Ten samochód miał zmienić wizerunek amerykańskiej motoryzacji. Coś nie pykło
Pamiętacie taką markę samochodów jak Saturn? Pewnie nie, bo ta od kilkunastu lat już nie istnieje, a pod koniec swojego istnienia stała się tak nijaka, że trudno było ją zauważyć. Teraz przypomina o sobie tym wspaniałym autem na sprzedaż.

Kapsułę czasu otwieramy za sprawą wystawionego na portalu ogłoszeniowym Saturna SC z 1992 roku. Samochód pochodzi z czasów, kiedy marka Saturn była "jakaś", a model SC był przy tym jednym z pierwszych aut z tym emblematem wprowadzonych na rynek.
Niestety, chociaż powstaniu marki i pierwszym jej produktom towarzyszył powiew świeżego powietrza, w 2010 roku odeszła w oparach korporacyjnej stęchlizny.
Oto wspomniany Saturn SC na sprzedaż - cudowny, prawda?

Saturn miał być inny od wszystkich braci i sióstr w rodzinie
Marka została powołana do życia w 1985 roku, jako kolejna z wielu zrzeszonych w strukturach General Motors. Saturn miał być jednak inny i to właściwie w każdym tego sformułowania znaczeniu. Celem było odciągnięcie amerykańskiego klienta od coraz popularniejszych japońskich kompaktów. W związku z tym zaplanowano stworzenie czegoś od podstaw, odcinając się od dotychczas istniejącej amerykańskiej motoryzacji.
Saturn miał być tak samodzielny, jak tylko było to możliwe. Zakładano zupełnie niezależną fabrykę, sieć salonów sprzedaży, a także rozwiązania techniczne, które miały być całkowicie unikalne.
Rewolucyjny na amerykańskiej ziemi miał być także sam system sprzedaży, gdzie w każdym salonie cena samochodu byłaby sztywno ustalona z góry. Celem było uniknięcie krępujących negocjacji ceny ze sprzedawcą, a także sztucznego ich zawyżania przez różne placówki sprzedażowe - towar po prostu brało się z półki i płaciło w kasie, jak w zwykłym sklepie. Taki nowatorski wówczas model sprzedaży nazwano "no-haggle sales technique".
Zaprezentowany na rok modelowy 1991 Saturn serii S nie miał żadnych części wspólnych z innymi autami koncernu General Motors
A zatem słowo ciałem się stało - Saturn serii S był stworzony od fundamentów, gdzie wszystkie rozwiązania techniczne były unikatowe dla tego konkretnego samochodu, bez współdzielenia z innymi autami tego samego koncernu. Inne było podwozie, inny był silnik, inna była nawet płyta podłogowa.
Być może wymagało to większych kosztów operacyjnych, ale w założeniach miało się zwrócić z nawiązką w słupkach sprzedaży.
Saturn wykorzystywał ponadto stalową ramę przestrzenną, do której przymocowano panele nadwozia z tworzywa sztucznego. Miało to chronić auta przed parkingowymi uszkodzeniami, a przy okazji zabezpieczało karoserię przed korozją - przypomnijmy, będącej wyjątkowo słabą stroną samochodów japońskich, z którymi Saturn miał konkurować.
Saturn SC to jeden z dwóch początkowo oferowanych modeli, z jednym z dwóch silników
Jednocześnie do wyboru był też model SL, czyli po prostu czterodrzwiowy sedan. Obie, jak na ówczesne realia, stylizowane były bardzo odważnie, a wersja SC wyposażona była ponadto w ekstrawaganckie otwierane reflektory. W 1993 roku gamę uzupełniono o model SW, czyli wersję kombi.
Do wszystkich, acz nie od razu, oferowano jeden z dwóch silników, przy czym oba bazowały na tym samym, 1,9-litrowym bloku. Różnica polegała na konstrukcji głowicy, ponieważ część silników powstawała w konstrukcji SOHC, a część DOHC.
Sprzedawany Saturn posiada 120-konny silnik DOHC, ponieważ tylko taki był dostępny dla modelu SC w roku 1992. Oczywiście, cała konstrukcja jednostki napędowej jest typowa tylko dla Saturna - nie była wykorzystywana w żadnym innym aucie koncernu GM.
Sprzedaż początkowo wyglądała obiecująco
Z uwagi na swój bardzo indywidualny charakter, Saturn na początku sprzedawał się bardzo przyzwoicie, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Już w 1993 roku wyprodukowano półmilionowy egzemplarz Saturna, a dwa lata później milionowy. Marka przyciągała ludzi swoją wyjątkowością, budując tym sposobem pewnego rodzaju więź z klientem.
Doskonałym świadectwem "inności" Saturna było to, że to właśnie salony sprzedaży tej marki odpowiadały za dystrybucję niezwykłego pojazdu GM EV1. Jego historia to jednak materiał na zupełnie inną opowieść.
Saturn musiał zejść na ziemię, bo wyszło aż za dobrze
Coś, co początkowo było siłą nowej marki GM, okazało się na dłuższą metę strzałem do własnej bramki, ponieważ samochody Saturna odbierały klientów również innym markom koncernu. "Góra" uznała, że tak być nie będzie i, począwszy od przełomu lat 90. i 2000., wszystkie nowe modele marki Saturn miały być już mniej samodzielne, a znacznie bardziej bazować na współdzieleniu komponentów wewnątrz General Motors.
Tym sposobem, zaprezentowany właśnie w tym czasie nowy model serii L opierał się na Oplu Vectra B. Każdy inny Saturn, wliczając w to także planowanego od dawna SUV-a Vue, bazował na innych platformach koncernu GM.
Unikatowość Saturna trafił zatem szlag, sprzedaż drastycznie spadła, a marka zniknęła definitywnie z rynku w 2010 roku. Na ostatniej prostej swojego istnienia sprzedawała po prostu przeznaczkowane Ople - straszny upadek.
Sprzedawany Saturn SC ma najwięcej Saturna w Saturnie
Wracając jednak do naszego bohatera, jest to dokładnie model coupe pierwszej generacji, produkowanej do 1996 roku. W ramach dygresji wspomnę, że serię S produkowano w trzech generacjach, łącznie do 2002 roku. To był ostatni i tak naprawdę jedyny PRAWDZIWY Saturn, czyli realizujący w całości wizję jego twórców.

Auto, o czym już wspomniałem, pod maską ma 1,9-litrowy silnik DOHC, typowy dla pierwszych Saturnów SC. Posiada też automatyczną skrzynię biegów, która wszakże nie była standardem. Oprócz tego nieco typowo amerykańskiego wyposażenia, czyli klimatyzacja, elektryczne szyby i takie tam różne.
Och.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.