Ten kluczyk mógł być przepustką do szczęścia. Historia słynnej loterii

Pamiętacie pierwsze Renault Twingo? Coś tam może kojarzycie, ale jesteście już starzy i na pewno nie pamiętacie akcji "Klucz do szczęścia", poprzez którą można było wylosować taki samochód.

Ten kluczyk mógł być przepustką do szczęścia. Historia słynnej loterii

Co to była za akcja? W 1995 roku, w ramach Dni Otwartych Drzwi, salony sprzedaży Renault w połączeniu z Radiem Zet zorganizowały loterię, której główną nagrodą był właśnie wspomniany samochód - Renault Twingo. Poprzez m.in. różne czasopisma dystrybuowano kluczyki do samochodów, z których kilka miało pasować do prawdziwego egzemplarza Twingo.

fot. Paweł Starewicz

Samą loterię kojarzę dosyć mgliście, a ostatnio przypomniał mi o niej mój kolega, który wszedł w posiadanie oryginalnej broszury reklamowej Renault Twingo, wydanej właśnie z okazji owych Dni Otwartych. Co ważne, przedmiot jest w wersji kompletnej, czyli wraz ze wspomnianym kluczykiem w zestawie.

Ludzie otrzymywali klucze do Renault Twingo, które miały pasować do jednego z samochodów w salonach sprzedaży

Nie mam pewności, w jaki dokładnie sposób kluczyk był przekazywany, ale według broszury kanały były trzy: prasa, salony sprzedaży i Radio Zet - ostatnie zapewne w ramach audycji z konkursami. Tak czy inaczej, pasujące klucze były dwa, a samochody do wygrania ogółem cztery - dwa pozostałe mogły trafić do szczęśliwców drogą losowania.

fot. Paweł Starewicz

Renault Twingo było oczywiście główną wygraną, ale w loterii były również nagrody pocieszenia w postaci jednego z pięciu telewizorów Thomson czy też dwuosobowej wycieczki zorganizowanej przez przewoźnika Air France. Z broszury wynika, że pomniejszych nagród było o wiele więcej, ale wszyscy i tak najbardziej ostrzyli sobie zęby na małe Renault.

Kluczyki rozdawano przez kilka miesięcy, a kulminacyjny moment akcji przypadł na weekend 3-5 marca 1995 roku

Wtedy ludzie szturmowali salony sprzedaży Renault z nadzieją, że to właśnie ich kluczyk będzie pasował do stojącego wewnątrz modelu Twingo. Jak to zazwyczaj jest na tego typu imprezach, lipnych kluczyków było zdecydowanie więcej, dlatego większość interesantów wychodziła rozczarowana.

Podstawione samochody miały na czas trwania loterii wymienione stacyjki - tak, aby do każdego z egzemplarzy pasował jeden z wylosowanych kluczyków.

Z tego, co kojarzę z dzieciństwa oraz z tego, czego dowiedziałem się ze szczątkowych informacji poświęconych Dniom Otwartych Drzwi, przed placówkami Renault ustawiały się prawdziwe tłumy zainteresowanych. Podobno podczas tych trzech dni przez salony francuskiej marki przewinęło się ponad półtora miliona ludzi.

Renault Twingo do wygrania w loterii to specjalnie przygotowana wersji Zet

Oprócz naklejek Zet na przednich błotnikach, ciężko jest mi powiedzieć, czy z wyglądu ta wersja Twingo różniła się czymś od standardowej. Broszura twierdzi, że unikalny jest kolor lakieru, niemniej jestem niemal pewien, że widziałem niebieskie Renault Twingo w znacznie większych ilościach. Ponadto, Twingo Zet wyposażone były w unikalny wzór tapicerki, elektryczne szyby i lusterka oraz radioodtwarzacz Philips.

fot. Paweł Starewicz

A co innego można było wtedy kupić oprócz Twingo? Ze "starej gwardii" pozostał jeszcze model 19, który w niedalekiej przyszłości miało zastąpić Renault Megane, natomiast oferta marki na przestrzeni ostatnich kilku lat uległa mocnemu przewietrzeniu. Oprócz Twingo, do portfolio Renault trafiły takie modele, jak Clio, Laguna czy Safrane, z czego właściwie tylko ten ostatni nie odcisnął na rynku wyraźnego śladu.

fot. Paweł Starewicz

Natomiast najmniejsze Twingo, chociaż nie podskoczyło tak wysoko, jak pierwsze Clio, to zrobiło w historii motoryzacji znacznie większe show.

Aha... kluczyk z zestawu, jak coś, nie pasuje do żadnego samochodu.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.