REKLAMA

Oto Audi RS 6 z niebieskimi światłami. Kierowca chyba miał marzenie

Podobno do policji biorą każdego, kto tylko przyjdzie na testy, ale najwidoczniej kierującego tym Audi RS 6 odrzucono na dzień dobry. Przez to w jego duszy powstała trauma, którą musi leczyć używaniem niebieskich światełek w grillu. Mam nadzieję, że prędko odwiedzą go prawdziwi policjanci i pokażą mu jak wygląda świat za krat.

Oto Audi RS 6 z niebieskimi światłami. Kierowca chyba miał marzenie

Policja cierpi na braki kadrowe, podobno niezwykle łatwo się tam dostać, ale niektórzy zamiast zostać prawdziwym funkcjonariuszem, wybierają podszywanie się pod niego. Jedni kupują fejkowe legitymacje policyjne, inni zakładają mundury, a jeszcze inni montują w swoich samochodach światła udające policyjne. Wszystkich łączy to samo - ubytki szarych komórek

Audi RS 6 z ciśnieniem i niebieskimi światłami w grillu. Problemy krzyczą z daleka

Zobaczcie na post pewnego użytkownika, który na swoje drodze spotkał niebieskie Audi RS 6 generacji C7, które mrugało do niego niebieskimi światłami w grillu.

To wyższy level wtajemniczenia - zwykły użytkownik pogania światłami, a osobnik z kompleksami włącza LED-y. Przez chwilę pojawiły się sugestie, że ten samochód to policyjne auto w cywilnym malowaniu, ale to nieprawda. To auto to żadne radiowóz w przebraniu. Co więcej - okazało się, że w internecie nie da się być anonimowym, a rzeczony pojazd jest wystawiony na sprzedaż. I co tam widać?

Pand Adrian sprzedaje swoje Audi RS 6 z 2016 r. z przebiegiem 151 tys. km za 230 tys. zł. W tajemnicy powiem, że nie jest to atrakcyjna cena za auto z takimi przebiegiem, ale to nie to jest przedmiotem tego wpisu. Widzicie sami, że gość nie czuje wstydu, tylko jeździ z autem, za które diagnosta powinien mu zabrać dowód rejestracyjny, a policja to już na pewno. Dlaczego? Zobaczcie na art. 96a ustawy Kodeks wykroczeń. Co tam czytamy?

§ 1. Kto, nie będąc do tego uprawnionym, posiada w pojeździe urządzenia stanowiące obowiązkowe wyposażenie pojazdu uprzywilejowanego w ruchu, wysyłające sygnały świetlne w postaci niebieskich lub czerwonych świateł błyskowych albo sygnał dźwiękowy o zmiennym tonie, a także elementy oznakowania w postaci napisów, podlega karze grzywny.
§ 2. Kto, nie będąc do tego uprawnionym, używa w pojeździe sygnałów świetlnych w postaci niebieskich lub czerwonych świateł błyskowych albo sygnału dźwiękowego o zmiennym tonie,
podlega karze aresztu do 14 dni albo grzywny.
§ 3. Urządzenia lub elementy oznakowania, o których mowa w § 1 i 2, podlegają przepadkowi, choćby nie stanowiły własności sprawcy.

Już samo posiadanie takich świateł jest zagrożone karą grzywny oraz przepadkowi tych urządzeń. Internet namierzył właściciela, ustalił jego dane, znalazł pełną historię pojazdu, numer telefonu, ogłoszenia o pracę, które zamieszczał właściciel. Co w tym czasie robi policja? Nie wiem, ale mam nadzieję, że koguty już się grzeją.

Czemu mnie to denerwuje?

To wykorzystywanie zaufania innych kierowców do niebieskich świateł i tego, co oznaczają. Nieświadomi ustępują miejsca, najczęściej ze strachu, bo boją się, że to prawdziwa policja. Dlatego takich ludzi należy bezwzględnie karać i nie pobłażać, bo jak się im pozwoli, to zamienią ten kraj w bantustan.

Zdjęcie główne: Adrian, pobrane z ogłoszenia na Otomoto zgodnie z prawem dozwolonego cytatu.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.