Ta Skoda przez lata była wrostem. Żółte tablice jej nie uratowały
Jako człowiek urodzony i wychowany w latach dziewięćdziesiątych, załapałem się jeszcze na schyłkowy czas starych gratów porzuconych na parkingach. Co jakiś czas moi starsi koledzy nieświadomie przypominają mi co ciekawsze egzemplarze.

Tym razem padło na Skodę 1000MB, która pewnego dnia zaparkowała nieopodal mojego bloku, po czym już tam pozostała i nigdy nie odjechała - przynajmniej nie w takim rozumieniu, że ktoś do niej wsiadł i pojechał np. do pracy, do znajomych w odwiedziny czy też na zlot klasyków. Pewnego dnia po prostu sobie zniknęła, tak samo nagle, jak kiedyś w tym miejscu się pojawiła.
Skoda pojawiła się w tym miejscu w pierwszej dekadzie lat 2000. i została tam na kilka lat
Niestety, nie patrzyłem wtedy jeszcze na graty i wrosty z taką atencją, jaką robię to dzisiaj, dlatego nie mam ani własnej dokumentacji fotograficznej tego wozu, ani też nie pamiętam szczegółów dotyczących jego obecności tamże. Z tego, co kojarzę, Skoda zaparkowała w tamtej lokalizacji jakoś około 2006 roku, ale mogło być nieco później albo nieco wcześniej - nie pamiętam i już, dajcie mi spokój.
Bardzo blisko, bo dosłownie kilkaset metrów dalej parkował i wciąż parkuje słynny wśród warszawskich graciarzy Fiat 1100, o którym kiedyś pisałem TUTAJ. Z tego, co pamiętam, Skoda pojawiła się na swoim miejscu nieco wcześniej od Fiata, co mogłoby pośrednio potwierdzać moje założenia odnośnie daty.
Samochód początkowo prezentował się bardzo ładnie, później znacznie podupadł
Podobnie do wspomnianego Fiata, Skoda 1000MB wyglądała na zadbaną i raczej trudno było wywnioskować, że zalegnie tam na tak długo. Być może to już jest wytwór mojej wyobraźni, ale mam w głowie scenę kogoś wysiadającego z tego auta, tak jakby nim przed chwilą przyjechał i tam zaparkował.
Tak czy inaczej, z początku Skoda wyglądała zupełnie elegancko i chociaż nie była wypacykowana na wysoki błysk, to stan ogólny określiłbym jako nienaganny.
Niestety, mijały tygodnie, później miesiące, aż w końcu lata, a wóz nadal stał w tym samym miejscu, podupadając mocno na prezencji. Na zdjęciach mojego kolegi mamy już rok 2009, kiedy to Skoda od dłuższego czasu pełniła rolę nieruchomości, co zresztą dobrze widać po wyrastającej dookoła roślinności.
Samochód, na szczęście, nigdy nie padł ofiarą daleko posuniętego wandalizmu, lecz kojarzę, że pewnego dnia zaobserwowałem znacznie wgnieciony dach, tak jakby ktoś się po nim przespacerował.
Nie pamiętam również, kiedy zniknął z tego miejsca, ale ze zdjęć satelitarnych można wywnioskować, że mógł być to 2011 rok
Na ujęciach z 2010 roku samochód stoi jeszcze na swojej pozycji, natomiast rok później miejsce po nim jest już puste. Podobnie nie ma go na zdjęciach z 2005 roku, aczkolwiek kilkanaście metrów dalej widać sylwetkę podobną do tytułowej Skody 1000MB - być może to ten sam samochód, tylko później został przeparkowany, zanim spędził tam na kilka następnych lat.
To było pierwsze "zabytkowe" auto, które widziałem zaniedbane i porzucone
Mój kolega w treści posta przypomniał mi również pewną kwestię, przez którą pamiętam ten wóz tak dobrze - wszak kilkuletni postój zwykłej na tamten moment Skody 1000MB nie robił na nikim wrażenia. Takich aut walało się po parkingach jeszcze całkiem sporo, a na modele 100 czy 105/120 to już w ogóle nikt nie zwracał żadnej uwagi.
Chodzi o temat żółtych tablic rejestracyjnych, które niby obowiązywały już od kilku lat, ale nie były jeszcze tak powszechnym widokiem na drogach, jak ma to miejsce obecnie. Kiedy widziałem wtedy samochód "na żółtych", był to przeważnie zabytek odstrzelony tak, że mucha nie siada. Żółte tablice kojarzyły mi się wtedy z pewną deklaracją, że auto jest zaopiekowane i wygląda jak z fabryki, a nie jak ze złomowiska.
Widok Skody, która stała porzucona i zarastała krzakami, był dla mnie wtedy czymś nieco zaskakującym. No bo jak to tak? Zabytkowy samochód na żółtych tablicach i takie krzywe akcje? Coś tu się nie zgadzało.
Później zrozumiałem, że takie tablice rejestracyjne niekoniecznie muszą oznaczać perfekcyjny stan utrzymania, ale wtedy jeszcze ciężko mi było w to uwierzyć. Owa Skoda 1000MB to był chyba pierwszy taki zaobserwowany w moim życiu samochód - który oficjalnie jest zabytkiem, ale zarazem stoi porzucony na parkingu.
Kojarzę z dzieciństwa i lat nastoletnich dużo takich charakterystycznych wrostów
W pewnym sensie nadal się tak dzieje, że w każdym polskim mieście stoi od lat jakieś charakterystyczne porzucone auto, ale kiedyś nie dość, że było ich znacznie więcej, to i były one znacznie ciekawsze. Czasy się wszakże zmieniają.
Fajnie jednak, kiedy ktoś co jakiś czas wstawia takie przypominające posty, gdzie i co kiedyś przez lata wrastało.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.