REKLAMA

Polskie autokary potrzebują zmian. System będzie się bronił

Po wypadku polskiego autokaru na Węgrzech wypadałoby dokonać zmian w przepisach. Większość poruszanych wątków na temat tego, co w tej branży nie działo prawidłowo, na pewno przepadnie, ale nie traćmy nadziei.

Polskie autokary potrzebują zmian. System będzie się bronił

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech, w którym zginęło 12 osób, zrodził wiele pytań. Nie o sam przebieg wypadku, lecz o to, co powinniśmy zmienić. Nie jest to pierwszy tak głośny wypadek na tej trasie z udziałem autokaru z Polski. Dlatego pojawiają się wątpliwości, czy system jest dobrze skonstruowany. Wśród głównych wątków pojawiają się:

  • zmęczenie kierowcy jako rezultat wadliwego systemu, który mimo istnienia tachografów wciąż pozwala na kombinowanie
  • wiek autokaru
  • działanie systemów bezpieczeństwa w pojeździe
  • jazda nocą
  • ignorowanie przez pasażerów obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa.

Na razie trwa akcja sprowadzania osób poszkodowanych do Polski. Gdy tylko zakończą się czynności organizacyjne, powinny nasilić się pytania o to, co zmienić w obowiązującym systemie. Większość poruszanych kwestii ma marne szanse na poprawę sytuacji. Choć da się tu znaleźć sprawy, które można wdrożyć przy odrobinie chęci.

System rejestrowania czasu pracy

Od momentu wypadku wciąż pojawiają się informacje na temat luk w systemie zatrudniania kierowców autokarów. Głosy te oczywiście płyną z samego środowiska przewozowego. Mimo że istnieje obowiązek używania tachografów (rejestrują także czas jazdy) i są one używane, wciąż istnieje duże pole do popisu w obchodzeniu przepisów..

Umowy o pracę mają być w tej branży rzadkością. Kierowcy często brani są „z łapanki”, trochę na zasadzie: „trzeba przewieźć paczkę”, tyle że tą paczką jest grupa kilkudziesięciu osób. Z tego, co wiem, kierowca autokaru można nieźle zarobić, ale nie jest to lekka praca.

Wypoczynek kierowców bywa pozorowany, bo co to za wypoczynek, gdy czeka się na grupę przez cały dzień na nagrzanym parkingu? I jaki sens ma rejestrowanie czasu jazdy kierowcy, jeśli na miejsce zmiany mógł on jechać wiele godzin swoim samochodem osobowym, w którym czasu jazdy się nie rejestruje? Podróż innym autem, bez tachografu, nie sprawia, że kierowca przestaje być zmęczony.

Ewentualne zmiany w tym zakresie na pewno budziłyby opór branży, bo utrudniłyby jej funkcjonowanie, choć to właśnie tu istnieje ogromne pole do poprawy. Do tej puli trudnych zmian możemy dorzucić również problem jazdy nocnej, której zawsze, niezależnie od stanu fizycznego kierowcy, będzie towarzyszyć większe ryzyko. Ograniczenie jazdy nocą oznaczałoby realne zmniejszenie dochodów, bo zmniejszyłaby się liczba godzin, w których autokar na siebie zarabia, a autokar to nie są tanie rzeczy. Ograniczenie możliwości zarabiania to problem.

Stary to nie jest pojęcie ze słownika tej branży

Wiekowi bywają kierowcy, jeżdżący również na emeryturze i raczej nienarzekający na brak ofert. Wiekowe są też autokary, a ich przebiegi mogą być szokujące dla kierowców samochodów osobowych. W rzeczywistości życzylibyśmy sobie, by nasze prywatne auta były w takiej kondycji, w jakiej bywają autokary, które obowiązkowe badania techniczne przechodzą co pół roku.

Pojazd, który uległ wypadkowi, miał przebieg 900 tys. km. Nie wynika z tego, że był niesprawny technicznie, ani że wiek przyczynił się do wypadku, choć może mieć pewne znaczenie, ale o tym za chwilę. Nie jest to niespotykany przebieg w tej branży. Po prostu te pojazdy służą długo.

Ale. Od razu podniosły się głosy, że w innych krajach autokary nie pozostają w służbie tak długo. Niestety autokary są drogie, a ich eksploatacja również nie jest tania. Próbowaliście kiedyś zamówić opony do autokaru, a najlepiej do kilku autokarów? To nie są tanie rzeczy. To koszt, który trzeba planować z dużym wyprzedzeniem.

Próba wymuszenia na branży przesiadki na nowsze pojazdy czy też skrócenia okresu użytkowania obecnych musiałaby oznaczać wieloletni proces. Wszelkie nerwowe ruchy przy tym poziomie kosztów – autokar za 1 mln zł nie jest niczym wyjątkowym – mogłyby stanowić potężny cios dla tego sposobu zarobkowania. Niezadowoleni byliby zapewne nie tylko przewoźnicy, lecz także pasażerowie, na których ostatecznie zostałby przerzucony koszt odświeżania taboru.

Wprawdzie stan techniczny pojazdu nie jest tu wymieniany jako przyczyna wypadku, ale wiek pojazdu ma znaczenie ze względu na zastosowane technologie.

Systemy wspierające kierowcę

Obecnie nawet nowe samochody osobowe mają systemy bezpieczeństwa i systemy wspierające kierowcę na takim poziomie, że mogą znacznie ograniczyć ryzyko opuszczenia drogi i wypadku w różnych niekorzystnych scenariuszach drogowych. Autokary nie są tu wyjątkiem.

Nowy autokar może być wyposażony w systemy, które ograniczają ryzyko opuszczenia pasa ruchu, ostrzegają przed przeszkodami czy monitorują uwagę kierowcy. Nie gwarantują uniknięcia trudnych sytuacji – szczególnie gdy kierowca nie lubi takich wspomagaczy i je wyłącza – ale znacznie ograniczają ryzyko.

Z czasem to się zmieni i systemy będą coraz powszechniejsze, bo flota autokarów odświeża się w naturalny sposób. Tylko że potrwa to wiele lat, bo – patrz wyżej – 900 tys. km nie jest niespotykanym przebiegiem w przypadku tego typu pojazdów.

Nie zmusimy kierowców do używania systemów wspierających, jeśli autokar ich nie ma, a w większości przypadków nie da się ich doinstalować. Do jednego można jednak zmusić kierowcę i pasażerów.

Zapinanie pasów bezpieczeństwa

Dla wielu osób podróżujących autokarami może to być lekki szok, ale mają one obowiązek korzystać z pasów bezpieczeństwa, jeśli pojazd jest w nie wyposażony. A zazwyczaj jest, bo każdy autokar zarejestrowany później niż jesienią 2007 r. musi je mieć. Niezapinanie pasów w autokarze jest tak popularne, że prawie nikt nie wie, iż ma nie tylko taką możliwość, lecz także obowiązek.

Mandat za niezapięty pas bezpieczeństwa wynosi 100 zł dla pasażera. Kierowca może wtedy otrzymać mandat w wysokości 100 zł, ale także 5 punktów karnych. Gdy niezapiętych pasażerów jest więcej, dostanie 8 punktów karnych. Trzeba mu jednak jeszcze udowodnić, że nie dopilnował tej kwestii, bo nie działa to automatycznie. Przepisy istnieją, a kara w postaci punktów karnych jest nawet dotkliwa, ale i tak można tu wprowadzić zmiany.

Wzrost kar pieniężnych dla kierowcy i pasażerów można wprowadzić łatwo, najłatwiej ze wszystkich tych zmian. Można też wprowadzić obligatoryjną karę dla kierowcy, bez zastanawiania się, czy prosił pasażerów o zapięcie pasów. Nie byłoby to oczywiście rozwiązanie ostateczne. Mandat, którego prawie nie da się dostać, nie jest groźny.

Jest jeden podstawowy problem, czyli egzekwowanie przepisów. Kiedy ostatnio zatrzymał was policjant do kontroli drogowej? A kiedy widzieliście zatrzymany autokar? Ryzyko otrzymania mandatu za niezapięty pas w autokarze jest minimalne, nie tylko ze względu na niezbyt częste kontrole. Trudno jest to sprawdzić.

Nadszedł czas na systemowe zmiany, tylko że system będzie się bronił. Bronić będę się nawet pasażerowie przed zapinaniem pasów.

Grzegorz Karczmarz
Redaktor

Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.

Tagi: