Te auta mogły mieć czarne tablice. Czy miały, tego nikt nie wie
Niedawny wątek Skody Fabii na czarnych tablicach rejestracyjnych nie jest jedynym, który mógł wywołać poruszenie. Takich aut wprowadzonych do sprzedaży na pograniczu czarnych i białych tablic jest znacznie więcej.

Skoda Fabia na czarnej blaszce była w środowisku miłośników tablic rejestracyjnych legendarną Wielką Stopą, czyli wiele poszlak wskazywało na jej istnienie, ale ciągle brakowało bezdyskusyjnego potwierdzenia.
Przypomnijmy, że niezwykłość jej przypadku polegała na tym, że samochód w Polsce sprzedawany był oficjalnie od maja 2000 roku, podczas gdy u naszych południowych sąsiadów wydarzyło się to już kilka miesięcy wcześniej. Nowy wzór tablic rejestracyjnych wprowadzono z kolei 1 maja 2000 roku, dlatego szanse na egzemplarz zarejestrowany jeszcze według starego systemu były małe, ale jednak nie zerowe - o tym pisałem niedawno TUTAJ.
Czeski kompakt obrósł legendą, niemniej przykładów takich przypadków może być więcej
Chodzi o takie samochody, które weszły na polski rynek tuż przed reformą systemu wydawania tablic lub też weszły po niej, ale istniała możliwość wcześniejszego prywatnego importu z zagranicy. Inaczej mówiąc, była chociaż teoretyczna możliwość, aby dany pojazd został zarejestrowany jeszcze na czarnych tablicach. Okienko na to było jednak bardzo wąskie, dlatego prawdopodobieństwo takiego zdarzenia było niewielkie.
W przypadku Skody Fabii sprawa była o tyle rozgrzewająca, że istniały bardzo wyraźne poszlaki świadczące o istnieniu takiego egzemplarza. Było nią zdjęcie przedstawiające Fabię na trolejach, dzierżącą czarne tablice rejestracyjne PZX 784C.
Istniało wszakże duże prawdopodobieństwo, że tablice były przełożone z innego samochodu - po niedawnym śledztwie wyszło, że najprawdopodobniej były jednak przypisane właśnie do sfotografowanej Fabii.
Czarne tablice teoretycznie mógł mieć Seat Leon pierwszej generacji
Chociaż Leon w Polsce pojawił się na przełomie kwietnia i maja 2000 roku, to za granicą sprzedawany był już od końca 1999 roku. Jeżeli ktoś się zatem uparł, mógł taki samochód sprowadzić np. z Niemiec i mieć już na początku 2000 roku w Polsce. Czy ktoś tak zrobił? Nie wiadomo.
Zupełnie inaczej sytuacja przedstawiała się z większym bratem Leona, czyli Seatem Toledo drugiej generacji, sprzedawanym w Polsce oficjalnie już od 1999 roku. W tym przypadku obecność czarnych tablic rejestracyjnych nie jest niczym niezwykłym, a takie auta są normalnie spotykane na ulicach.
Pierwsze BMW X5 to przypadek podobny do Leona
Z tym, że tutaj w temacie prywatnego importu trzeba było się znacznie bardziej napracować, ponieważ nowe BMW należało sprowadzić aż z USA, gdzie sprzedawano je już od grudnia 1999 roku. W Polsce oficjalnie trafiło do sprzedaży na przełomie kwietnia i maja 2000 roku, acz trudno jest ustalić, kiedy wydarzyło się to dokładnie - być może "na czarnych" został zarejestrowany nawet jakiś egzemplarz X5 z polskiego salonu.
Chrysler PT Cruiser pojawił się w Polsce już po reformie, ale poza Polską jakieś pół roku wcześniej
Czyli, cóż za zaskoczenie, jest to kolejny taki sam przypadek, jak dwa omawiane powyżej. PT Cruiser na wybranych rynkach zagranicznych sprzedawany był już od początku 2000 roku, zaś na polskim oficjalnie od czerwca 2000 roku. Jeżeli miał zostać zarejestrowany według starego systemu, to wyłącznie w przypadku samodzielnego importu.
A propos PT Cruisera, moi koledzy z Czarnej Warszawy zrobili kiedyś takiego pranka z okazji 1 kwietnia:
Tak że, jeżeli PT Cruiser na czarnych jakimś cudem kiedykolwiek zaistniał, mógł wyglądać właśnie tak.
Jest też kilka aut, które raczej nie mają żadnych szans, aby kiedykolwiek założyły czarne tablice
Ludzie często w kontekście ewentualnych czarnych tablic przytaczali przykład Opla Corsy C, która to wystąpiła kiedyś w polskiej prasie ubrana w próbne tablice rejestracyjne starego wzoru. Niemniej, jej oficjalna sprzedaż rozpoczęła się dopiero w październiku 2000 roku, niemal pół roku po reformie - jeżeli jakakolwiek miałaby czarne tablice, mógł być to jedynie jakiś egzemplarz "spod lady".
Tak samo sytuacja wygląda w przypadku Opla Agili (znowu Opel?!), którego produkcję rozpoczęto co prawda już w lutym 2000 roku, ale sprzedaż ruszyła dopiero pod koniec maja, czyli o miesiąc za późno, aby załapać się na stare zasady.
Teoretycznie istnieją widoki na taką Alfę Romeo 156 w wersji Sportwagon, która według archiwalnej prasy w Polsce pojawiła się jakoś na przełomie maja i czerwca, natomiast na włoskim rynku kilka tygodni wcześniej. Szanse, że ktoś taki samochód sprowadził w tym czasie z Włoch, oceniam jednak na jakieś 0 proc.
Są różne ślady wskazujące, że niektóre wydziały komunikacji mogły rejestrować na czarne jeszcze po wejściu białych tablic
Są to jednak jedynie informacje w stylu, że ktoś usłyszał, jak ktoś mówił komuś, że czyjaś koleżanka ma koleżankę, której brat dowiedział się od żony, że jej kolega z pracy dostał czarne tablice już po reformie w maju 2000 roku, bo wydział komunikacji chciał najpierw pozbyć się zapasów starego żelaza.
Czy to prawda, czy też nie, ani nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam - po prostu przekazuję łańcuszek dalej. Zostawia to wszakże na swój sposób uchyloną furtkę na różne anomalie, które w teorii nie powinny się wydarzyć, a jednak się wydarzyły.
Powiecie, że to tylko stek bzdur i bezużytecznej wiedzy, ale ma to swój urok
Faktem jest, że zrozumieją to tylko miłośnicy tablic rejestracyjnych, do których co prawda sam osobiście się nie zaliczam, ale że teoretycznie wszyscy graciarze mówią tym samym językiem, to jestem w stanie wczuć się w ten wątek.
Wszystkie powyższe rozważania opierają się na archiwalnej prasie motoryzacyjnej i stanowią prawdopodobnie jedynie mały wycinek wszystkich możliwych opcji, ale to już niech każdy ewentualnie dorzuci coś od siebie. Lub ewentualnie skoryguje to, co jest.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.