REKLAMA

Kiedyś to był bardzo nowoczesny obiekt. Dzisiaj zdobi czyjeś podwórko

Stare stacje paliw były jakieś - napisałem o tym już tyle tekstów, że mógłbym z nich złożyć album, który zupełnie nikogo nie zainteresuje. Zdarzają się jednak przypadki szczególne, kiedy pozostałości starych obiektów znajdują się… u kogoś na podwórku.

Kiedyś to był bardzo nowoczesny obiekt. Dzisiaj zdobi czyjeś podwórko

To jedna z tych sytuacji, kiedy człowiek jedzie sobie beztrosko, patrzy w lewo, patrzy w prawo, patrzy dalej przed siebie… po czym nagle hamuje z piskiem opon, wrzuca wsteczny, wraca 100 metrów i ponownie patrzy w lewo, podnosząc okulary przeciwsłoneczne i rozdziawiając gębę z zaskoczenia.

Najlepsze jest to, że prawdopodobnie większość ludzi przejechałaby obok i nie drgnęłaby im nawet powieka. Trudno się temu dziwić, wszak kogo interesują ruiny jakiegoś kiosku leżące gdzieś za siatką. No cóż… mnie zainteresowały.

To pozostałości charakterystycznego pawilonu stacji paliw CPN-u z lat 60., budowanego z prefabrykatów

Jest to podobny motyw do słynnych modułowych jugosłowiańskich kiosków, które można dowolnie ze sobą łączyć, niczym klocki Lego. W przypadku pawilonu stacji paliw, miał on sześciokąta, co pozwalało układać je mniej więcej tak samo, jak układało się betonowe płyty trylinki. Jeżeli nigdy o niej nie słyszeliście, TUTAJ możecie sobie poczytać.

Nietypowe w projekcie tego pawilonu było przede wszystkim to, że był on wyprodukowany z tworzyw sztucznych, co w tamtym czasie było przedsięwzięciem dość nowatorskim - być może nawet pierwszym w Europie, co sugerują niektóre źródła, ale co do tej tezy pozostanę ostrożny. Tak czy inaczej, dotychczasowe budynki stacji paliw były w większości murowane lub, w przypadku awaryjnych sytuacji, nawet drewniane. Konstrukcja z tworzywa była czymś świeżym.

Nowe obiekty produkowała… stocznia w Ustce

Co mogłoby tłumaczyć, dlaczego ludzie wspominają ich największe stężenie na obszarze niegdysiejszego województwa koszalińskiego i słupskiego. Zgadzałoby się to również z miejscem odnalezienia starego pawilonu - przestrzeń gdzieś pomiędzy Człuchowem a Piłą. Byłem wtedy jednak tak tym zaaferowany, że nie sprawdziłem i nie zanotowałem dokładnej lokalizacji - nie wiem, czy dzisiaj znowu bym tam trafił, ponieważ jest to historia sprzed co najmniej 2-3 lat.

Skan z archiwalnej prasy, przedstawiający stację paliw w Człuchowie. To najczęściej pojawiające się zdjęcie w odniesieniu do poruszonego zagadnienia.

W każdym razie, projekt nowego pawilonu wykonała stocznia “Ustka”, a pierwsze z nich ustawiono w lutym 1972 roku na stacji paliw CPN w Człuchowie. Nowy obiekt wyposażony był w pomieszczenie dla obsługi, magazyn i toaletę, co nie było w tamtym czasie standardem na stacjach paliw. Media od początku zwracały uwagę na lekkość i nowoczesność nowej konstrukcji, a także łatwość adaptacji w dowolnym miejscu i na dowolnej powierzchni.

Ówczesna prasa sugerowała, że koncern CPN zamówił w Ustce 200 takich pawilonów

Miały one następnie stanąć w wielu miastach Polski - rzeczywiście tak było, ponieważ na jednej z archiwalnych fotografii widać obiekt znajdujący się aż w Leżajsku, czyli w przeciwległym narożniku kraju. Tym niemniej, z racji bliskości do Ustki, najwięcej śladów można odnaleźć w północno-zachodniej Polsce.

W wielu przypadkach nowe pawilony stawiano na już istniejących stacjach, w ramach modernizacji już istniejącej infrastruktury. Budynek w Człuchowie był konstrukcją prototypową, niemniej stał się on w pewnym sensie standardem na wielu stacjach CPN-u w latach 70. 

Dzisiaj w służbie narodu nie uchował się już żaden obiekt tego typu, natomiast gdzieś kiedyś widziałem zdjęcia czynnych zrobione już w XXI wieku

Trudno powiedzieć, kiedy zgaszono światło w ostatnim, ale jak przez mgłę kojarzę zdjęcie jednego z nich zrobione już po 2000 roku, być może nawet po 2010 roku. Pawilon był mocno zmęczony, a materiał okraszony komentarzem o “spartańskich warunkach dla pracowników stacji” - czy jakoś tak. Niestety, nie umiałem trafić na ten ślad ponownie, dlatego jedyne załączone fotografie pochodzą z lat 70.

Ogólnie, z tego co można wyczytać, jeżeli nawet jakiś obiekt tego typu przetrwał długi czas, to kiepsko się zestarzał

Bardzo szanuję natomiast, że ktoś postanowił zaopiekować się pozostałościami jednego z takich obiektów. Gdybym miał za dużo pieniędzy, zrobiłbym z takiego pawilonu domek wypoczynkowy albo ogrodową altanę.

Niestety, nie mam. Albo i na szczęście.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.