To miał być kurs jak zawsze, ale tak się złożyło, że mój kierowca miał do roboty lepsze rzeczy niż skupienie się na prowadzeniu. Może pora na jakieś blokady na czas jazdy samochodem?

Coś dziwnego wstępuje w ludzi, którzy wsiadają za kierownicę aut. Ostatnio obserwuję coraz więcej kierowców, którzy zamiast skupiać się na jeździe, wolą gapić się w telefon komórkowy. Nie ma znaczenia marka czy wiek pojazdu, po prostu kierowcy zaczęli się odmóżdżać.
Niektórzy rozmawiają przez telefon, inni z namiętnością scrollują swoje social media. Kiedyś nawet na światłach widziałem jak kierowca w taksówce oglądał sobie TikToka, ale byłem w takim szoku, że nie zdążyłem tego nagrać. Pechowo dla mnie kilka miesięcy później sam stałem się naocznym świadkiem takiego procederu.
Jechałem z taksówkarzem, który przeglądał TikToka w czasie jazdy. Zmroziło mnie
Normalny dzień, zamawiam przejazd z aplikacji, żeby mnie dostarczył na pociąg, bo musiałem się pojawić w Warszawie, siedzę sobie z tyłu i przeglądam internet, ot dzień jak co dzień. Nagle moje uszy wyłapały nietypowe dźwięki, a że mam problem z przetwarzaniem słuchowym, to strasznie mnie to rozproszyło.
Zacząłem się rozglądać i zlokalizowałem źródło nowych dźwięków w kabinie. Kierowca miał po swojej lewej stronie przymocowany telefon, na którym przeglądał TikToka.

Widziałem jak jakaś dziewczyna pokazywała swój story time, obejrzałem ogłoszenie sprzedaży BMW X5 (zacne, ale poza granicą Polski), a następny TikTok pokazał się z jakimś gęstym tekstem, więc nie wytrzymałem i zwróciłem kierowcy uwagę, czy mógłby przestać oglądać film. Zareagował, przeprosił i zgasił ekran telefonu.
Byłem w szoku i sam przestałem scrollować internet, żeby zachować czujność. Rzadko kiedy odzywam się w taksówce, jeżeli chodzi o styl jazdy, zachowania czy coś takiego, chyba że kierowca odwala coś, co idzie poza skalę. Dojechałem bezpiecznie i wzięło mnie na przemyślenia.

Nie zgłosiłem kierowcy, bo po zwróceniu mu uwagi przeprosił i wyłączył ekran telefonu, więc dałem spokój. A ilu z was nie będzie w stanie się odezwać? Ilu będzie miało duszę na ramieniu podczas jazdy, a nie zwróci uwagi?
To nie jest problem tego jednego konkretnego taksówkarza, czy też jak twierdzą inni - kierowcy na aplikację. To problem systemowy, który musi zostać rozwiązany. I co najlepsze - to nie jest trudne.
Czas na blokadę korzystania z social mediów podczas jazdy samochodem
Jeżeli korzystacie z CarPlay albo Android Auto i będziecie w trakcie jazdy scrollować listę w Spotify, to system sam zablokuje wam to na kilkanaście sekund, żebyście się ogarnęli i skupili na jeździe. To samo można zrobić dzisiaj przy telefonach komórkowych.
Mają czujniki ruchu, GPS, lokalizację, żyroskopy itd. Telefon doskonale wie, kiedy jedziecie autem, więc czas najwyższy z tego skorzystać. Już teraz smartfony mogłyby się blokować w tryb samochodowy, który uniemożliwia korzystanie z niektórych aplikacji. Szkopuł w tym, że nikomu na tym nie zależy.
Social media żerują na waszej uwadze, gdyby ich właściciele mieli techniczną możliwość, to siłowo otwieraliby wam powieki, żebyście nadal scrollowali tablice, bo akurat obejrzycie reklamy, dacie się lepiej stargetować, a na końcu to techbrosi będą zadowoleni. Ich nie obchodzi, czy TikTok, Instagram, czy inny Facebook jest przewijany w trakcie jazdy.
Zauważyłem, że kierowca na aplikację korzystał z tego samego telefonu, na którym przyjmował kolejne kursy. Tu też jest pole do popisu, żeby twórcy aplikacji dla profesjonalistów blokowali inne aplikacje działające w tle, abyśmy nie mieli sytuacji, w której można zaakceptować kolejny kurs, zminimalizować aplikację i wrócić do oglądania social media.
To się musi skończyć, bo będą ofiary
Mój kierowca przeglądał aktywnie filmy na postojach na światłach, na drodze po prostu leciał mu film, na który co jakiś czas zerkał. Można powiedzieć, że to nie było najbardziej niebezpieczne użycie telefonu, ale przecież są inni, którzy będą to robić aktywnie w czasie jazdy.
Skutki można sobie łatwo wyobrazić - stłuczki, wypadki, ofiary. Znajomy miał przypadek w firmie, gdzie kierowca busa lubił sobie oglądać filmy w trakcie jazdy, nic sobie nie robił z ostrzeżeń. Skończyło się na rozbitym aucie firmowym, bez ofiar w ludziach, ale przecież nie musiało tak być.
Drugi znajomy - były kierowca tirów, mówił, że oglądanie filmów to standard w jego branży, bo co złego może się stać podczas jazdy na aktywnym tempomacie? No w sumie to nic, co najwyżej 40 ton kogoś zmiecie z planszy.
Mogę tu apelować do waszego rozsądku, mówić wam, że nie wypada, że odłóżcie telefony, zanim komuś zgasicie światło, ale jednocześnie wiem, że to głos wołającego na pustyni. Kto ma jakieś szare komórki, ten wie, że to nie wypada. Reszta jest już stracona.
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.