REKLAMA

Skoda Octavia za mniej niż 100 tys. zł. Znalazłem świat Cezarego Baryki

Wiedziałem, że nie na darmo jeździłem Skodą Octavią w jednej z najtańszych konfiguracji na rynku. Powiem wam, czego spodziewać się po wersji za mniej niż 100 tys. zł. Pojawią się takie ogłoszenia.

Skoda Octavia za mniej niż 100 tys. zł. Znalazłem świat Cezarego Baryki
REKLAMA

Na popularnym portalu ogłoszeniowym udało mi się znaleźć trzy nowe egzemplarze Skody Octavii w cenie poniżej 100 tys. zł. No może dwie, bo jedna ma dopisek, że zdjęcia mają charakter poglądowy, a specyfikację to oni wyślą. Może to taki nowy rodzaj ceny priv. Ta sztuka, o ile istnieje, ma kosztować lekko szokujące 98 920 zł.

Za to pozostałe dwa egzemplarze wyceniono na równiutkie 99 900 zł i pochodzą od tego samego sprzedawcy pana Stanisława z Łodzi. Nie jest to może konfiguracja marzeń, bo próżno tu szukać wymarzonego dwulitrowego diesla i literek RS, ale rodzi się naturalne pytanie: czy jest wystarczająca, żeby nie musieć, wiadomo co. Nie wiecie jednak? Żeby nie musieć marzyć o chińskiej konkurencji.

Jeździłem (prawie) najtańszą Skodą Octavią

Zazwyczaj parki prasowe wyposażone są w auta w topowych konfiguracjach. Ma to sens dwojaki. Jeden jest oczywisty, importerzy chcą zaprezentować auta z jak najlepszej strony. Wiadomo, że bazowa wersja nie będzie wyglądać jak oznaczona R-Line, Alpine czy inne Hakanotobrzuszikusi. Ale lepiej, żeby odbiorcy materiału prasowego w pamięci został ten ładniejszy obrazek.

Druga przyczyna jest bardziej prozaiczna. Nie da się przetestować elementów wyposażenia, jeśli nie ma ich na pokładzie. No to są i można się wypowiedzieć, czy grzanie kierownicy działa, a wentylacja foteli faktycznie chłodzi. Ciężka ta robota jest.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Z tychże prostych do wyjaśnienia przyczyn trudno jest napotkać test wersji najbardziej przystępnych cenowo. Szczęśliwie dla nas wszystkich jeździłem Octavią Edition 130 Essence. Może nie idealnie bazową wersją, ale miała to wszystko, co ma najtańsza Skoda Octavia, czyli silnik 1.5 o mocy 115 KM, połączony z 6-stopniową skrzynią biegów. Uprzedzę pytania, nie jest to najszybszy zestaw świata, co nie znaczy, że nie da się z nim żyć.

Co ma najtańsza Skoda Octavia?

Lista wyposażenia umieszczona przez sprzedawcę najtańszej Octavii jest dość długa. I wcale nie trzeba umieszczać na niej pozycji typu "przygotowanie pod instalację" radiową, żeby ją sztucznie wydłużać.

Nie jest to może lista miażdżąca wszystkie chińskie SUV-y. Nie znajdziemy tu skór z plastikowej świnki, grzania każdego możliwego siedziska, panoramicznego dachu, czy regulacji wysokości unoszenia klapy bagażnika. Znajdziemy tu świat Cezarego Baryki, solidne i sprawiedliwe społecznie podstawy. Każdy człowiek pracy poczuje się tu wystarczająco godnie.

Galeria: 6 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Sprzedający przedstawia wyposażenie Skody Octavii za 99 900 zł, ale żeby nie wymieniać radia i gniazda USB, to pomogę i skrócę tę listę:

  • Apple CarPlay i Android Auto,
  • dwustrefowa automatyczna klimatyzacja,
  • podgrzewany fotel kierowcy,
  • skórzana, wielofunkcyjna kierownica,
  • uruchamianie silnika bez kluczyków i Keyless Go,
  • kamera cofania i czujniki przód/tył,
  • kontrola zmiany pasa ruchu.

Jeśli porzucimy marzenia o skórze, a wśród zainteresowanych Octavią raczej wielu takich marzycieli nie ma, to w zasadzie brakuje tylko aktywnego tempomatu. Fakt, przydałby się. I większe felgi też.

Oprócz nich poprosiłbym jeszcze o więcej przycisków pod ekranem i żeby reprezentowały bardziej użyteczne funkcje. Tradycjonaliści mogą nie do końca czuć się z tą obsługą szczęśliwi.

Galeria: 6 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Jak jeździ Skoda Octavia 1.5 115 KM M6?

Rozmiar felg prowadzi nas do jakże interesującego pytania, jak jeździ Skoda Octavia z silnikiem 115 KM? Wolałbym 150-konnego diesla z DSG, ale w przypadku tej osłabionej benzyny, muszę rzec, że:

Przy tak długim aucie wolałbym większe koła, ale tylko czasami, przy wjeżdżaniu w koleiny. Nie zyskuje z nimi, jeśli już to traci, na komforcie.

Nie mogę napisać, by auto "jechało" tylko na 3. biegu, albo w jakimś zakresie obrotów, czy prędkości, wyjątkowo się męczyło. 115-konna wersja silnika 1.5 oznacza po prostu, że jest słabiej niż przy mocy 150 KM, tak całościowo, ale bez dramatu.

Auto przyspiesza do setki w 10,4 s. Nie jest to wynik pozwalający mieć nadzieję na podbijanie torów wyścigowych, ale też bez przesady. Poszukajcie sobie, jakie przyspieszenie miał Volkswagen Passat ze 105-konnym dieslem o pojemności 1,6 litra. Taka Octavia jest dużo szybsza.

Niskie zużycie paliwa

Nietrudno się domyślić, jakie są przyczyny istnienia 115-konnej wersji tego modelu. Jest to zdolność sprzedaży flotowej. Niska cena jest już uzyskana, to teraz przydałby się drugi parametr, czyli niskie zużycie paliwa.

Bez problemu da się niskie zużycie osiągnąć. Przy spokojnej jeździe możemy zejść poniżej 5 litrów, a na drodze ekspresowej też cieszyć się zbliżonymi wartościami. Pomoże w tym tryb odłączania 2 cylindrów, gdy nie są potrzebne.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Chińska konkurencja

Cenie z ogłoszenia towarzyszy dopisek, że rabat wynosi 16 100 zł. Może sprzedający odnosi się do innej wersji cennika. Najtańszej Skodzie Octavii w cenniku towarzyszy kwota 101 300 zł, więc obniżka od dealera nie jest szalona. Tak niskie kwoty na pewno mają związek z chińską konkurencją, mimo że ta nie ma bezpośrednich rywali dla tego modelu.

Chińczycy nie mają konkurencji dla Skody Octavii na naszym rynku. Mają liftbacki, ale na razie o niskim potencjale flotowym, praktycznie żadnym.

Nie są to też auta, które prowadzą się jak Skoda Octavia. To bardziej pojazdy, które prowadzą się na zasadzie kompromisu - umawiamy się, że wierzymy w istnienie układu kierowniczego i zawieszenia, bo jest tanio.

W porównywaniu się do Chińczyków bardziej chodzi o koncepcję, pomysł na użytkowanie samochodu. Ktoś chce auto, z którego po otwarciu drzwi na chodnik wysypuje się wyposażenie i jest go tyle, że nawet nie opłaca się go podnosić i wsadzać z powrotem, bo i tak wystarczy.

A ktoś inny stwierdza, że nie potrzebuje tego wszystkiego, woli znajomą konstrukcję i idzie po Octavię. Napotyka dwustrefową klimatyzację i klepie żonę w ramię: "Zobacz, wcale nie jest tak źle".

Oczywiście taka osoba nie istnieje, a jej miejsce tak naprawdę zajmuje menadżer floty, który nigdzie nie chodzi, tylko sprzedawca przychodzi do niego. Ale niech to nie przesłoni nam radości z tego, że da się w 2026 roku kupić Skodę Octavię w cenie poniżej 100 tys. zł i nie jest to auto tak gołe, że nawet zgorszyłoby ludzi w saunie.

PS Ale ten aktywny tempomat to jednak dorzućcie.

Grzegorz Karczmarz
Redaktor

Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.