REKLAMA

Wyjechał na ulicę starą Skodą. Ludzie byli w szoku

W polskich garażach kryje się jeszcze dużo ciekawostek, o których nikt nie wie albo wszyscy już zapomnieli. Kilka dni temu ktoś wyciągnął z ukrycia i przewietrzył pewną unikatową wersję Skody Favorit, od której ludziom wypadły szczęki.

Wyjechał na ulicę starą Skodą. Ludzie byli w szoku
REKLAMA

Na przejażdżkę wybrała się bowiem Skoda Favorit w wersji Top XX, a w ruchu uchwycił ją tzw. przypadkowy przechodzień, który wiedział doskonale, co właśnie zobaczył. Sprzęt jest typowym przedstawicielem aut szybszych z wyglądu niż z osiągów, ale robiących wrażenie na obserwatorach. Można powiedzieć, że to coś na wzór koncepcji hot hatch, tyle że z Bloku Wschodniego, co dodaje mu wyjątkowego smaku. Obrazu dopełniają czarne blaszki, wskazujące na to, że wóz znajduje się w Polsce od dawna i kupiony został w czasach, kiedy zwykłe Favoritki stanowiły budżetową alternatywę dla zachodnich samochodów.

fot. Konrad Grodzki

Sama Skoda Favorit raczej nie wzbudza zachwytu na widowni, gdyż jest to nic innego, jak poprawnie zaprojektowany tani samochód kompaktowy. Ani szybki, ani szczególnie ładny, ani z żadnej strony przełomowy. Dlatego gdyby nie wersja specjalna, prawdopodobnie niewielu odwróciłoby wzrok.

Model Top XX to jedna z dwóch specjalnych wersji przygotowanych na rynek belgijski

A dokładniej mówiąc, przygotowanych w 1991 roku w Belgii, ponieważ za projekt i wykonanie odpowiadał miejscowy importer Skody. Wersje specjalne były dwie: Top X i Top XX, różniące się pomiędzy sobą liczbą błyskotek i wodotrysków. Później, w 1992 roku, dodano jeszcze kolejny poziom, czyli Top XX Evolution. W większości przypadków, niedostępne domyślnie dla skromniejszej wersji dodatki można było zamówić w ramach opcji, ale bywało i tak, że niektóre były w ogóle niedostępne. Przykładowo, dla wersji X niedostępny był szyberdach czy specjalny body-kit, zarezerwowane wyłącznie dla wersji XX.

W co zaś można było uzbroić tę szczególną Skodę? Chociażby w aluminiowe 15-calowe felgi, pas przedni z poczwórnymi reflektorami, kubełkowe siedzenia, drewnianą kierownicę, elektroniczny zegarek czy kasetowe radio Clarion. W najbogatszej konfiguracji samochód mógł posiadać również elektryczne szyby, a nawet klimatyzację. Część wyposażenia dostępna była domyślnie we wszystkich wersjach, część tylko w jednej, a część za dopłatą w każdej.

Prospekt specjalnej wersji wydany na rynek lokalny.

Belgowie ogólnie lubili na różne sposoby upiększać samochody z Europy Wschodniej, swego czasu pakując wielkie diesle do sowieckich limuzyn pokroju Wołgi czy Moskwicza albo ucinając dach z Łady Samary i robiąc z niej kabriolet. W tej bajce był również i nasz Polonez, nieudolnie skrzywdzony silnikiem od motorówki.

Pod maską siedzi tradycyjny silnik o pojemności 1300 ccm

Chociaż w Internecie można przeczytać różne głupoty, oprócz pakietu stylistycznego Skoda nie przeszła żadnych mechanicznych modyfikacji. A już na pewno nie został im poddany silnik, którym był typowy dla Favoritki motor 1300 ccm - w tamtym momencie nowa konstrukcja, aczkolwiek wcale nie jakaś wybitnie nowoczesna.

Pomyłki wynikają zapewne z tego, że dużo osób myli pakiet Top XX z wersjami przeznaczonymi do ścigania, które rzeczywiście miały dużo więcej pary. Przykładowa rajdowa Skoda Favorit H miała silnik o mocy ponad 160 koni mechanicznych. Tyle że było to auto wyczynowe, a sam dłubnięty silnik pochodził z Volkswagena.

Prospekt w języku francuskim. Być może niewielka część egzemplarzy, wzorem Łady Samary Cabrio, trafiała też do innych państw.

Wracając jeszcze na moment do silnika belgijskiej Skody, z uwagi na tamtejsze regulacje dotyczące emisji spalin, standardowy gaźnik Jikov należało zastąpić elektronicznie sterowanym Pierburg. Razem z nim współpracował komputer sterujący, sonda lambda i katalizator. Efekt? Wóz był szybszy z wyglądu od typowej Favoritki, ale jeździł od niej gorzej - silnik był zdławiony, a sam obwieszony biżuterią samochód cięższy.

Historia tego pojazdu w Polsce jest zaskakująca

Po dokonaniu specjalistycznej analizy mikroskopem ustaliłem, że tablice rejestracyjne WIE 5619 zostały wydane w 1991 roku, czyli w roku prezentacji omówionych wersji specjalnych. Wychodzi więc na to, że Skoda została w kraju zarejestrowana jako nowy wóz. Czy tak rzeczywiście było? Tak, ale... nie.

Prawdą jest, że samochód został zakupiony jako nowy, wszak od 1991 roku Skody Favorit były oficjalnie dostępne w Polsce. Tyle, że nasz bohater wyjechał na drogę jako... zwykła Skoda Favorit. Ów garnitur wersji Top XX został po prostu zamontowany przez właściciela w późniejszych latach eksploatacji - nie jest to zatem oryginał, a easter egg. Z drugiej jednak strony, pakiet sam w sobie jest oryginalny, a nie wycinany z kartonu, więc wóz robi wrażenie tak czy inaczej.

Ciekawostką dla koneserów wiedzy bezużytecznej jest to, że owe blachy zostały wykonane z plastiku, a nie z aluminium. Trwałość takich tablic pozostawiała wiele do życzenia, tym większy zatem szacunek i ukłony, że dotrwały w zdrowiu i szczęściu do 2026 roku. Podobnie jak i cały samochód.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.