REKLAMA

Oto nowa Skoda Fabia za 65 000 zł. Tyle, że ma prawie 30 lat

Nowa Skoda Fabia za 65 tysięcy zł brzmi jak doskonała okazja. Jest w tej ofercie jednak mały haczyk: to samochód z 2000 roku.

Oto nowa Skoda Fabia za 65 000 zł. Tyle, że ma prawie 30 lat
REKLAMA

O co tu chodzi? Na sprzedaż wypłynęła Skoda Fabia pierwszej generacji z niemal zerowym przebiegiem, jeszcze "nie rozpakowana" z folii. Auto jest zatem przedstawicielem grupy tzw. nowych-starych samochodów, które chociaż mają już kilka krzyżyków w metryce, to nie były nigdy używane, w związku z czym wyglądają jak dopiero wyjęte z pudełka.

REKLAMA
Zrzut ekranu strony z ogłoszeniem.

Ta Skoda Fabia ma zaledwie 13 km przebiegu

Zatem określenie "nowy samochód" jest jak najbardziej zasadne. Przebieg to nie 13 tysięcy, nawet nie 1300 albo 130, a dokładnie 13 km. Słownie: trzynaście. To mniejszy przebieg niż moja codzienna droga z domu do pracy.

Zrzut ekranu strony z ogłoszeniem.

Jak do tego doszło? Nie wiadomo, ponieważ opis auta w ogłoszeniu sprzedaży jest bardzo oszczędny. Przypomina to wszakże znane swego czasu historie z nowymi-starymi Maluchami, które po kilkudziesięciu latach odnajdywały się w garażach z niemal zerowymi przebiegami.

REKLAMA

Nie wiadomo, jaka to wersja, ale jest całkowitym golasem

Niestety, z treści ogłoszenia również nie wynikają takie kwestie, jak np. wersja silnikowa i rynek pochodzenia. Niemniej, na zdjęciach widać wyraźnie, że poziom wyposażenia egzemplarza jest absolutnie podstawowy - w drzwiach straszą korbki do otwierania szyb, a na konsoli nie ma nawet radioodbiornika.

Zrzut ekranu strony z ogłoszeniem.

Wiadomo natomiast, że auto pochodzi z 2000 roku, czyli jest to jeden z pierwszych roczników Fabii w ogóle - samochód w 1999 roku zastąpił model Felicia. Sam rocznik 2000 jest teoretycznie najstarszym możliwym, jeśli wóz jest z polskiej sieci dystrybucji. Zasadniczo, jeżeli starsze sztuki, to tylko z Czech.

REKLAMA

Nie wiadomo też za bardzo, co z takim samochodem właściwie zrobić

Pomijając, mimo wszystko, kosmiczną cenę tej Fabii, trudno jest takie auto właściwie zagospodarować. Kupić jako klasyka? Ale że Skodę Fabię z 2000 roku? I to jeszcze w takiej wersji? Ok, niby to już prawie 27 lat, no ale jednak nie. Jeszcze nie.

Zrzut ekranu strony z ogłoszeniem.

Kupić jako inwestycję? Tak, ale tylko wtedy, kiedy cena byłaby ze trzy razy niższa. W tym przypadku można co najwyżej po prostu nie stracić - to nie jest jakaś rzadka i poszukiwana wersja, tylko jednak zwykła Fabia, w dodatku zupełnie goła.

REKLAMA

Wychodzi na to, że taka Fabia nie ma żadnego logicznego zastosowania

Kupić do jazdy? Jeżeli ktoś ma taki fetysz, aby zasmakować jazdy niemal 30-letnim autem, którego stopień zużycia jest zerowy, ma to sens jak najbardziej. Tyle, że wartość wozu natychmiast spadnie - wszak zniknie jego największa, a w zasadzie jedyna poważna zaleta.

Zrzut ekranu strony z ogłoszeniem.

Zostaje jeszcze opcja posiadania takiego samochodu i czerpania satysfakcji z samego faktu. Tyle, że jaki jest sens wydawania takich pieniędzy na zwykłą Skodę Fabię, skoro egzemplarz nie ma ani potencjału inwestycyjnego, ani nie można nim jeździć, ani właściwie zrobić nic sensownego?

REKLAMA

Drobny niepokój wzbudza natomiast brak tablic rejestracyjnych - jeżeli Skoda nie była wcześniej zarejestrowana, a nie ma na pokładzie np. systemu ABS, to z pierwszą rejestracją w 2026 roku mogą być ciężary.

Niech każdy zrobi, co uważa za stosowne

A w ramach ciekawostki dodam na końcu, że najtańsza Skoda Fabia aktualnej generacji kosztuje według polskiego cennika 66 700 zł, a zatem o niespełna półtora tysiąca więcej, niż owa nowa-stara Fabia z 2000 roku.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.

REKLAMA
REKLAMA