REKLAMA

Ten model jest tu niezwykle popularny. Prawie dorównuje legendzie

O Suzuki Swift już było, ale na Węgrzech jest jeszcze jedno auto, które nie jest rdzennie węgierskie, a jednak jest go tutaj porównywalnie dużo. Momentami może się nawet wydawać, że jeszcze więcej niż starych Suzuki.

Ten model jest tu niezwykle popularny. Prawie dorównuje legendzie
REKLAMA

Tym autem jest Opel Astra F, czyli pierwsza generacja Opla Astry, produkowana od 1991 do 1998 roku, a później przez kolejne 4 lata jako Opel Astra Classic. Dlaczego zatem jeździ ich tak dużo na terenie Węgier? Ponieważ samochód ten również był tutaj produkowany, a kariera Opla u Madziarów zaczęła się nawet wcześniej od Suzuki.

REKLAMA

Opel w 1990 roku otworzył fabrykę w węgierskim mieście Szentgotthard

Co warte podkreślenia, stało się to jeszcze przed budową fabryki Suzuki w Esztergom, tak że Opel był pierwszą zachodnią firmą motoryzacyjną po zmianie ustroju politycznego na Węgrzech, która postawiła stopę na tutejszej ziemi. Dla przypomnienia, Suzuki zrobiło to rok później, a pisałem swego czasu o tym fakcie TUTAJ.

Obie fabryki wystartowały z produkcją samochodów w 1992 roku, przy czym Opel znowu był pierwszy, odpalając maszyny w marcu, a Suzuki trochę ponad pół roku później, bo w październiku. Nieco wcześniej, bo w 1991 roku, w Szentgotthard rozpoczęto produkcję oplowskich silników 1.4 - w późniejszych latach doszły również kolejne.

REKLAMA

Na Węgrzech produkowano model Astra F, a później przez krótki czas również Vectrę B

Proces trwał do 1998 roku, kiedy zaprezentowano nową generację Astry oznaczoną literką G. Poprzednią generację produkowano jeszcze do 2002 roku pod nazwą Classic, tyle że już nie na Węgrzech, a w Polsce, w fabryce w Gliwicach. W Szentgotthard, po zaprzestaniu produkcji Astry, jeszcze przez dwa lata budowano model Vectra generacji B.

Z tego, co mówią wszystkie źródła, węgierska fabryka Opla do 1998 roku wyprodukowała 85 tysięcy egzemplarzy modelu Astra we wszystkich możliwych wersjach nadwozia i wyposażenia. Sama fabryka wciąż istnieje i ma się dobrze, tyle że przestawiła się już w całości wyłącznie na produkcję silników.

REKLAMA

Oprócz samochodów drogowych, produkowano także specjalną wersję policyjną i… wyścigową

Wersje policyjne posiadały pewne mechaniczne modyfikacje, pozwalające uodpornić takie Astry na bardziej brutalne traktowanie. Auta posiadały nieco wyższe, mocniejsze i dodatkowo zabezpieczone zawieszenie, a dla lepszego przyspieszenia skrócone przełożenia skrzyni biegów. Do dzisiaj prawdopodobnie nie zachowała się żadna oryginalna Astra w takiej specyfikacji, pomimo odsprzedaży takich egzemplarzy "do cywila" po zakończeniu służby.

"Wyścigowe" Astry to z kolei samochody stworzone na potrzeby organizowanych od 1994 wyścigów Opel Astra Cup. Auta powstawały wyłącznie jako pięciodrzwiowe hatchbacki, wyposażone w 100-konne silniki o pojemności 1,6-litra. O ile silniki były identyczne, jak w drogowych Astrach, o tyle modele homologacyjne miały inny układ wydechowy i inne przełożenia skrzyni biegów. Serię Opel Astra Cup organizowano w tej formie do 2006 roku.

REKLAMA

Na węgierskich drogach widać bardzo dużo Opli Astra tej generacji

W skali wszystkich poruszających się po drodze samochodów, popularność Astry nie ma nawet podjazdu do Suzuki Swift, ale nie trzeba się zbytnio napracować, aby zauważyć jakiś egzemplarz na drodze. Tak, jak napisałem w nagłówku, były takie momenty, że stare Astry atakowały ze wszystkich stron, a na niektórych osiedlowych parkingach było ich nawet więcej, niż Suzuki.

A to z kolei wersja Classic, czyli wyprodukowana już w Polsce, a nie na Węgrzech.

Starszych modeli Opla widać tutaj dużo, ale faktycznie Astra jest wśród nich wyraźnie dominująca, właśnie za sprawą lokalnej produkcji. Spotkać można przy tym wszystkie możliwe wersje nadwozia, być może oprócz kabrioletu - nie mam pewności, czy taki również był tutaj produkowany, ale nie widziałem na drodze ani jednej sztuki.

REKLAMA

Wyraźnie dominuje wersja hatchback w stanie "tani grat za 80000 forintów"

Mniej więcej taka kwota po przeliczeniu na złotówki wynosi około 1000 zł. Astry traktowane są tutaj po prostu jako tanie wozy, czyli w sumie dokładnie tak samo, jak i w Polsce. Takich naprawdę zadbanych i ukochanych egzemplarzy się właściwie nie spotyka - większość to po prostu spatynowane graty.

Wrosty też były, aczkolwiek bardzo rzadko.

I tak, jak do Suzuki Swift można przywyknąć, ale z jakiegoś powodu się je zauważa, to Ople Astra są całkowicie przezroczyste. Bodajże dopiero po kilku dniach obecności zaświeciła mi się w głowie lampka "ej, dużo tu tego". 

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.

REKLAMA
REKLAMA