zagrodzony

Możemy sobie debatować, czy zamknięcie tunelu miało sens, ale fakt pozostaje faktem: tunelu już nie ma i nie będzie, a miejsce po nim wygląda obecnie tak, jakby nigdy go tam nie było. Być może za 30 lat ktoś, kto będzie przeprowadzał konserwację jakiejś podziemnej instalacji, odnajdzie jakieś jego pozostałości i temat zostanie odgrzany, po czym znowu wszyscy o nim zapomną.

O samym tunelu w niedługim czasie popełnię dłuższy historyczny tekst, na ten moment zaś musi Wam wystarczyć taki wspominkowy felieton pisany na smutno przy piwku oranżadzie.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.